Przyjaźń po eśdeemie

Marta Deka

|

Gość Radomski 44/2016

publikacja 27.10.2016 00:00

Gaia we Włoszech opowiada o Bożym miłosierdziu i miłości, która nie wymaga znajomości języka.

	Gaia (w czerwonej bluzeczce, w środku) z radomskimi przyjaciółmi. Gaia (w czerwonej bluzeczce, w środku) z radomskimi przyjaciółmi.
Marta Deka /Foto Gość

W parafii pw. św. Brata Alberta w Radomiu podczas Światowych Dni Młodzieży mieszkało 53 młodych Włochów z północnych diecezji kraju. – Nawiązaliśmy z nimi bardzo serdeczne więzi. W wakacje odwiedziliśmy ich. Ugościli nas i pokazywali piękne zakątki swojej ojczyzny. Chcemy im się odwdzięczyć, dlatego zaprosiliśmy ich do udziału w przyszłym roku w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Żywo zainteresowali się tym pomysłem. A już teraz przyjechała do nas Gaia – mówi ks. Daniel Glibowski, wikariusz w parafii św. Brata Alberta.

Gaia Bonafiglia mieszka w Stazzano. Studiuje językoznawstwo na uniwersytecie w Genui. Po raz pierwszy była w Polsce podczas ŚDM. Przed tą wizytą nie miała żadnych wyobrażeń i oczekiwań. – Przyjechaliśmy do fantastycznej parafii. Zostaliśmy przyjęci z ogromną miłością. Życzliwość ludzi, którzy nas gościli, sprawiła, że zniknęły jakiekolwiek obawy, wiedzieliśmy, że możemy liczyć na ich pomoc. Urzekło mnie, że mimo dzielących nas prawie 2 tys. kilometrów pojawiła się między nami bliskość – mówi.

Gaia przyjechała teraz do Radomia sama, ale wszyscy, którzy ją żegnali na włoskim lotnisku, prosili, by pozdrowiła radomian, u których mieszkali. Zatrzymała się u rodziny Machniów, tej samej, która gościła ją podczas ŚDM. – Jest przemiłą osobą, pełną radości, moja mama bardzo się do niej przywiązała. Dzięki niej wraz z siostrą Weroniką podszlifowaliśmy język angielski. Dowiedzieliśmy się też sporo o Włoszech, jak u nich jest, i że tak naprawdę to są tacy sami ludzie jak my, też się modlą, też wierzą w Boga, taka młodzież jak wszędzie, na całym świecie – mówi Piotr Machnio.

Gaia była w Polsce 3 dni. Zwiedziła Radom i Warszawę. Jej przewodnikami byli wolontariusze, których poznała podczas ŚDM. Weronika Filipowska i Szymon Wilewski oprowadzali ją po Radomiu. – Włosi mają wielkie serca. Mimo że jesteśmy tak daleko od siebie, utrzymujemy z nimi kontakt. Chcieliśmy, by Gaia poznała historię naszego miasta i wolontariuszy, którzy działali podczas ŚDM – mówią. – Mam kontakt z Vicenzo. Tak mu się spodobała Polska, że namawia swoją siostrę, by tu studiowała. Jego rodzice chcą przyjechać na jakiś czas do Polski, żeby zobaczyć, jak u nas jest – mówi Szymon.

Gaia brała udział w spotkaniach organizowanych przez parafię. – Jest zachwycona pracą duszpasterską w naszej parafii. Uczestniczyła w spotkaniach dla młodzieży, adoracji Najświętszego Sakramentu, sportowym spotkaniu w sali gimnastycznej. Nie przygotowaliśmy specjalnego programu dla niej. Po prostu pokazujemy jej to, czym żyjemy na co dzień – mówi ks. Daniel. Gaia w różnych miastach we Włoszech była proszona, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami z pobytu w Polsce. Opowiadała wtedy o miłosierdziu Bożym i że istnieje coś takiego między ludźmi jak miłość, która czasem w ogóle nie wymaga znajomości języka.

Gaia wiele chce przenieść z polskiego duszpasterstwa do Włoch. Sama mówi, że po pobycie na ŚDM ma więcej chęci do działania. Po długiej przerwie w jej parafii znów zawiązała się grupa młodzieżowa. – U was ludzie są bardziej religijnie zmotywowani. U nas jest mało kapłanów i to są już księża starsi, a więc i zmęczeni. W grudniu podejmujemy dzieło modlitwy o powołania – mówi.