Biskupi na bluszczowej ścieżce

ks. Zbigniew Niemirski

|

Gość Radomski 25/2015

publikacja 18.06.2015 00:00

Szlak edukacyjny. Cmentarze chętniej odwiedzamy w listopadzie, ale latem możemy tu zobaczyć znacznie więcej.

 Janusz Wieczorek przy Aniele Ciszy, grobie Konstantego Mireckiego Janusz Wieczorek przy Aniele Ciszy, grobie Konstantego Mireckiego
Zdjęcia ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość

Dwustuletni cmentarz rzymskokatolicki przy ul. Limanowskiego w Radomiu to prawdziwa kopalnia wiedzy o historii miasta i jego mieszkańcach. Zupełnie słusznie bywa nazywany radomskimi Powązkami. Właśnie ukazał się drugi przewodnik po wybranych grobach nekropolii pt. „Znani i nieznani radomianie. Ścieżka edukacyjna”. Wcześniej ukazał się przewodnik po grobach uczestników powstania styczniowego. Autorem jest Janusz Wieczorek, znawca i pasjonat dziejów Radomia, oraz wiceprzewodniczący Społecznego Komitetu Ochrony Zabytkowego Cmentarza Rzymskokatolickiego w Radomiu, wydawcy publikacji.

Symbole

Stare nagrobki często budzą podziw i wprawiają w zadumę. Mówią o przemijaniu. Każą pytać o losy tych, których upamiętniają. Ale one mają coś jeszcze. – Dziś jest znacznie gorzej, bo brak jest jasnego kanonu artystycznego i estetycznego, ale stare nagrobki posiadają konkretną symbolikę, która – gdy ją odczytamy – zaczyna do nas przemawiać i pokazywać bogactwo treści. Na przykład bluszcz. On jest symbolem życia, które nie przemija, bo bluszcz jest zielony także zimą i ponadto łatwo się odradza. Albo jaszczurka. Ona jest atrybutem nieśmiertelności i zmartwychwstania. Dlaczego? Ano dlatego, że ludzie wiedzieli o jej umiejętności odtwarzania utraconego ogona, a skojarzenia z ideą zmartwychwstania budził fakt corocznego zrzucania skóry – mówi J. Wieczorek. Autor przewodnika wyjaśnia, że opisy grobów i informacje o pochowanych w nich osobach dopełnił słowniczkiem zawierającym najczęściej spotykane pojęcia związane z architekturą i symboliką nagrobną. – Tworzenie ścieżek edukacyjnych niejako wpisuje się w statut komitetu. Z niego jasno wynika, że nasza działalność ma polegać nie tylko na zdobywaniu pieniędzy i odnawianiu starych nagrobków, ale ma to być także działalność publicystyczna i popularyzatorska. Dzięki temu można poznawać historię cmentarza i miasta. Cmentarz przy ul. Limanowskiego to radomskie Powązki. My, jako Społeczny Komitet Ochrony Zabytkowego Cmentarza Rzymskokatolickiego w Radomiu, działamy 20 lat. To dokładnie dwa razy krócej niż działalność takiego komitetu przy Powązkach w Warszawie – mówi Jerzy Przyborowski, przewodniczący.

Duchowni

Druga ścieżka, na której znajduje się 26 grobów, przypomina osoby zmarłe dawno temu, bo nawet w I połowie XIX wieku. Ale prowadzi też do mogił osób, które doskonale pamiętamy. Trzecia stacja spaceru wyznaczonego przez ścieżkę prowadzi do grobu biskupów: Edwarda Materskiego, pierwszego ordynariusza diecezji radomskiej, i Stefana Siczka, biskupa pomocniczego. Obaj zmarli w 2012 roku. Grobowiec w istocie jest starą bramą, pochodząca z czasów, gdy cmentarz był mniejszy. Najpierw, w I połowie XIX w., była tu drewniana brama. W 1864 r. Komitet Urządzania Cmentarza podjął decyzję o zbudowaniu bramy murowanej i dostawieniu do niej dwóch izb. W pierwszej było mieszkanie dla grabarza, a druga była kaplicą, gdzie modlono się przy przynoszonych tu zmarłych. Ale obaj biskupi nie są pierwszymi duchownymi, których groby spotykamy na ścieżce. Już pierwszy przystanek wiąże się z księdzem. Jest to leżący przy głównej alei, wiodącej od aktualnego wejścia, grób Gieryczów. To rodzina przemysłowców i właścicieli ziemskich. W grobowcu rodzinnym został pochowany ks. Henryk Gierycz. Urodził się w 1887 r. w Radomiu. Studiował we Fryburgu. Był prefektem radomskich szkół, a przez ostatnie dwa lata życia (zmarł w 1949 r.) pełnił funkcję proboszcza parafii Opieki NMP, dziś katedry. Bez pomocy przewodnika trudno byłoby znaleźć grób ks. Józefa Satryana. Duchowny zmarł w 1838 roku. Był kanonikiem kapituły sandomierskiej, a przez ostatnie 17 lat życia pełnił funkcję proboszcza parafii św. Jana (fary) i z tej racji był opiekunem cmentarza. To dzięki jego staraniom po raz pierwszy rozbudowano nekropolię. Ścieżkę kończy przystanek przy olbrzymim głazie narzutowym, który – jak wieści stare źródło cytowane przez J. Wieczorka – został „wydobyty z łąk sąsiednich i w 8 par koni przywleczony”. Jest to nagrobek ks. Kazimierza Kłaczyńskiego, pijara. Zmarły w 1857 r. zakonnik uczył się w założonym przez Stanisława Konarskiego Collegium Nobilium w Warszawie i studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. W Radomiu był rektorem szkół pijarskich, prezesem Rady Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych. Żywo angażował się w działalność przytułków, sklepów dla ubogich, wypożyczalni książek i wówczas nowo utworzonego szpitala św. Kazimierza.

