• facebook
  • rss
  • Nie może dać ten, kto nie ma

    Marta Deka, ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 08/2017

    dodane 23.02.2017 00:00

    – Mamy tak czytać Pismo Święte w czasie liturgii, aby przez nasze słowa ludzie słyszeli Pana Boga – mówi Kacper Konecki, uczestnik I Diecezjalnej Szkoły Lektora.

    Uczestnicząc w Mszy św., praktycznie zawsze przy ołtarzu widzimy ministrantów. Ubrani w białe komże lub długie alby zdają się wykonywać te same czynności. Tymczasem jest inaczej – zadania są ściśle podzielone, a każda z posług ma swoją konkretną nazwę. – Funkcje ministrantów najlepiej obrazuje procesja wejścia. Na jej czele idą turyferariusz i nawikulariusz. Ten pierwszy niesie dymiący trybularz, a drugi – niewielkie naczynie nazywane łódką, w której znajduje się kadzidło. Za nimi idzie krucyferariusz – ministrant trzymający krzyż. Obok niego idą ceroferariusze niosący świece, często zwane akolitkami – wyjaśnia K. Konecki, ministrant z kolegiaty św. Bartłomieja w Opocznie. Inne funkcje to ministranci ołtarza, którzy rozkładają kielich i podają ampułki, ministrant księgi, noszący Ewangeliarz... Wśród nich jest lektor, który podczas Eucharystii czyta lekcje, czyli wybrane fragmenty Pisma Świętego. I to z myślą o tej ostatniej funkcji Diecezjalne Duszpasterstwo Ministrantów i diakonia liturgiczna Ruchu Światło–Życie zorganizowały I Diecezjalną Szkołę Lektora.

    Aktor i animatorzy

    Ministranci są w każdej parafii. Z nich proboszczowie lub dziekani ustanawiają lektorów. Ks. Michał Michnicki, diecezjalny duszpasterz ministrantów, wpadł na pomysł, by zorganizować szkołę lektora na poziomie ogólnodiecezjalnym. 6-dniowy kurs połączony z rekolekcjami został zorganizowany w ośrodku Ruchu Światło–Życie „Betania” w Pionkach. – Zgłosiło się 55 ministrantów z 14 parafii, uczniów gimnazjów i szkół średnich. Nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania. Dlatego w przyszłości też będziemy robili takie szkoły. Ta pierwsza to, można powiedzieć, prototyp, więc poprosiliśmy uczestników, aby napisali w ankiecie, co było dobre, a co trzeba zmienić – mówi ks. Michnicki.

    W ocenie uczestników, bardzo cenne było spotkanie w ramach warsztatów z Wojciechem Ługowskim, aktorem radomskiego teatru. Pan Wojciech ćwiczył z chłopakami odpowiednie akcentowanie. Zwracał uwagę na to, by mieli wzrokowy kontakt ze słuchaczami. Pokazywał ćwiczenia mające rozluźnić aparat mowy. Wyjaśniał słuchaczom, że aby odbiorca właściwie odebrał czytanie, najpierw musi go zrozumieć lektor. Warsztaty prowadzili też ks. Michnicki oraz ks. Michał Podsiadły, moderator diakonii liturgicznej, al. Karol Dobrasiewicz i animatorzy Ruchu Światło–Życie.

    – Dostałam zaproszenie, aby posłużyć podczas szkoły lektora. Moim zadaniem było poprowadzenie szkoły liturgicznej. Razem z kolegą z diakonii przygotowaliśmy specjalne materiały. Staraliśmy się spojrzeć na liturgię od strony teoretycznej. Uczyliśmy o częściach Mszy św., o posługach, o odpowiednich postawach. Chodziło o to, żeby Eucharystia nie sprowadzała się tylko do momentu, kiedy lektor czyta swoją lekcję, ale by cała była przeżywana świadomie, jako spotkanie z Chrystusem – mówi animatorka Paulina Piątkowska. Krzysztof Goworek – podobnie jak Paulina – jest animatorem diakonii liturgicznej Ruchu Światło–Życie. W parafii św. Bartłomieja w Opocznie opiekuje się grupą ministrantów. – Podczas szkoły lektora prowadziłem spotkania. Byłem także odpowiedzialny za zakrystię, przygotowanie Mszy św. i nabożeństw. Pierwszy raz jestem na takim spotkaniu, dlatego sam też się dużo uczę, bo przecież lektor to nie tylko ten, co po prostu czyta, ale proklamuje, czyli uroczyście ogłasza, a potem także żyje tym słowem – mówi.

    Karol Dobrasiewicz, alumn III roku Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, przygotowuje się do posługi lektora, którą otrzyma w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Przyjechał na kurs poproszony przez organizatorów. – Fascynuję się liturgią. Na szkołę lektora przygotowałem konspekt o Eucharystii „Chrystus wczoraj i dziś”. Ale jestem tutaj także po to, by samemu też skorzystać. Nie byłem ministrantem, a studiując przed wstąpieniem do seminarium, pracowałem jako kościelny. Pomagając w prowadzeniu szkoły, sam chciałem zweryfikować, co ja robię ze słowem Bożym i jak ono zmienia moje życie. Jest to ważne, ponieważ w myśl starożytnej rzymskiej zasady nie może dać ten, kto nie ma – wyjaśnia al. Karol.

    Przygoda życia

    Słowo „ministrant” pochodzi od łacińskiego czasownika ministrare, który znaczy „służyć”. I tak swoje zadania postrzegają sami uczestnicy. – Uczę się w I kl. gimnazjum. Ministrantem jestem od 4 lat. Zachęcił mnie kolega, by nim zostać. Chcę służyć Panu Bogu. Chcę także zostać lektorem – mówi Adam Drab z parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Radomiu. Kolegą, który go zachęcił do ministrantury, jest Hubert Tusiek z ministranckim stażem dłuższym o 2 lata. – Mówiłem Adamowi, że fajnie być ministrantem i służyć do Mszy św. Jesteśmy nielicznymi osobami, które mogą być tak blisko ołtarza, na którym dokonuje się przeistoczenie – podkreśla. Hubert mówi także o szkolnych kolegach, którzy wiedzą, że jest ministrantem i w pełni to akceptują, dzięki temu może im przekazywać coś z wartości, którymi sam żyje.

    Siódmy rok do Mszy św. służy Kacper Konecki. Został ministrantem, bo był nim jego starszy kuzyn. – Chciałem do niego dołączyć. Cieszę się, że jestem ministrantem. Mogę być bliżej Pana Boga, a wykonując podczas Mszy wiele czynności, lepiej się skupiam. Bycie ministrantem to odpowiedzialność, bo my, wybrani członkowie wspólnoty, reprezentujemy ją przy ołtarzu. Bardzo często czytałem Pismo Święte podczas Eucharystii. I to skłoniło mnie do wzięcia udziału w kursie, by otrzymać z rąk biskupa posługę lektora i podnieść swoje umiejętności, bo mamy tak czytać Pismo Święte w czasie Mszy, aby przez nasze słowa ludzie słyszeli Pana Boga – mówi.

    Na zakończenie szkoły odbył się obrzęd pobłogosławienia nowych lektorów. Mszy św. przewodniczył bp Henryk Tomasik, który odmówił nad ustanawianymi specjalną modlitwę i pokropił ich wodą święconą, a potem każdy z ministrantów jako znak nowej posługi otrzymał krzyż lektorski. Ksiądz Michnicki podkreśla, że 55 lektorów stało się grupą przyjaciół, którzy będą się w przyszłości ze sobą spotykać przy różnych okazjach. – Już 4 marca odbędą się diecezjalne finały turnieju piłkarskiego ministrantów. Każdego roku na koniec wakacji odbywa się spotkanie Liturgicznej Służby Ołtarza i Ruchu Światło–Życie. Chcemy, by tego dnia ministranci byli jeszcze bardziej zaangażowani. Myślimy o dorocznym zjeździe tylko dla służby ołtarza. Chcemy także bardziej zaznaczyć naszą obecność podczas Ogólnopolskiego Spotkania Ministrantów, które odbywa się co dwa lata. Dzięki temu wszystkiemu chłopcy mogą się zobaczyć i przekonać, że jest ich bardzo wielu – mówi. – Zachęcam wszystkich chłopaków, by zostali ministrantami, bo to może być przygoda życia – przygoda we wspólnocie ministranckiej i przygoda z Panem Bogiem. W wielu parafiach dla ministrantów organizowane są różne wyjazdy, czy to w wakacje, czy w ferie – wycieczki, spływy kajakowe, ogniska. One pozwalają podziwiać Pana Boga w pięknie przyrody. Systematycznie też w wielu parafiach ministranci chodzą do hal sportowych, by grać w piłkę nożną. Ksiądz, który jako opiekun im towarzyszy, staje się dla nich przewodnikiem oraz wzorem i autorytetem. By zostać ministrantem, trzeba w parafii zgłosić się do księdza opiekuna. Dowiedzieć się, kiedy są zbiórki i włączyć się w tę wspólnotę – podpowiada duszpasterz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół