Wiernych powitał bp Solarczyk. – Chcę przywołać szczególną intencję, która nas dzisiaj tutaj wszystkich zgromadziła, aby świętość Boga, którą niosła Matka Kazimiera, objawiała się w tym, co będzie owocem Bożej miłości w nas, i przez nas, i niech będzie również znakiem i darem dla całego Kościoła przez dar wyniesienia na ołtarze – powiedział pasterz Kościoła radomskiego.
Głos zabrał także proboszcz parafii ks. Dariusz Sałek, który mówił, że zgromadzeni w świątyni chcą podziękować Bogu za życie Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, za jej wiarę a przede wszystkim miłość do ludzi, szczególnie tych potrzebujących. – Biskupie Marku, dziękujemy za twoją obecność, za wspólną modlitwę, przewodniczenie tej Eucharystii o beatyfikację Matki Kazimiery. Wśród nas są również duchowe jej spadkobierczynie. Dziękujemy wam drogie siostry za kilkadziesiąt lat waszej obecności w naszym mieście, za wasze świadectwo wiary i za pomoc wobec chorych i cierpiących oraz za wierność charyzmatowi Matki Kazimiery – mówił ks. Sałek. – Boże, jeśli to jest Twoją wolą, pozwól Kościołowi ogłosić Matkę Kazimierę błogosławioną. Niech ona będzie dalej świadectwem wiary, niech będzie drogowskazem na drodze świętości i przede wszystkim miłości, która nie mówi ile trzeba dać ale ile jeszcze i komu można pomóc – dodał.
W homilii bp Solarczyk podkreślił, że charyzmatem działalności Matki Gruszczyńskiej była pomoc wobec ludzi potrzebujących. – Ona dostrzegała każdego człowieka, który był dotknięty cierpieniem, bólem, odrzuceniem czy samotnością. To było jej posłannictwo, to wszystko wynikało z jej wiary. Wy drogie siostry jesteście znakiem tej prawdy i tych tajemnic. Dlatego chcemy dzisiaj prosić o objawienie tej świętości w akcie beatyfikacji Matki Kazimiery. I niech się objawia jej świętość, ale niech też świętość Boga objawia się w nas i przez nas – mówił pasterz Kościoła radomskiego.
W liturgii udział wzięła siostra Lucyna Czermińska CSFA, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego Matki Kazimiery Gruszczyńskiej. – Żyjemy tym, że trwa Rok Świętego Franciszka z okazji 800. rocznicy jego śmierci. Ten czas jednak nie kończy się dla nas, bo rozpoczynamy przygotowania do 100. rocznicy śmierci naszej założycielki, którą będziemy obchodzili w przyszłym roku. Matka Kazimiera, wierna córka świętego Franciszka, była bardzo mocno zakorzeniona w jego duchowości. Przekazała nam, swoim duchowym córkom, to niezwykłe dziedzictwo. Zmarła 17 września, w dzień stygmatów świętego Franciszka, co jest dla nas wyraźnym znakiem nieba. Jubileusz 800-lecia śmierci św. Franciszka wprowadza nas w rok jubileuszowy obchodów stulecia śmierci Matki Kazimiery – mówiła siostra Czermińska.
Kazimiera Gruszczyńska urodziła się w 1848 r. w Kozienicach. Pochodziła z patriotycznej i przywiązanej do wiary ziemiańskiej rodziny, która zadbała o jej staranne wykształcenie. Po okresie edukacji domowej dziewczynka wyjechała na naukę do Instytutu Maryjskiego w Puławach, ale uczyła się tu tylko trzy lata, gdyż za udział w manifestacji patriotycznej została usunięta ze szkoły. Naukę kontynuowała na pensji w Skierniewicach, a po jej ukończeniu wróciła do domu rodzinnego. Choć miała uprawnienia, nie otrzymała pozwolenia od władz zaborczych na otworzenie szkoły – ciążyło na niej piętno buntowniczki, co było skrzętnie odnotowane w jej dokumentach.
Od dziecka pragnęła całkowicie należeć do Boga, dlatego mając 10 lat złożyła ślub czystości. Gdy po powrocie z pensji wróciła do rodzinnego domu, ułożyła sobie regulamin, przypominający regułę zakonną. W planie dnia przewidziane było uczestnictwo we Mszy św., adoracja Najświętszego Sakramentu, lektury duchowe. Zaczęła prowadzić działalność charytatywną – odwiedzała i pielęgnowała chorych, katechizowała wiejskie dzieci. W tym okresie jej spowiednikiem był miejscowy proboszcz ks. Józef Khaun. Na jego ręce, mając 21 lat, ponowiła ślub czystości. Duchowny musiał mieć wielkie zaufanie do swojej penitentki, skoro pozwolił jej codziennie przystępować do Komunii św. (w owych czasach nie było to częste), powierzył jej też klucze od bocznego wejścia do kościoła, dzięki czemu mogła zawsze adorować Najświętszy Sakrament. Marzyła o wstąpieniu do zakonu, ale nie godził się na to jej ojciec, który boleśnie przeżył śmierć żony i trójki dzieci. Nie udała się próba wstąpienia do szarytek, w której pomagał jej spowiednik. Swoje powołanie zaczęła realizować w 1875 r. w trakcie rekolekcji pod kierunkiem charyzmatycznego kapucyna o. Honorata Koźmińskiego, założyciela blisko 30 ukrytych zgromadzeń zakonnych. Młoda kobieta wstąpiła najpierw do Zgromadzenia Sióstr Posłanniczek Serca Jezusowego. Pierwsze śluby złożyła w 1879 r.
Trzy lata później o. Honorat powierzył jej kierowanie zakładem dobroczynnym „Przytulisko” w Warszawie. Już w tym okresie zorganizowała nową wspólnotę zakonną, której celem było opiekowanie się chorymi i ubogimi – Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących. Mimo ukrycia przed władzami, wspólnota dynamicznie się rozwijała. Swoje współsiostry uczyła, by widziały w chorych cierpiącego Jezusa. W czasie I wojny światowej franciszkanki od cierpiących odznaczyły się wielkim męstwem i ofiarnością w opiece nad rannymi żołnierzami. Matka Kazimiera otrzymała złoty medal „Za miłosierdzie” od władz rosyjskich. Już w niepodległej Polsce za działalność dla dobra Kościoła otrzymała order „Pro Ecclesia et Pontifice”, przyznany przez papieża Piusa XI.
Ostateczną aprobatę Stolicy Apostolskiej dla zgromadzenia uzyskała w 1924 r. Wraz ze współsiostrami założyła cieszącą się dobrą opinią szkołę dla pielęgniarek. Założycielka Zgromadzenia dbała o kwalifikacje sióstr, które wysyłała na podniesienie kwalifikacji także za granicę. Przez długie dziesięciolecia m. Gruszczyńska opiekowała się chorymi. Sama ciężko chorowała, mówiła o sobie, że jest dzieckiem krzyża. Nieraz tygodniami nie opuszczała łóżka, choć cały czas kierowała Zgromadzeniem. Zmarła w Kozienicach w 1927 r., a została pochowana na warszawskich Powązkach.









