• facebook
  • rss
  • Festiwal Mazowsze w Koronie z Wojciechem Kilarem

    Krystyna Piotrowska Krystyna Piotrowska

    dodane 16.09.2017 10:12

    - Potrafił kochać, mimo że był artystą a - jak wiemy - artysta bywa zapatrzony w samego siebie - mówiła o Wojciechu Kilarze Barbara Gruszka-Zych.

    W Radomskim Klubie Środowisk Twórczych i Galeria „Łaźnia” miało miejsce spotkanie, które było dla miasta częścią wielkiego muzycznego święta. Bowiem to właśnie w Radomiu odbywały się główne uroczystości związane z niezwykłym jubileuszem cyklu koncertów organizowanych od 2001 roku przez Mazowiecki Instytut Kultury. Koncert 149. Festiwalu „Mazowsze w Koronie - Muzyczne Wieczory w zabytkach architektury mazowieckiej” (Edycja XIV Anno Domini 2017) nosił tytuł „Wojciech Kilar – wieczór wspomnień”. Jubileuszowy 150. wielki koncert złożony z dzieł W. Kilara wybrzmiał dzień później w radomskiej katedrze. Wielkie dzieła tego kompozytora wykonała Orkiestra i Chór Filharmonii Narodowej w pełnym składzie.

    - Pierwszy muzyczny wieczór Festiwalu Mazowsze w Koronie w zabytku architektury mazowieckiej zaaranżowany został w kościele pw. Bożego Ciała, wybudowanym pod koniec XV wieku w Makowie Mazowieckim. Od tego czasu razem z partnerami z kilkudziesięciu gmin zrealizowaliśmy trzynaście edycji projektu. Festiwal po raz pierwszy odwiedza Radom - mówi Małgorzata Ewa Kalicińska, autorka i koordynatorka Festiwalu Mazowsze w Koronie.

    Podczas spotkania w „Łaźni” rozmawiano o Wojciechu Kilarze - który w lipcu tego roku ukończyłby 85 lat - jednym z największych twórców naszych czasów, z osobami, które były bardzo blisko kompozytora.

    Wspomnienia przeplatane były muzyką bohatera wieczoru w wykonaniu Marii Lewickiej (flet), Magdaleny Schabowskiej (sopran) i Agnieszki Kopackiej (fortepian). Muzycznemu wieczorowi towarzyszyła wystawa portretów W. Kilara autorstwa Bartka Barczyka, artysty fotografika ze Śląska.

    Gościem specjalnym tego koncertu była Barbara Gruszka-Zych, poetka i dziennikarka, autorka książki „Wojciech Kilar. Takie piękne życie”. - Pracuję w tygodniku Gość Niedzielny. Miałam to szczęście, że robiąc swoje materiały poznałam wielu znamienitych ludzi. Jednym z nich był Wojciech Kilar, artysta, który przypomina mi o tym, że właściwie trzeba być artystą życia. Spotkaliśmy się przy okazji muzyki, ale on ciągle powtarzał, że najważniejsze to być człowiekiem skromnym i dobrym, bo tylko wtedy życie i sztuka mają sens - powiedziała.

    Ze wspomnień autorki wyłonił się W. Kilar człowiek niezwykle skromny, pogodny i pobożny, który wbrew obiegowym opiniom powtarzał, że nie należy liczyć na wielkie natchnienie tylko ciężko pracować. Muzyka przychodziła do niego nieustannie. Przy tym był człowiekiem, który potrafił bezgranicznie kochać swoja żonę Basię i kochał po cichu ludzi. Mówił, że każdego dnia trzeba być lepszym człowiekiem, i że wszyscy mamy dążyć do świętości. - To było jego podstawowe przesłanie. No i mówił mi, że Pan Bóg jest - podkreśliła. Po jego śmierci okazało się, że nieustannie pomagał innym m.in. fundował stypendia, finansował dom seniora muzyka. - Robił tak, jak robiła pani Wanda Zanussi, matka jego przyjaciela Krzysztofa Zanussiego. Ona mówiła: „dobro, o którym mówi się głośno, to traci o połowę”. I on całe życie realizował to przesłanie. Potrafił kochać człowieka i Pana Boga, i był dowodem na istnienie Pana Boga - podkreśla autorka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół