Bezdomność jak anoreksja

Marta Deka

|

Gość Radomski 23/2018

publikacja 07.06.2018 00:00

Rozmowa więcej znaczy niż pieniądze, bo dzięki niej ci, którzy wylądowali na ulicy, mogą odmienić swoje życie.

W konferencji uczestniczyli (od lewej): Urszula Wierzbicka, Agnieszka Wójcicka, ks. Damian Drabikowski, ks. Daniel Glibowski, Dagmara Kornacka i Karol Majewski. W konferencji uczestniczyli (od lewej): Urszula Wierzbicka, Agnieszka Wójcicka, ks. Damian Drabikowski, ks. Daniel Glibowski, Dagmara Kornacka i Karol Majewski.
Marta Deka /Foto Gość

Caritas Diecezji Radomskiej i grupa Przyjaciele Bezdomnych w Wyższym Seminarium Duchownym zorganizowali konferencję „Ludzie bezdomni – jak pomóc osobom w kryzysie?”. – Często ich spotykamy, nie tylko w Radomiu, ale też kiedy podróżujemy po Polsce czy po świecie. Czasem omijamy ich, czasem dajemy symboliczną złotówkę. A bezdomnym niekiedy potrzeba zwykłej rozmowy i zainteresowania się nimi – mówi ks. Damian Drabikowski, wicedyrektor Caritas Diecezji Radomskiej. Na pytanie: „Bezdomność – wolny wybór czy suma okoliczności życiowych?” starali się odpowiedzieć Artur Zalewski z Komisji Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy Rzeczniku Praw Obywatelskich i Agnieszka Wójcicka ze Straży Miejskiej.

– W Radomiu jest 262 bezdomnych, z tego co piąta osoba to kobieta. Na podstawie moich doświadczeń mogę powiedzieć, że osoby bezdomne można podzielić na te, które dokonują wolnego wyboru (przynajmniej tak twierdzą), te, za które wyboru dokonało życie, i zniewolone od różnych używek. Obserwując ich i to, w jaki sposób wchodzą w etap bezdomności, doszłam do wniosku, że jest to podobny mechanizm jak w przypadku anoreksji. Początkowo walczą z bezdomnością, później ją akceptują, na końcu jej nie widzą – mówi A. Wójcicka.

O tym, jak skutecznie pomagać bezdomnym, opowiadali ci, którzy starają się ich wspierać: Urszula Wierzbicka z Radomskiego Szpitala Specjalistycznego, Dagmara Kornacka i Karol Majewski, streetworkerzy Caritas, oraz ks. Daniel Glibowski, koordynator grupy Przyjaciele Bezdomnych. – Przestrzegam przed miłosierdziem na siłę – przed tym, by takim ludziom dawać pieniądze czy dużo jedzenia. My proponujemy, żeby z taką osobą pobyć, porozmawiać, może zjeść wspólnie kanapkę, potowarzyszyć jej, by się mogła otworzyć. Najlepiej taką osobę odwiedzać systematycznie, przynajmniej raz w tygodniu. Gdy jednej osobie bezdomnej znajdziemy 7 przyjaciół, którzy ją będą odwiedzali, ufamy, że zechce zmienić swoje życie i wrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie – tłumaczy ks. Glibowski.

W konferencji nie mogli uczestniczyć Adrian Gawor i Martyna Ozga, inicjatorzy akcji „Winter is coming”. Przekazali list, w którym dzielili się swoimi doświadczeniami z pracy wśród bezdomnych. Przekonywali, że nie jest to łatwa misja. „Jeśli się zdecydujecie, napotkacie dużo trudności, zawodów czy rozczarowań, ale zawsze znajdzie się ktoś, którego łzy szczęścia dodadzą wam sił do dalszych działań. Pomóc można przez organizowanie zbiórek odzieży, obuwia czy jedzenia. Do pomagania nie trzeba mieć tytułów naukowych czy doświadczenia, a jedynie serce chętne do pomocy. Serce, które zobaczy Chrystusa w każdym śmierdzącym, pijanym bezdomnym” – napisali Adrian i Martyna.