• facebook
  • rss
  • Z Przedborza do RPA

    dodane 14.09.2017 00:00

    Jego znajomi chcą znów odwiedzić Polskę. Piotr na nich czeka.

    Piotr Szafrański pochodzi z Przedborza. Od 2013 roku studiuje na AGH w Krakowie. W ubiegłym roku podczas ŚDM jego rodzinna parafia gościła pielgrzymów z Republiki Południowej Afryki. – Moja mama, która jest katechetką, zachęcała mnie, żebym się w tę akcję zaangażował. Mówię dobrze po angielsku, więc miałem opiekować się pielgrzymami podczas wycieczek i wolnego czasu, który spędzali w Przedborzu. Wielu z nich pierwszy raz było w Europie. Dla nich nasza kultura, klimat, zwierzęta, rośliny, tradycje, zwyczaje, zachowania – wszystko to było nowe – mówi Piotr. Zanim pielgrzymi wylecieli z Polski, zaprosili Piotra, by odwiedził ich na Czarnym Lądzie.

    – Stwierdziłem, że wyjazd do RPA nie jest czymś nieosiągalnym. Gdy zaczął się rok akademicki, a ja wróciłem do Krakowa, zacząłem szukać pracy, bo podróż nie była tania. Już w grudniu kupiłem bilety i od tego czasu miałem świadomość, że RPA przestało być marzeniem, a zaczęło być moim celem – mówi. Cały czas miał kontakt ze znajomymi. Opowiadał im, na jakim etapie są jego przygotowania, ale też o tym, co się u nas dzieje. – To cudowne uczucie doradzać komuś, kto mieszka na innym kontynencie, albo usłyszeć od kogoś, kto mieszka na innej półkuli, że będzie się modlił za nasz trudny egzamin. Takie wsparcie, mimo odległości i wielu różnic, jest nie do opisania, bo właśnie nie na różnicach, a na podobieństwach trzeba się skupić – tłumaczy.

    Celem jego podróży był Durban w RPA, miasto, w którym mieszkają jego znajomi. Z Polski nie ma tam bezpośrednich lotów. Przesiadkę miał w Dubaju, gdzie spędził 11 godzin. – Wykorzystałem to na swoją korzyść i wynająłem taksówkę. Jewel, taksówkarz, sporo mi opowiedział o Dubaju i o sobie. Pytał o mnie i o Polskę. Przez kilka godzin pokazał mi wiele miejsc, które wcześniej kojarzyłem tylko ze zdjęć. Wspólnie też zjedliśmy kolację, o ile można tak nazwać posiłek spożywany o 2.00 w nocy – opowiada.

    Z lotniska w RPA odebrali go znajomi Marion i Justin, którzy już wcześniej ustalili, kiedy, u kogo będzie spał i z kim spędzał czas. – Głównie przebywałem w Durbanie, ale na kilka dni polecieliśmy z Marion do Kapsztadu – najpiękniejszego miasta, jakie w życiu widziałem. Tam byłem na Górze Stołowej – jednym z 7 nowych naturalnych cudów świata, odwiedziłem Robben Island, gdzie naszym przewodnikiem po więzieniu był były skazany. Oczywiście, spędzałem też czas nad oceanem, a właściwie oceanami, bo w Kapsztadzie można obserwować różnicę między Oceanem Atlantyckim a Oceanem Indyjskim. W słoneczny dzień wyraźnie ją widać. Kolor wody po jednej i po drugiej stronie jest inny – opowiada.

    W Durbanie zwiedził park rozrywki uShaka i skansen pokazujący życie plemion Zulu. – Jednym z najważniejszych dla mnie dni był ten, który spędziłem w rezerwacie przyrody. To uczucie było jak z filmu National Geografic – ja w samochodzie, a wokół mnie małpy, lwy, słonie, nosorożce, żyrafy i zebry – wspomina P. Szafrański.

    W RPA wszyscy traktowali Piotra jak członka rodziny. Rozmawiał nie tylko ze znajomymi, których poznał w Polsce, ale też z ich rodzicami, rodzeństwem i dziadkami. – Mówiliśmy głównie o naszych krajach, ale także o Kościele i katolikach w Polsce i w RPA. Różnice widać zarówno w wystroju świątyń, jak i w zachowaniu kapłanów i wiernych. Oni mają inne podejście niż tu, w Polsce, ale trzeba mieć na uwadze to, że chrzest Polski odbył się ponad tysiąc lat temu, a Kościół w RPA ma jakieś 200 lat. Jestem bardzo wdzięczny Bogu, że postawił tych ludzi na mojej drodze. Są młodzi, zabawni, rozrywkowi, ale to Bóg jest dla nich najważniejszy. Czynnie uczestniczą w życiu Kościoła, działają w różnych wspólnotach. Część z moich znajomych chce znów odwiedzić Polskę. Czekam na nich z utęsknieniem – mówi Piotr.

    Jeden z jego znajomych przyleci w przyszłym roku na święta Bożego Narodzenia do Polski. Będzie gościł w domu Piotra w Przedborzu. Z kolei jego koleżance tak się spodobał nasz kraj, że chce u nas uczyć języka angielskiego. Piotr pomaga jej zdobyć wszelkie informacje dotyczące możliwości podjęcia tej pracy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół