• facebook
  • rss
  • Królewicz, który wybrał ubóstwo

    dodane 02.03.2017 00:00

    Bywał tu często. Dał się poznać jako władca sprawiedliwy, dbający o bezpieczeństwo państwa i oddany Bogu.

    Od 25 lat św. Kazimierz, którego wspomnienie przypada 4 marca, jest patronem diecezji radomskiej. 9 lat wcześniej, 4 marca 1983 roku, Jan Paweł II ogłosił go patronem Radomia. – To była zasługa bp. Edwarda Materskiego, który urodził się w Wilnie. Przypominał, że św. Kazimierz jest historycznie związany ze stolicą naszej diecezji – mówi ks. Rafał Piekarski, wykładowca historii Kościoła w Wyższym Seminarium Duchownym i archiwista w kurii. Królewicz Kazimierz wielokrotnie przebywał na zamku w Radomiu. Jego rodzina zatrzymywała się tu w drodze z Wilna do Krakowa.

    To było królewskie miasto na szlaku, jeden z tych grodów, gdzie sprawowali swoją władzę. Radom był też bezpieczniejszym miejscem, chroniącym od intryg i spisków. Królewicz Kazimierz przebywał tu podczas świąt Bożego Narodzenia w latach 1461 i 1462. Na przełomie lat 1466 i 1467 rodzina królewska schroniła się przed „morowym powietrzem” w pobliskim zamku myśliwskim w Kozienicach. W grudniu 1474 r. i styczniu 1475 r. królewicz Kazimierz był świadkiem przyjęcia przez swoich królewskich rodziców na zamku w Radomiu delegacji księcia bawarskiego Jerzego, która zabiegała o rękę jego siostry królewny Jadwigi.

    – Królewicz rezydował tu często, a w latach 1481–1483 w imieniu ojca, który wtedy przebywał na Litwie, sprawując administracyjną, polityczną i wojskową władzę nad Koroną. Stąd zawiadywał sprawami kraju. Wtedy królewicz dał się poznać jako książę odznaczający się poczuciem sprawiedliwości i jako ten, który szczególnie dba o bezpieczeństwo kraju. Kroniki pokazują, że jego pobyt w Radomiu wiązał się też ze świadectwem życia osoby, która głęboko wierzy, jest oddana Chrystusowi. Często się modlił, adorował Chrystusa, prowadził nabożeństwa ku czci Matki Bożej, a swoją postawą pokazywał, że powołanie chrześcijańskie można realizować w różnym stanie. Nie przeszkadza w tym nawet bycie królewiczem, który opływa w dostatki – mówi ks. Rafał.

    Kazimierz Jagiellończyk urodził się 3 października 1458 roku w Krakowie. Zmarł 4 marca 1484 roku na zamku w Grodnie. Został pochowany w katedrze wileńskiej. Już w 1521 r. był kanonizowany, lecz potwierdzająca to bulla zaginęła. Ponowną bullę kanonizacyjną, powołującą się na akt kanonizacyjny papieża Leona X, wydał papież Klemens VIII w 1602 r. – Był królewiczem, czyli człowiekiem, który – mówiąc naszym językiem – żył w luksusach, aczkolwiek był ubogi w sensie duchowym, ponieważ bogactwa nie przesłoniły mu tego, czym są wiara i bycie z Panem Bogiem. Możemy się od niego uczyć tego, że materializm nie jest najważniejszy. Jest Pan Bóg, świat nadprzyrodzony. Człowiek ma też wymiar duchowy i jest życie po śmierci, zmartwychwstanie, co dzisiaj świat chce zakrzyczeć. Wmawia się nam, że jest tylko materia. Możemy być szczęśliwi tylko tu i teraz, nigdzie więcej i w rzeczywistości musimy szukać dróg do szczęśliwości, ale tak naprawdę to nie są żadne rozwiązania. Dziś nadmiernie przykładamy wagę do zdobywania dóbr materialnych. On pokazuje dystans do tego. Chodzi o to, by konsumizm nie zdominował człowieka – mówi ks. Piekarski.

    Od naszego patrona możemy się też uczyć właściwego pojęcia dialogu. – Przede wszystkim z Bogiem, przez świadectwo modlitwy, wyciszenie, jakiego potrzeba człowiekowi na przemyślenie swojego życia, spraw i swojego postępowania. On tego uczy przez adorację, która jest przede wszystkim oddaniem się Chrystusowi, Bogu, ale też otworzeniem się, zaniesieniem Panu Bogu tego wszystkiego, co człowiek w sobie nosi. To nas uczy zdrowej pobożności opartej na Chrystusie, także czci wobec Matki Bożej. Św. Kazimierz jest patronem młodzieży. Już w młodym wieku praktykował rady ewangeliczne jako osoba świecka, i to jeszcze królewicz. To jest mocny przekaz dla nas. Swoim życiem pokazywał, że szczęście nie jest tylko ziemskie, ale wieczne. Ku temu zmierzał. Najważniejsze nie są blichtr, nowe zabawki elektroniczne, ale sam Bóg i to, co związane ze zbawieniem, czyli z wiecznym uzdrowieniem człowieka – podkreśla historyk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół