Nowy numer 20/2018 Archiwum

Nigdy z Polski nie wyjeżdżali

Modlili się, zwiedzali miasto i spotkali się z mieszkającymi tam Polakami, którzy opowiedzieli im o swoich bolączkach.

W wileńskim seminarium 24 małżeństwa i 3 osoby samotne należące do Domowego Kościoła, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło–Życie, przeżywały wakacyjne rekolekcje. Większość rodzin przyjechała z diecezji radomskiej, a część także z diecezji łowickiej, archidiecezji warszawskiej i gdańskiej. Opiekę duszpasterską nad nimi sprawowali bp Piotr Turzyński i ks. Kamil Kowalski, a pomocą służyli klerycy radomskiego seminarium – diakon Daniel Wiecheć i alumn Wojciech Jończyk. W modlitwach i nabożeństwach uczestniczyli też alumni wileńskiego seminarium, którzy oprowadzali swoich gości po Wilnie i okolicy.

– Rekolekcje skoncentrowane były wokół Jezusa Chrystusa. W czwartym dniu odbyło się bardzo ważne nabożeństwo przyjęcia Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. Takie jakby odnowienie zobowiązań chrzcielnych, ale bardziej świadome i dojrzałe. To ważne, że byliśmy w Wilnie, o którym mówi się, że jest miastem miłosierdzia. Tu znajdują się: obraz Matki Bożej Miłosierdzia i obraz Pana Jezusa Miłosiernego, dom s. Faustyny i plebania, na której mieszkał ks. Sopoćko. Te miejsca odwiedziliśmy i one pozostaną w naszej pamięci – mówi bp Piotr.

Parą prowadzącą rekolekcje byli Małgorzata i Robert Telusowie. Oazowiczów w Wilnie odwiedzili Katarzyna i Paweł Maciejewscy, para krajowa Domowego Kościoła. Nasi diecezjanie spotkali się też z członkami Domowego Kościoła z Wileńszczyzny, którzy dawali świadectwo swojej wiary, opowiadali o swoim patriotyzmie i o tym, ile on ich kosztuje. Jedna z pań mówiła, że kościół św. Kazimierza, który odwiedzili oazowicze, kiedyś zwiedzało się obowiązkowo. Tyle że w latach jej dzieciństwa mieściło się tam muzeum ateizmu, a w ołtarzu wisiał obraz Lenina.

– Na Wileńszczyźnie działa 7 kręgów Domowego Kościoła i powstają następne. Spotkaliśmy się z tymi rodzinami. Opowiadały o tym, jak trudno im się żyje, bo państwo litewskie nie do końca im pomaga. Np. można uczyć się w szkole polskiej, ale już maturę trzeba zdawać w języku litewskim. Dlatego część młodych małżeństw posyła swoje dzieci do litewskich szkół, by w przyszłości lepiej ich pociechom się wiodło. Zawsze uderza mnie w spotkaniach z Polakami, którzy mieszkają na Kresach, ich autentyczna miłość do ojczyzny i patriotyzm. Podczas rekolekcji musiałem wrócić do Warszawy. Na dworzec wiózł mnie taksówkarz – Polak. Miał około 70 lat. Opowiedziałem mu, co dziś dzieje się w Polsce. Popłakał się. Powiedział, że oni nigdy z Polski nie wyjeżdżali, oni się tam urodzili i wychowywali. A nagle przekroczyły ich granice – okazało się, że mieszkają w innym kraju. Powinniśmy brać z nich wzór, jeśli chodzi o patriotyzm – mówi R. Telus.

Na rekolekcjach formacja była bardzo ważna, ale rodziny miały też czas nie tylko na zwiedzanie, ale przede wszystkim na pobycie razem, bo dla wielu z nich był to jedyny czas, który mogły wspólnie spędzić w wakacje. – Wszystko jedno, czy oazy odbywają się w kraju, czy poza jego granicami, staramy się, by rodziny znalazły czas dla siebie, bo jeżeli nie zbudujemy wspólnoty w rodzinie, to nasze rekolekcje nie przyniosą dobrych owoców – wyjaśnia R. Telus.

Od czasów sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego jest taki zwyczaj, że uczestnicy oazowych wakacyjnych wyjazdów do biskupów, swoich proboszczów i innych oazowiczów wysyłają listy jedności. „W czasie przeżywania naszych rekolekcji odkrywamy, że Pan Bóg ma wspaniały plan miłości dla nas. Choć człowiek został stworzony do wspólnoty życiowej z Bogiem, to przez grzech odrzucił tę wspólnotę. Mamy jednak zapewnienie, że Jezus jest naszą drogą prowadzącą do Ojca. Przyjęliśmy zatem Chrystusa jako naszego osobistego Zbawiciela i Pana, który wzywa nas, abyśmy poszli za Nim i byli tam, gdzie On jest” – napisali w nim uczestnicy oazy I stopnia Ruchu Domowego Kościoła w Wilnie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma