Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Stolica oberka

Ten tradycyjny taniec ludowy poddaje się obróbce, aż po współczesny jazz. Opoczno chce zrobić z niego swoją reklamową markę.

Może być 10 tancerzy i jest ten sam rytm, a każdy z nich poprowadzi oberka inaczej, bo to taniec duszy – mówi Antoni Wieruszewski z Bukowca Opoczyńskiego, starosta weselny podczas inscenizacji regionalnego wesela, które było kulminacją drugiej odsłony kilkunastodniowej imprezy „Opoczno stolicą oberka”.

Promocja miasta

W tym roku po raz drugi zorganizowano imprezę folklorystyczną promującą miasto. – Opoczno znane jest z płytek ceramicznych i z folkloru. Przemysł broni się i promuje jakoś samodzielnie, a folklor potrzebuje wsparcia. A właśnie nasz folklor postanowiliśmy uczynić dźwignią propagującą miasto i region. To druga odsłona festiwalu. Impreza wciąż się rozrasta i dbamy, by tak było. „Opoczno stolicą oberka” zagościło w tym roku w Warszawie i w Łodzi, no i – oczywiście – w wielu miejscach naszego regionu. Zadbaliśmy o większą promocję medialną. Pokazały nas „Teleexpress” i inne ogólnopolskie publikatory. Myślę, że o naszym oberku będzie głośno w całej Polsce, a w kolejnych latach jeszcze bardziej, i na tym mi bardzo zależy. Rok temu grałem, a tak, jak mu zagrałem, tańczył poseł Robert Telus. To oczywiście żartobliwa interpretacja tamtej sytuacji, ale ona jest dowodem naszej współpracy, która zaowocowała realną pomocą posła i wsparciem imprezy ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – mówi Rafał Kądziela, burmistrz miasta, znany w Opocznie muzyk i propagator folkloru.

Opoczyńskie wesele

W tym roku kulminacją imprezy była inscenizacja tradycyjnego opoczyńskiego wesela. Przygotowały ją i wystawiły przed Miejskim Domem Kultury zespoły ludowe z Sitowej, Bukowca, Kraśnicyi i Woli Załężnej. Nad całością czuwała Kamila Biniek. W przygotowaniu inscenizacji cenną pomocą była publikacja „Wesele opoczyńskie”, opublikowana przez dwóch badaczy i regionalistów – ks. prof. Zdzisława Kupisińskiego i dr. Jana Łuczkowskiego, oraz ustne relacje, między innymi Anny Wąsik z Bukowca Opoczyńskiego. – Wesele zaczynało się w niedzielę rano i obejmowało kilka ceremonii: przyjazd pana młodego do domu weselnego, ubieranie panny młodej i przeprowadzenie jej do domu weselnego. Ważne było błogosławieństwo, jakiego młodym udzielali rodzice i chrzestni. Po nim następowało pożegnanie i wyjazd do kościoła. To był bardzo płaczliwy obrzęd, bo dawne zaślubiny nie były tak radosne. Panna młoda wychodziła często „za hektary”, a nie za pana młodego. Stąd wytworzyła się tradycja, że nie mogła się śmiać i cieszyć, bo to wróżyło nieszczęście. Ona mówiła mało, a głównie płakała. I to pokazuje nasz obrzęd – wyjaśnia Adam Grabowski, dyrektor Muzeum Regionalnego. Po powrocie z kościoła młodych witano w domu chlebem i solą, a potem rozpoczynało się wesele, gdzie królował oberek.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy