• facebook
  • rss
  • Biorą Biblię, obrazki i krówki

    dodane 16.03.2017 00:00

    Mówią, że to Duch Święty nimi kieruje i to On wybiera osoby, które stają na ich drodze.

    Od trzech miesięcy młodzi z parafii pw. św. Brata Alberta na radomskim Prędocinku z wikariuszem ks. Danielem Glibowskim w każdy poniedziałek wychodzą na ulice swojego osiedla, by napotkanym ludziom opowiadać o Bogu. – Te nasze wyjścia nazwaliśmy „Akcja ewangelizacja”. Wszystko zaczęło się półtora roku temu, gdy poczułem wewnętrzne pragnienie, aby wystawiać Najświętszy Sakrament dla młodzieży. Trzy miesiące temu było kolejne wewnętrzne przynaglenie, aby wyjść na ulice i zapraszać ludzi na tę adorację – mówi ks. Glibowski. Zanim młodzi z ks. Danielem, którego nazywają swoim przewodnikiem duchowym, wyjdą na ulice, mają spotkanie formacyjne. Potem w kościele jest adoracja. Wtedy też ks. Daniel siada w konfesjonale, by ci, którzy chcą, mogli się wyspowiadać.

    – W czasie adoracji część osób wychodzi na ulice, część zostaje w kościele, by przed Najświętszym Sakramentem modlić się za nas, „omadla” też tych, których spotkamy. Na osiedlu rozmawiamy z ludźmi o Bogu, o Ewangelii, pytamy, czy mają jakieś intencje, modlimy się z nimi. Mówimy im z uśmiechem, że zmieniamy obraz polskiej młodzieży, że odpowiadamy na wezwanie papieża Franciszka ze Światowych Dni Młodzieży, byśmy zeszli z kanapy. Te wyjścia dają młodym ogromną wewnętrzną radość, bo nie chowają wiary w sobie, tylko mogą się nią podzielić – wyjaśnia ks. Glibowski.

    Na fanpage’u parafii św. Brata Alberta można zobaczyć wideorelacje nagrywane przed każdym wyjściem w teren, a było ich już 16. – Ludzie, którzy je oglądają, mówią, że cieszy ich, iż akcja się rozrasta. Zaczynałem ewangelizację z 2, 3 osobami, a teraz jest ich kilkanaście. Ostatnio szliśmy w 4 zespołach ewangelizacyjnych. Młodzi coraz bardziej się otwierają na głoszenie Chrystusa. Lubią akcje, lubią zadania. Po obejrzeniu tych filmów niektórzy trochę źle się poczuli, że ja chodzę z młodymi po ulicach, a oni leżą na kanapach. Gdy chodziłem po kolędzie, mówili, że są pełni podziwu i też chcieliby się odważyć wyjść i głosić. Nie minął tydzień, już z nami chodzili i zachęcali innych do wiary – mówi ks. Daniel.

    Akcję ewangelizacyjną rozpoczęli zimą. Czasem długo czekali, nim spotkali kogoś. Wtedy to były krótkie spotkania. – Dzisiaj, gdy jest nas więcej, poświęcamy ludziom więcej czasu, aby im bardziej przybliżyć Ewangelię, Pana Boga i ich wysłuchać. Ludzie coraz bardziej się na nas otwierają. Są łzy wzruszenia. Mówimy im, że to nie przypadek, że ich spotkaliśmy. Te rozmowy są coraz głębsze. Spotkałem człowieka, który 30 lat nie był w kościele, od 30 lat się nie spowiadał. Był bardzo wzruszony, pomodlił się z nami. Zależy nam na tych, którzy nie przychodzą do kościoła. Jeżeli Kościół do nich nie wyjdzie, to oni nie zrobią pierwszego kroku – przekonuje ks. Daniel.

    Damian to jeden z tych, którzy wychodzą ewangelizować. Jest raperem. Kilka lat temu kierował się innymi wartościami. – Moje życie wyglądało jak jeden wielki śmietnik. Bóg mnie uzdrowił, pokazał swoją miłość i dlatego chcę Go chwalić. Czułem potrzebę wychodzenia do ludzi. Zauważyłem, jak bardzo chodzenie do kościoła mnie zmieniło. Przybliżyłem się do Boga. Zmienił się mój światopogląd. Chcę pokazywać innym, że mogą zmienić swoje życie. Staram się wychodzić na ulice co tydzień. Nami kieruje Duch Święty. On wybiera osoby, które staną na naszej drodze, z którymi chce, byśmy się pomodlili. Nie zawsze jest pięknie. Część osób nie chce z nami rozmawiać, uciekają, ale modlimy się za nie, bo wierzymy, że Bóg w ich sercu zasieje ziarenko, które później rozkwitnie. Jeżeli ktoś chce zmienić swoje życie na lepsze i doznać prawdziwego szczęścia, powinien przyjść do Kościoła – mówi.

    Młodzi na ewangelizację zabierają ze sobą Pismo Święte, obrazki i cukierki – krówki. – Nieraz wystarczy „Boża krówka”, żeby komuś dać kawałek Ewangelii, bo na papierku jest fragment Pisma Świętego albo maksyma jakiegoś świętego. To nie są przypadkowe cytaty – zaznacza Anna Piątkowska. – Wychodzę na ulice, bo wierzę w to, że Bóg chce trafić do różnych ludzi. Jak jest napisane w Biblii, jestem tylko Jego narzędziem. Każdego z nas Bóg powołał, byśmy nieśli Jego słowo. To słowo chcę dawać innym i to sprawia mi wiele radości.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół