• facebook
  • rss
  • Homilia jak lekarstwo

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 43/2012

    dodane 25.10.2012 00:15

    Do jednego celu prowadzi wiele dróg.

    Na placu kościelnym co prawda były ustawione namioty, ale na szczęście się nie przydały. Nic też nie zakłócało grillowania apetycznych kiełbasek. Ten jesienny dzień był wymarzony na takie spotkanie. Pogoda sprzyjała tym, którzy przyjechali do radomskiego kościoła pw. Bożego Miłosierdzia przy ul. Starokrakowskiej na Jesienne Spotkanie Trzeźwościowe. Zaprosił na nie proboszcz ks. Mirosław Kszczot, diecezjalny duszpasterz trzeźwości. Rozpoczęło się ono w kościele modlitwą różańcową. W czasie Mszy św. koncelebrowanej przez duszpasterzy trzeźwości homilię wygłosił ks. kan. Marek Dziewiecki. Po Eucharystii, już na placu, ks. Marek miał konferencję „Rodzina szkołą trzeźwości. Ojciec wierny i trzeźwy”. Dzieci ze świetlicy przedstawiły program artystyczny.

    – Potrzebna jest integracja różnych środowisk trzeźwościowych, bo jest wiele różnych dróg do jednego celu. Jeżeli w rodzinie jedna osoba jest uzależniona i spotyka się ze wsparciem drugiej osoby, to wspólnie budują nową płaszczyznę porozumienia między sobą. Tu chcemy pokazać, że można żyć w radości, że trzeźwość daje radość – powiedział ks. Krzysztof Mazur. Gospodarze spotkania zadbali, żeby dla gości, którzy przyjechali nie tylko z terenu miasta, ale i z innych miejscowości, nie zabrakło herbaty, kawy i słodkich napojów. – Jestem uzależniona. A ja współuzależniona – mówią panie Krystyna i Dorota. – To niesamowite spotkanie. Cudowna homilia ks. Marka Dziewieckiego. Taka prawdziwa. Mówił, że jak Bogu się zaufa, to życie zupełnie inaczej wygląda – opowiada pani Dorota. – Ja nie piję osiemnasty rok – dzięki takim homiliom i spotkaniom z ks. Markiem. On ma z nami różne spotkania poza kościołem i przemawia do nas, podtrzymuje nas na duchu – dodaje pani Krystyna. – Cieszy mnie – podsumowuje jesienne spotkanie ks. Mirosław – że wszyscy chcą kolejnego spotkania, bo to oznacza, że takie przebywanie we wspólnocie jest potrzebne. Spotkali się tu przedstawiciele różnych grup, stowarzyszeń, ale i ludzie niezwiązani ani z tymi grupami, a czasem nawet mający mało wspólnego z Kościołem. Gdzie indziej nie mieliby takiej możliwości.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół