Kościół ten został wybudowany w latach 1696-1698 w pobliżu dworu Starołęskich, po którym nie ma już śladu. Konsekrowany był w 1699 r. przez sufragana gnieźnieńskiego bp. Andrzeja Albinowskiego. Miał służyć potrzebom duszpasterskim, zwłaszcza sprawowaniu pogrzebów. Chodziło bowiem o odciążenie świątyni sanktuaryjnej ze względu na duży napływ pielgrzymów, szczególnie na przełomie XVII i XVIII w. Kościół jest obiektem w jednonawowym, w stylu barokowym.
Ks. Jerzy Cedrowski COr jest kustoszem miejscowego Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej. Opowiada, że Kościół św. Józefa pełnił funkcję pomocniczą. Służył do odprawiania pogrzebów. Jeszcze w XIX wieku wokół niego chowano zmarłych. Co ciekawe, obok niego znajduje się studnia z arkadami, przykryta dachem. Woda z niej jest uważana za leczniczą.
Księża filipini postanowili odnowić sakralny zabytek, Jego stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Pierwszym krokiem było odwodnienie całego obiektu. Następnie wymieniono wszystkie okna. Wzmocniono również więźbę dachową. - Musieliśmy dokonać wielu prac remontowych, bo jest to najstarszy kościół na tym terenie. Kościół sanktuaryjny był wówczas obiektem wykonanym z drewna - zaznacza ks. Cedrowski.
Ponadto ekipa budowlańców dokonała naprawy elewacji kościoła. Największy zakres tych prac przeprowadzono od wejścia głównego. - Ta część była w stanie krytycznym. Istniało ryzyko jej zawalenia. Wiele cegieł zostało wypłukanych przez wodę, która przez wiele lat doprowadziła do zawilgocenia fundamentów. Dlatego musieliśmy je ususzyć. Zamontowaliśmy rynny, których nie było - wylicza kustosz. Przy okazji naprawiono mur wokół świątyni.









