Zgodnie z tematem wycieczki, pierwszym punktem było nawiedzenie świętego miejsca - sanktuarium maryjnego w Gietrzwałdzie. - Jest to miejsce niezwykłe, bowiem jedynie tu w Polsce zostały zatwierdzone przez Kościół objawienia Maryjne. W roku 1877 Matka Boża ponad 160 razy ukazywała się dwóm dziewczynkom - 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej. Żeby zasmakować nuty mistyczności tego miejsca, podeszliśmy pod "cudowne źródło", które zostało pobłogosławione przez Maryję podczas objawień, a następnie wybraliśmy się na Mszę św., podczas której posługiwali lektorzy, a schola upiększyła oprawę muzyczną. Aby w pełni skorzystać z łask tego miejsca, modliliśmy się dziesiątką Różańca dokładnie tam, gdzie Matka Boża objawiała się na rozłożystym klonie 150 lat temu, a na pamiątkę dostaliśmy znaczek liścia klonowego - opowiada oazowiczka Zuzanna Ciosk.
Mszę św. celebrowali księża Radosław Wroński i Arkadiusz Wolski.
Archiwum parafii
Modlitwy wieczorne odbywały się wokół tematu wiatru. - W Piśmie Świętym to przede wszystkim zstępująca, niewidzialna, ale ożywiająca siła, która kształtuje serce człowieka ku Bogu. W czasie Pięćdziesiątnicy "dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom". Duch Święty ukazuje się pod postacią wolnego i przemieniającego wiatru i naszą misją jest pozwolić się napełnić Nim. Czas spotkania z Bogiem skończyliśmy, modląc się do Ducha Świętego słowami św. Jana Pawła II - mówi Zuzanna.
Kolejny dzień Starachowiczanie rozpoczęli Mszą św., a tym razem skupili się na aspekcie wody, która potrafi oczyszczać i jest życiodajna. - Podobnie Duch Święty potrafi wyrwać z dna rozpaczy i grzechu, przemienić serce bezbożnego, nadać nowy kierunek i sens życia, a szczególnie dać możliwość włączenia do wspólnoty Kościoła podczas chrztu świętego. Żeby zadośćuczynić temu motywowi, pierwszym punktem programu był rejs po mazurskich jeziorach. Orzeźwiający wiatr i lekko bujające fale pomagały tworzyć atmosferę lekkości i spokoju, a otaczające widoki były na tyle cudowne, że pojawiała się chęć, by podziękować za nie Bogu - opowiada Zuzanna.
Rejs po mazurskich jeziorach.
Archiwum parafii
Kolejny dzień związany był z motywem ognia. Młodzi odwiedzili twierdzę Boyen w Giżycku. - Zwiedzanie dawnych umocnień pomogło nam wyobrazić sobie trudy i cierpienia stacjonujących tu dawniej żołnierzy i docenić to, co obecnie mamy. Następnie zapoznaliśmy się z dziejami św. Brunona z Kwerfurtu, który prowadził misje chrystianizacyjne, był autorem dzieł hagiograficznych i zmarł tragicznie, ale w sposób heroiczny, śmiercią męczeńską, w okolicach tego miasta - relacjonuje oazowiczka.
Ostatni dzień formacji poświęcony był gołębicy. - W chrześcijaństwie symbol oznaczający pokój, łaskę i czystość oraz pojednanie człowieka z Bogiem przez Ducha Świętego, co sygnalizowane było już w Starym Testamencie, zwiastując koniec potopu. Postać gołębicy uwydatnia takie cechy, jak delikatność, łagodność i owoce, którymi obdarza Duch Święty. Ten znak pojawił nam się, gdy w drodze powrotnej wybraliśmy się do Świętej Lipki, pięknego barokowego kościoła z najsłynniejszymi organami w Polsce. W zacnie ozdobionym wnętrzu mogliśmy wziąć udział w Mszy św., do której asystowała służba liturgiczna naszej parafii - opowiada Zuzanna.
Uczestnicy dziękują opiekunom: ks. Radosławowi Wrońskiemu i ks. Arkadiuszowi Wolskiemu, Robertowi i Izie Tofil, Ewelinie Białek oraz proboszczowi księdzu dziekanowi Sławomirowi Rakowi.








