• facebook
  • rss
  • Ostatnie korony przed Rzymem

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    „Matko Pocieszenia, wejdź w życie naszych rodzin” – mówił w Błotnicy przyszły papież. Od tamtej chwili mija 40 lat.

    Uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej miał przewodniczyć kard. Stefan Wyszyński. Niestety, zachorował. W jego zastępstwie do Błotnicy przyjechał kard. Karol Wojtyła, metropolita krakowski. „Jeśli dzisiaj tu, na tym miejscu, modlimy się szczególnie za naszego umiłowanego prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, to jest po temu wiele powodów, ale także i ten, że jego poprzednik na stolicy prymasowskiej w Gnieźnie, prymas Jan Łaski, na początku XVI wieku pierwszy podał do wiadomości, iż obraz Matki Bożej w kościele błotnickim doznaje czci od niepamiętnych czasów” – mówił w homilii kard. Wojtyła. Przypomniał także, że i on ma powód, by tam być, bo ks. Karol Skórkowski, przez 27 lat proboszcz w Błotnicy, został stamtąd wezwany na stolicę biskupią do Krakowa. Rok później kard. Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową. Okazało się, że koronacja w Błotnicy była jego ostatnią przed tym wyborem.

    Cuda od wieków

    O koronację obrazu MB Pocieszena w Błotnicy zabiegał bp Piotr Gołębiowski, pasterz Kościoła sandomierskiego. Sam pochodził z niedalekiego Jedlińska i w dzieciństwie, jak o tym mówiono wielokrotnie, został cudownie uzdrowiony za przyczyną modlitw zanoszonych do Matki Bożej Błotnickiej. Prymas Łaski pisał o cudownym obrazie błotnickim w 1510 r., a wizerunek został namalowany najprawdopodobniej wiek, a może nawet dwa wcześniej. I od tamtych czasów znany był jako łaskami słynący. Wiadomo, że około 1700 r. inwentarz kościoła wyliczał 630 wotów powieszonych w pobliżu obrazu. Złote i srebrne tabliczki z wyobrażeniem rąk, nóg, serc, pierścienie, łańcuchy, obrączki, krzyżyki zostały wtedy sprzedane, a za uzyskane pieniądze rozpoczęto budowę murowanej świątyni, która stanęła w miejscu drewnianej. Wśród tych, którzy doznali szczególnych łask, był bp Józef Andrzej Załuski, współtwórca słynnej Biblioteki Załuskich, mecenas nauki, edytor i pisarz. Tak o tym w 1756 r. pisał jego brat bp Andrzej Stanisław Załuski: „W Błotnicy, (...) przez votum tu oddane, już od lekarzy odstąpiony, książę, brat mój, do zdrowia został przywrócony”. Obok uzdrowień historia błotnickiego sanktuarium zna pewne wydarzenie z czasu ostatniej wojny. 1 kwietnia 1941 r. w miejscowości rozwieszono plakaty informujące o ewakuacji ludności. Wioska z kościołem miały zostać zburzone, bo tutaj Niemcy zaplanowali stworzenie poligonu. U okupantów interweniował ordynariusz bp Jan Kanty Lorek. To samo robił proboszcz ks. dr Stanisław Głąbiński. Bez rezultatu. Po ostatniej, nieudanej rozmowie proboszcz, wracając do Błotnicy, wrzucił do skrzynki pocztowej list do „J.E. Generała Gubernatora w Krakowie”, nie robiąc sobie nadziei, że to coś pomoże. Ostatniego dnia ewakuacji w sąsiednim Kiełbiowie i Sieklukach stały już baterie armatnie oczekujące rozkazu rozpoczęcia bombardowania. W kościele zdejmowano cudowny obraz, by przewieźć go do Jedlińska, kiedy nagle przyjechał samochód. Niemiecki oficer, który z niego wysiadł, zapytał proboszcza: „Kogo ksiądz ma w Berlinie?”. „Nikogo” – odpowiedział ks. Głąbiński. Oficer wyraził zdumienie, bo w całej swojej służbie nie znał przypadku, by odwołano taką decyzję. Zażądał potem, by pokazano mu obraz. „Cudowny” – powiedział szeptem, patrząc na wizerunek.

    Parafia i obraz

    Stara Błotnica, leżąca 20 km na północny-zachód od Radomia, należy do najstarszych miejscowości ziemi radomskiej. Przed okresem rozbiorów był to teren, w których nieco na północ od tego miejsca biegła granica między Małopolską a Mazowszem. Pierwsza zachowana wzmianka pochodzi z 1237 r., z dokumentów księcia mazowieckiego Bolesława Konradowica, gdzie wymieniony jest niejaki rycerz Bogusz z Błotnicy. Natomiast parafia powstała na pewno przed 1403 r. Wiadomo, że istniał tu wtedy drewniany kościół poświęcony św. Piotrowi, który ufundowali Błotniccy herbu Doliwa. Niedługo potem pojawił się w nim obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Nieznane są ani pochodzenie, ani artysta, który namalował obraz. Nieżyjący już historyk sztuki ks. Stanisław Makarewicz pisał: „Obraz jest uważany za bizantyński o typie Hodegetrii i zapewne pochodzi z końca XIV w., może ze szkoły włoskiej. Madonna z Dzieciątkiem po swej lewej stronie jest komponowana frontalnie. Głowa Matki Boskiej jest lekko pochylona ku Dzieciątku, którego główka ujęta jest w trzech czwartych. Odmiana ta przez niektórych badaczy uważana jest za odrębny typ zwany Peribleptos. Ten typ Madonny z Dzieciątkiem występuje już w wyrobach z kości słoniowej z w. X, a także w malarstwie mozaikowym i tablicowym”. Obecny murowany kościół zaczęto wznosić w 1759 roku. Na ten cel odziedziczony majątek przeznaczył ks. Sebastian Skórkowski. Prace trwały do jego śmierci w 1781 r. Wznowiono je dopiero w 1852 roku. 16 lat później nową świątynię konsekrował bp Michał Juszyński, nadając jej wezwanie Narodzenia NMP. On także nakazał, by cudowny obraz przenieść z bocznej kaplicy do ołtarza głównego. W lutym 1963 roku bp Lorek ogłosił kościół w Błotnicy sanktuarium maryjnym diecezji sandomierskiej. Biskup Gołębiowski podjął starania o pozwolenie na koronację, które wydał papież Paweł VI. Koronacja odbyła się 21 sierpnia 1977 r. Przed tym aktem obraz został poddany konserwacji, którą przeprowadził prof. Karol Dąbrowski. W jej wyniku odsłonięta została starsza warstwa, ukazując pierwotny, ładniejszy obraz, który w 1868 r. został „odnowiony”, zresztą nie pierwszy raz, przez nieznanych, mało kompetentnych restauratorów. Ówczesne służby komunistyczne chciały wywołać niepokoje, siejąc nieprawdziwe plotki, jakoby obraz po renowacji nie był tym oryginalnym.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół