• facebook
  • rss
  • Misjonarze w kraju kanarków

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 10/2017

    dodane 09.03.2017 00:00

    Ewangelizują, budują kościoły i szkoły. Ludzie ich kochają i potrzebują, ale bywa, że grożą im śmiercią.

    Podziwiam ogromne zaangażowane wiernych świeckich, który animują życie swoich parafii. Jestem pod wrażeniem pracy polskich misjonarzy – mówi bp Piotr Turzyński, dzieląc się wrażeniami z pobytu w Brazylii, gdzie odwiedził dwóch pracujących tam kapłanów z naszej diecezji – ks. Szymona Sieczkę i ks. Piotra Stępnia.

    Kraj kontrastów

    O Brazylii mówi się dużo, gdy kończy się karnawał. Miłośnicy sportu znają gwiazdy brazylijskiego futbolu i piłki siatkowej. Ale Brazylia to o wiele więcej. Jest 5. co do wielkości państwem świata, liczącym ponad 200 mln mieszkańców. Zajmuje obszar 8,5 mln km kw. Ma 20 miast liczących ponad milion mieszkańców, z największym, niemal 16-milionowym São Paulo – miastem św. Pawła. Ponad 60 proc. Brazylijczyków to katolicy.

    Ale Brazylia to także kraj ogromnych kontrastów, gdzie bieda sąsiaduje z bogactwem. Odkryta w 1500 r. przez Portugalczyków, aż do 1822 r. była kolonią, a niewolnictwo do dziś zostawiło trwałe ślady w mentalności.

    – Ks. Szymon w Luziânie – gdzie pracuje i gdzie jest proboszczem oraz budowniczym katedry – odnowił także świątynię Matki Bożej Różańcowej. To dawny kościół niewolników. Świątynie niewolników w Brazylii zawsze miały tytuł MB Różańcowej i św. Benedykta Czarnego. To smutna prawda, ale tam niewolnicy mieli swoje kościoły, a wolni swoje. W Luziânie były kopalnie złota. Do pracy w nich koloniści ściągali rosłych i silnych mieszkańców Afryki, bo miejscowi filigranowi Indianie nie nadawali się do takiej pracy. Tak to – mówiąc z przekąsem – niezbyt szlachetni koloniści zostawiali swoje trwałe ślady obok pracy zakonników i ewangelizatorów. I oba ślady trwają do dziś – mówi bp Turzyński.

    Bieda kontrastująca z bogactwem rodzi napięcia i frustracje. Zmorą jest wysoka przestępczość, która sprawia, że domy otoczone murem i drutami pod napięciem są czymś powszechnym. – Kilka tygodni przed moim przylotem na plebanii odbywało się spotkanie dekanalne księży z biskupem. Nie domknięto bramy i pojawili się przestępcy. Duchownych okradziono, a biskup został surowo skarcony za to, że jego pierścień okazał się tylko pozłacany, a nie złoty. Odradzano mi podróże po zmroku i podpowiadano, że gdyby doszło do jakiegoś napadu, nie należy stawiać oporu i nawet nie patrzeć w oczy napastnikom. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło – opowiada bp Piotr.

    Blisko ludzi

    Ksiądz Szymon w Brazylii pracuje od 20 lat. Jest nie tylko proboszczem parafii katedralnej, ale także wikariuszem generalnym diecezji, czyli ważnym bliskim współpracownikiem ordynariusza. Luziânia jest miastem liczącym ponad 170 tys. mieszkańców. Leży w środkowej Brazylii, 60 km na południe od stolicy kraju. Miejscowa diecezja powstała w 1989 r., a jej pierwszym ordynariuszem był polski franciszkanin bp Augustyn Januszewicz. Od 13 lat pasterzem diecezji jest bp Afonso Fioreze.

    Razem z ks. Szymonem w tej diecezji od ponad 10 lat pracuje ks. Piotr. Duszpasterzuje w parafii oddalonej ok. 30 km od stolicy diecezji. – Ksiądz Piotr ma kilka kaplic dojazdowych. Pracuje wśród biedniejszej ludności. Bardzo zaangażował się w obronę życia. Za to spotykały go liczne trudności. Przez pewien czas grożono mu nawet śmiercią – mówi bp Turzyński.