Znani

Jedne z większych i bardziej zatłoczonych ulic Radomia noszą imiona Stanisława Wernera i Józefa Grzecznarowskiego. Także ich groby spotykamy na ścieżce. – Cmentarz łączy i swoiście równa ludzi różnych przekonań – mówi J. Wieczorek, gdy zatrzymujemy się przy grobie J. Grzecznarowskiego. Na współczesnym granitowym grobowcu w formie steli próżno szukać krzyża czy jakiegokolwiek symbolu religijnego. J. Grzecznarowski, uwolniony z więzienia w Smoleńsku, gdzie odsiadywał dożywocie za działalność rewolucyjną i niepodległościową, przystąpił do rewolucji październikowej. Mieszkając już w Radomiu, w okresie II Rzeczypospolitej dwukrotnie był prezydentem miasta. Z jego inicjatywy powstały wodociągi miejskie z wieżą ciśnień stojącą do dziś na Glinicach, kanalizacja, gazownia, cztery szkoły, bloki mieszkalne i baraki dla bezdomnych. Podczas II wojny światowej był więźniem obozu koncentracyjnego w Oranienburgu. Po wojnie J. Grzecznarowski zorganizował pierwszą Radomską Spółdzielnię Mieszkaniową. Z kolei S. Werner był działaczem niepodległościowym, uczestnikiem strajku szkolnego w 1905 roku. Przystąpił do niego jako uczeń VII klasy Szkoły Handlowej w Radomiu. Władze carskie aresztowały go, gdyż młodzieniec wziął udział w zamachu na płk. von Płotto, szefa Radomskiej Żandarmerii Guberialnej. Werner został skazany na śmierć i rozstrzelany w 1906 r. w Lesie Kapturskim pod Radomiem. Miał wówczas 18 lat. Ciała nie wydano rodzinie. Do dziś nie jest znane miejsce jego pochówku. – Na cmentarzu S. Werner posiada jedynie cenotaf, czyli symboliczny nagrobek – wyjaśnia autor przewodnika.

Zapomniani

Swoistym znakiem rozpoznawczym radomskiego cmentarza jest tzw. Anioł Ciszy – zdaniem J. Wieczorka najwybitniejszy pod względem artystycznym nagrobek cmentarza. Stojąca w głównej alei wejściowej kompozycja architektoniczna nawiązuje do staroegipskiej bramy niszy. „Anioł Ciszy to posłaniec Boga, opiekun za życia i orędownik po śmierci. Oznacza kres życia pełnego wrzawy i cierpienia” – wyjaśnia słowniczek przewodnika. Anioł Ciszy jest grobem Konstantego Mireckiego, nauczyciela, właściciela ziemskiego i wielkiego filantropa, człowieka majętnego. Gdy został wdowcem (bezdzietnym), przekazywał spore pieniądze na różne cele. Fundował stypendia szkolne, finansował Towarzystwo Dobroczynności, wspierał budowę dzisiejszej katedry i przekazywał fundusze dla katedry na Wawelu. Ktoś mógłby zapytać, dlaczego nie wspomina się tutaj dużej ul. Mireckiego w centrum Radomia. Otóż patron ulicy to Józef Mirecki, pochodzący z podradomskiego Kłonówka działacz PPS, stracony w 1908 r. na stokach Cytadeli Warszawskiej. Konstanty Mirecki zmarł 5 lat wcześniej. Każdy z postojów na ścieżce przynosi kolejną garść informacji, które wpisują się w dzieje Radomia i nie tylko. Dla przykładu – 8. punkt wędrówki po ścieżce to grób Chagowskich. Znajduje się tu cenotaf Stanisława Surmy „Władysława”. Ten nauczyciel i żołnierz AK za kierowanie tajnym nauczaniem w powiatach kozienickim i radomskim został osadzony w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen i tam zamordowany. Kolejny przystanek to jeden z nielicznych zachowanych w całości grobów pochodzących z I połowy XIX wieku. Spoczywa tu Józef Pawlikowski, pułkownik 4. Pułku Strzelców Wojsk Królestwa Polskiego, uczestnik powstania listopadowego. Przy jednym z ostatnich punktów wędrówki ścieżką znajduje się grobowiec rodzin Pinko i Pruszaków. Jedna z inskrypcji na mogile upamiętnia zmarłą w 1961 r. Irenę Gombrowicz, siostrę pisarza Witolda Gombrowicza. Janusz Wieczorek zapowiada, że będą kolejne ścieżki, bo ciekawych grobów jest tu jeszcze bardzo dużo. Został tu na przykład pochowany bp Paweł Kubicki, sufragan sandomierski zmarły w 1944 roku. Jest też w przygotowaniu kolejna ścieżka edukacyjna, która powiedzie szlakiem legionistów. W tym roku mija bowiem 100. rocznica ich wymarszu z Radomia, by po walce wrócić do niepodległej ojczyzny.•