Naprotechnologia a in vitro

ks. Zbigniew Niemirski

|

Gość Radomski 05/2020

publikacja 30.01.2020 00:00

O tym, co to jest leczenie niepłodności, a czym jest jej obchodzenie, mówili dr Grzegorz Nyc, ginekolog i naprotechnolog oraz ks. dr Jarosław Wojtkun, teolog moralista.

▲	Gościny debacie zorganizowanej przez Stowarzyszenie „Młyńska” Verum Bonum Pulchrum udzieliło Centrum Wolontariatu Międzynarodowego. Stoją (od lewej):  Grzegorz Nyc, Jakub Mitek i ks. Jarosław Wojtkun. ▲ Gościny debacie zorganizowanej przez Stowarzyszenie „Młyńska” Verum Bonum Pulchrum udzieliło Centrum Wolontariatu Międzynarodowego. Stoją (od lewej): Grzegorz Nyc, Jakub Mitek i ks. Jarosław Wojtkun.
Ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość

Na początku debaty moderujący spotkanie Jakub Mitek ze Stowarzyszenia „Młyńska” Verum Bonum Pulchrum zauważył, że o ile o in vitro wiele się mówi w publikacjach oraz rekomendacjach ośrodków medycznych świata i Polski, to zupełnie inaczej wygląda to w przypadku naprotechnologii. Kwestię podjął Grzegorz Nyc, który przypomniał, że pierwsze zapłodnienie in vitro miało miejsce w 1978 roku.

Naprotechnologia zaczęła powstawać wcześniej (ale oficjalny początek to rok 1991). – Od tamtego czasu procedura in vitro stała się potężnym biznesem, za którym stoją wielkie ośrodki – wyjaśniał naprotechnolog.

Bezpłodność a niepłodność

Obaj dyskutanci podkreślali, że potrzeba tutaj ważnego doprecyzowania, bo bezpłodność jest nieuleczalna, a niepłodność jest do pokonania. I tu otwiera się pole do różnych działań. – Naprotechnologia jest metodą w pełni medyczną, a więc opiera się na postawieniu diagnozy, a następnie kompleksowym leczeniu, odwołującym się nie tylko do środków medycznych, ale także sposobu życia, odżywiania itp. Procedura in vitro zupełnie to pomija, a przechodzi od razu do obejścia niepłodności – informował lekarz.

Mówił również o skuteczności, bo ta jest bardzo często pomijana. – Skuteczność metody in vitro to 18,3 proc., a przy zastosowaniu najnowszych i trudnych do osiągnięcia technologii sięga 30 proc. Skuteczność naprotechnologii osiąga 50 proc., a nawet – 80. Dr Nyc ma nadzieję, że może uda się rozpropagować wiedzę o naprotechnologii, ponieważ lekarze praktykujący tę metodę, a jest ich w Polsce jedynie około 100, niebawem zawiążą stowarzyszenie. – Pojawią się publikacje, a my, naprotechnolodzy, będziemy się bardziej wspierać – zaznacza G. Nyc.

Od stworzenia do pokusy zastąpienia Stwórcy

O kwestie etyczne i moralne pytany był przede wszystkim ks. Wojtkun, rektor radomskiego seminarium. Moralista zwrócił uwagę na fundament, jakim jest płodność. – Ona jest darem do przyjęcia, a my jesteśmy jedynie użytkownikami. Wszelkie działania odnoszące się do tego daru muszą mieć etyczne uwarunkowania, by nie stały się samowolnym kombinowaniem – podkreślał. Odwołując się do tego fundamentu, wskazał na kolejny aspekt. – Nasze działanie w tym zakresie ma wspierać naturalny akt płodności i go dopełniać, a nie zastępować czy obchodzić. Leczenie mieści się w tym zakresie, a naprotechnologia jest leczeniem i trudno tutaj mówić o jakimś szukaniu kompromisu z technologiami obchodzenia niepłodności – zaznaczał. Kolejną kwestią etyczną, która rodzi się w sprawie in vitro, jest status embrionu, a szczególnie tych, które zostają zamrożone. – To nie tylko pytanie z szeregu tych teologicznych czy filozoficznych, ale także medycznych. Czy embrion jest życiem ludzkim? Nasza odpowiedź nie pozostawia miejsca na kompromis. Embrion to życie ludzkie, a więc posiada prawa ludzkie – podsumował ks. Wojtkun.

Ksiądz rektor przypomniał rekolekcje, jakie w swej katedrze w 1981 roku w Monachium wygłosił ówczesny metropolita kard. Józef Ratzinger, późniejszy prefekt Kongregacji Nauki Wiary i papież Benedykt XVI. – Przyszły papież mówił o Bogu Stwórcy. Już wtedy, niemal 40 lat temu, diagnozował podstawę kryzysu współczesnej cywilizacji. Ona bierze się z tego, że nie tyle zanika wiara w Boga, co gubi się świadomość bycia stworzeniem. Wtedy rodzi się pokusa, by samemu stawać się stwórcą, którego nie obowiązują żadne prawa, a szczególnie prawo naturalne czy Boskie.

Ważna rada i klauzula sumienia

Każdy lekarz chce pomóc pacjentom i z trudem przyjmuje porażki. – Niestety nie wszystkie pary, które zwracają się o pomoc w leczeniu niepłodności, stają się rodzicami. Staram się wtedy dać jeszcze inną radę. Delikatnie podpowiadam adopcję – mówi naprotechnolog.– Adopcja jest także piękną realizacją powołania rodzicielskiego – dodaje ks. Wojtkun. Co ciekawe, dr Nyc zna takie przypadki, że po adopcji odblokowywały się jakieś mechanizmy w organizmie kobiety czy mężczyzny, które sprawiały, że stawali się również rodzicami naturalnymi. Jakub Mitek pytał również o to, czy dr Nyc podpowiada metodę in vitro. – Nie polecam tego, do czego nie mam przekonania. Zresztą w praktyce medycznej nie mówię o tym, czego nie zrobię, ale o tym, co zamierzam robić. Poza tym jest jeszcze klauzula sumienia, a moje odrzuca tę metodę – podsumowuje lekarz.