    Sufragan radomski jest pod wrażeniem pracy polskich księży. – Byliśmy w prowincji Amazonas. Odwiedziliśmy poprzednika ks. Sieczki – ks. Piotra Szewiora, pochodzącego z diecezji kaliskiej. On pracuje w interiorze, wewnątrz Amazonii, w Tefé. Jest tam trochę dróg, ale przede wszystkim podróżuje się rzeką. Miasto leży nad Solimões, czyli górną Amazonką. Parafia ma taką łódź, a duszpasterz pływa do kilkunastu wiosek, gdzie odwiedza wiernych, sprawuje Msze św. Razem z ks. Piotrem byliśmy w takiej wiosce – wspomina biskup.

    Podczas pobytu w kraju nad Amazonką bp Piotr odwiedził polskich księży pracujących w Manaus. To 2-milionowe miasto jest stolicą stanu Amazonas. – Brazylijczycy kochają swoich duszpasterzy. Pewnie też dlatego, że czują tam ogromny brak księży. Mówili, że boją się o to, by tak świetnie pracujących duszpasterzy nie przeniesiono gdzie indziej – mówi bp Piotr.

    Biskup Turzyński nie zdążył spotkać się z ks. Józefem Maślanką. Pallotyn, legenda pracy ewangelizacyjnej w Brazylii, zmarł 6 stycznia w szpitalu w Manaus. – Ksiądz Maślanka w Brazylii pracował ponad 40 lat. Nie tylko ewangelizował, ale także niósł do wiosek Amazonii cywilizację, budował szkoły. W Manaus spotkaliśmy się z pallotynem ks. Stanisławem Krajewskim, który współpracował z ks. Maślanką. Modliliśmy się także przy grobie misjonarza – opowiada bp Turzyński.

    Ludzie, parafie i przyroda

    – Brazylia jest bogata wspaniałymi, otwartymi ludźmi. Nie ma tam europejskiego dystansu. Ksiądz jest otoczony gronem zaangażowanych świeckich. Oni biorą współodpowiedzialność za parafię. Przygotowują liturgię. Nawet czytają ogłoszenia parafialne. W parafiach działa dużo grup. Są neokatechumeni, Odnowa w Duchu Świętym, Wspólnoty „Szalom”, „Przymierze Miłosierdzia”, „Światło Życia”. Są także nowe formy życia wspólnotowego, które obejmują zarówno osoby żyjące w celibacie, jak i rodziny. W „Przymierze Miłosierdzia” zaangażowany jest trzeci z księży z naszej diecezji. Ks. Zbigniew Kowalczyk przebywa w Brazylii od kilku miesięcy. Niestety, nie dałem rady go odwiedzić, ale rozmawialiśmy telefonicznie – mówi bp Piotr.

    W brazylijskich wspomnieniach wracają także obrazy manifestowanej religijności. – Koszulki z obrazami Pana Jezusa czy Matki Bożej albo z napisami: „Bóg ma dla ciebie plan”, a nawet wytatuowane różańce nie są niczym rzadkim. Ale trzeba też powiedzieć, że tak emocjonalnie przeżywana wiara bywa celem dla różnego rodzaju sekt, które – z braku księży – są ogromnym zagrożeniem. Widziałem bardzo dużo domów modlitwy różnych tego typu grup – wyjaśnia biskup. Tę obserwację potwierdzają statystyki. O ile, obok katolików, 25 proc. mieszkańców kraju należy do różnych Kościołów protestanckich, to ok. 1,5 proc. stanowią spirytyści i animiści, a około 0,5 proc. wyznaje okultyzm.

    – Brazylia obfituje w piękne krajobrazy i przyrodę. Jest tu mnóstwo owoców. Na przykład ananasy. My mówimy po prostu „ananas”, a oni na różne ich odmiany i wielkości mają specjalne nazwy. Cudowne są kanarki, które całymi masami przylatują do okien. To od nich przecież pochodzi żółty kolor narodowych barw Brazylii i nazwa canarinhos na określenie jej piłkarskiej reprezentacji. A nowych canarinhos rośnie wielu. Chłopcy grają w piłkę nożną wszędzie. A i w siatkówkę są bardzo dobrzy – mówi z uśmiechem biskup, który sam kiedyś chętnie i bardzo dobrze grał w piłkę siatkową, a dziś jest wytrawnym kibicem. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół