Nowy numer 20/2018 Archiwum

Powracam, więc jestem

Jak wyznaje, nie jeden raz wył z tęsknoty za ojczyzną.

Z inicjatywy Karola Rzeszowskiego, radnego gminy Jedlnia-Letnisko, społeczność szkolna w podradomskich Myśliszewicach spotkała się z ks. inf. Bonifacym Miązkiem, pochodzącym z diecezji radomskiej emerytowanym profesorem Uniwersytetu Wiedeńskiego. Ksiądz Miązek w połowie lat 60. ub. wieku przemycał tzw. bibułę, czyli zakazane w ustroju komunistycznym publikacje. Spodziewając się aresztowania, wybrał się na pielgrzymkę do Rzymu, by w Wiedniu opuścić grupę, zwracając się do władz austriackich o azyl. – Wtedy dla mnie to była konieczność, ale jednocześnie bolesny dramat opuszczenia ojczyzny, którą wtedy – jak mi się zdawało – opuszczałem na zawsze.

Niejeden raz po prostu wyłem z tęsknoty – mówi ks. Miązek. – Mimo wyjazdu ks. Miązka za tzw. żelazną kurtynę, komunistyczna bezpieka nie dała za wygraną. Cały czas go śledziła. W teczkach IPN są dokumenty, które pokazują nie tylko, co przysyłał do Polski, ale też to, co pisał w prywatnych listach. Są tam nawet zdjęcia z obrony doktoratu na uniwersytecie w Wiedniu – mówi ks. Jarosław Wojtkun, rektor radomskiego seminarium. Duchowny w Wiedniu, pokonując wiele przeszkód, najpierw był studentem, potem doktorantem, doktorem i profesorem uniwersytetu. Równolegle publikował wiersze, zyskując uznanie środowisk polonijnych. Już jako emerytowany profesor Uniwersytetu Wiedeńskiego osiadł w Końskich, a potem znów powrócił do Austrii, gdzie dziś pod Wiedniem jest kapelanem w klasztorze. – Jestem dzieckiem rodziny chłopskiej z Kolonii Szczerbackiej. Jako mały chłopiec chodziłem z mamą, by ścinać łubin. Ta roślina przypomniała mi się, gdy odbierałem profesurę Uniwersytetu Wiedeńskiego. Jak długą drogę przeszedłem od tego łubinu, zbieranego na kolanach, po tę profesurę. To jakiś symbol. Drodzy młodzi, szanujcie to, skąd jesteście, bądźcie wierni ziemi i trwajcie blisko Pana Boga – mówił uczniom w Myśliszewicach ks. Miązek.

Kapłan i poeta nie tylko odpowiadał na pytania, ale także czytał swoje wiersze. – Powracam, więc jestem. To wtedy powstają wiersze – mówił. Podkreślał, że w jego życiu, pracy naukowej i twórczości poetyckiej ważną sprawą była tęsknota za ojczyzną.

Ksiądz prof. Miązek jest wybitnym specjalistą i krytykiem literatury. Urodził się 27 marca 1935 r. w Kolonii Szczerbackiej, w parafii Ruski Bród. Ukończył Państwowe Liceum Pedagogiczne w Końskich w 1954 r. Po maturze wstąpił do seminarium duchownego w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie przyjął 14 czerwca 1959 roku. Jako poeta debiutował w 1963 roku na łamach „Więzi”. Pół wieku temu osiadł w Wiedniu, gdzie poprosił o azyl polityczny. Na tamtejszym uniwersytecie piął się po szczeblach naukowej kariery aż po profesurę. Wykładał historię literatury. Jednocześnie publikował wiersze. W środowisku polskiej emigracji europejskiej czasów komunizmu był cenionym krytykiem. Jego twórczość zyskała uznanie. Dwukrotnie otrzymał nagrodę literacką „Wiadomości”. Jest laureatem Nagrody Kościelskich. Po przejściu na emeryturę jako wykładowca zamieszkał w Końskich przy parafii św. Mikołaja. W 2005 roku przyjął honorowe obywatelstwo tego miasta. W sierpniu 2012 roku po raz drugi opuścił Polskę. Zamieszkał w Breitenfurt koło Wiednia. Poezja, którą tworzy ks. Miązek, wciąż odzwierciedla jego tułacze życie. Swój pierwszy wiersz, którego początkowe wersy napisał w Wiedniu, po opuszczeniu wycieczki, zakończył 30 lat później. To strofy, w których żegnał się z utraconą ojczyzną: „Do widzenia. Zostań z Bogiem, moja ziemio”. Pierwsze słowa tego wiersza były wówczas pożegnaniem Polski na zawsze, jak myślał, bo nic nie zapowiadało rychłego upadku żelaznej kurtyny. Teraz, gdy on, ambasador polskiej kultury na Zachodzie, po kilku latach obecności w ojczyźnie znów wrócił na emigrację, wydaje się, że dla niego ponownie zabrakło w niej miejsca. Ale nie pożegnał się z patriotyzmem i z przyjaciółmi.

Galeria na: radom.gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma