Eucharystii w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, gdzie spoczywają doczesne szczątki zmarłego, przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. W koncelebrze uczestniczyli bp Krzysztof Nykiel, regens Penitencjarii Apostolskiej, oraz kapłani diecezji radomskiej i tarnowskiej.
- Dzisiaj nas tu skupia Matka Boża, bo to sobotni dzień, a dla abp. Zygmunta Maryja była szczególną orędowniczką, wspomnijmy obraz Matki Bożej Łaskawej, który zabrał z rodzinnej ziemi do Watykanu i ten obraz mu towarzyszył na co dzień w kaplicy prywatnej. Dzisiaj w sposób szczególny chcemy polecać Bogu i Jego miłosierdziu osobę abp. Zygmunta w 10. rocznicę jego przejścia z życia do życia w Bogu na wieczność - mówił abp Depo
W homilii abp Depo powiedział, że dziś gromadzimy się w katedrze na dziękczynieniu za dar osoby, powołania, służby Bogu i ludziom w Kościele Chrystusowym oraz tajemnicę cierpienia i śmierci śp. abp. Zygmunta. - Tego dziękczynienia nie wolno odłączyć od charyzmatu ziemi, miejsc, czasów i ludzi - mówił abp Wacław.
Metropolita częstochowski wspomniał ostatnie spotkanie z abp. Zimowskim 9 lipca 2016 roku. - Trzymając go za ręce, powiedziałem o darze modlitwy przed Jasnogórską Matką. Wówczas wypowiedział wzruszające słowa: "Przez ręce Maryi zawierzam wszystkie środowiska, w których wzrastałem przez łaskę, poczynając od moich rodziców, zawierz to wszystko przez Maryję Jezusowi Miłosiernemu, a ja was błogosławię". Za chwilę poprosił o swój pierścień, który otrzymał od św. Jana Pawła II i udzielił błogosławieństwa. Powrócił do tej katedry, w której otrzymał sakrę biskupią, 19 lipca 2016 roku. Pozostajemy w łączności tajemnicy świętych obcowania, mając świadomość, że w życiu i śmierci należymy do Boga w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym - zakończył homilię abp Depo.
Homilia abp. Wacława Depo:
Gość RadomskiBiskup Nykiel wskazał, że dziś jesteśmy wdzięczni za osobę abp. Zimowskiego, a "jednocześnie odczuwamy brak tego wielkiego człowieka i pasterza, który całym swoim sercem służył Kościołowi na różnych odcinkach odpowiedzialności". - Był dla nas, którzy posługiwaliśmy w Stolicy Apostolskiej, pontifexem. Przekazał nam ducha służby i miłości do Ojca Świętego, do Chrystusowego Kościoła, staramy się tym duchem żyć i czynić dobro. Zawołanie kapłańskie, później biskupie: "Nie przyszedłem, aby mi służono, lecz aby służyć" wprowadzał każdego dnia w czyn i dużo też możemy z tego czerpać dzisiaj posługując w Stolicy Apostolskiej. Przyjechałem tutaj z potrzeby serca, żeby jeszcze raz powierzyć jego duszę dobremu i miłosiernemu Bogu. Abp Zimowski zawsze szukał ludzi i starał się im pomagać, zwłaszcza tym najbardziej potrzebującym. Uczynki miłosierdzia co do duszy i co do ciała, które spełniał, wypływały z jego wiary oraz z miłości do Kościoła i drugiego człowieka - mówi.
Słowo do zgromadzonych po zakończeniu Eucharystii wypowiedział także ks. prał. Ryszard Piasecki, emerytowany proboszcz parafii św. Jadwigi w Dębicy w diecezji tarnowskiej. - To był wyjątkowy człowiek. W ostatnich słowach prosił o modlitwę. Nie zapomnijmy w naszych modlitwach o nim. Przybywamy 12 lipca do tego miejsca, by się tutaj modlić za niego, a my ufamy, że on się wstawia za nami. Dziękuję wszystkim, którzy podtrzymują pamięć o abp. Zygmuncie. Zapraszam do Kupienina. Jest tam sala muzealna, w której są pamiątki po Janie Pawle II, Benedykcie XVI i abp. Zygmuncie - mówił ks. Piasecki.
Ks. Piasecki znał abp. Zimowskiego od czasów licealnych. - Łączyła mnie z nim więź przyjaźni. Przez rok byliśmy razem w seminarium. Był dla nas starszym kolegą, który wprowadzał nas w arkana życia seminaryjnego i rozwoju powołania. W roku, w którym odszedł do wieczności 11 lutego we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes pojechaliśmy do Nazaretu. Tam był Światowy Dzień Chorego i widzieliśmy z jakim wielkim trudem chciał spełnić tę posługę w imieniu papieża Franciszka. To było, można powiedzieć, jego pożegnanie z tą ziemią, a później przyszedł okres, kiedy zdał sobie sprawę, że jego czas pielgrzymowania na tej ziemi się kończy. Bardzo spokojnie przyjmował doświadczenie choroby - mówi ks. Ryszard.









