• facebook
  • rss
  • Kamienne karty historii

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 31/2013

    dodane 01.08.2013 00:00

    Sulejów-Podklasztorze. Jest szansa, że tamtejszy klasztor cystersów zostanie wpisany na „Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO”.

    Zofia Gwarda, opiekunka muzeum opactwa, nie ma wątpliwości: – Klasztor w Sulejowie przez wieki był strażnicą polskości. Spełnił wyjątkową rolę w jednoczeniu państwa po okresie rozbicia dzielnicowego.

    Szlaki wciąż te same

    W Sulejowie nad Pilicą, gdzie u początku naszej państwowości w XII w., na granicy Wielkopolski i Małopolski, pobierano opłaty za przeprawę przez rzekę, nadal zbiegają się dwa historyczne szlaki. Jeden wiedzie z południa, od Krakowa, drugi ze wschodu od Lublina. Stąd, z Sulejowa prowadzą już razem – teraz do Łodzi, a przed wiekami do Kalisza, Gniezna i Poznania. Niewielu przejeżdżających dziś tymi bardzo ruchliwymi drogami ma świadomość, że w odległości zaledwie dwóch kilometrów znajduje się jeden z najcenniejszych polskich zabytków – kościół i pozostałości klasztoru cystersów w Sulejowie-Podklasztorzu.

    Tutaj w 1176 r. przybył na łowy książę sandomierski Kazimierz Sprawiedliwy. Zauroczony tym miejscem, postanowił sprowadzić tu cystersów. Nie był to tylko gest powodowany emocjami, lecz decyzja świadcząca o wielkiej otwartości księcia. Cystersi, zakon powstały we Francji, od dobrego stulecia niósł po całej Europie światło wiary chrześcijańskiej, a wraz z nim to, co stanowiło o nowoczesnej gospodarce tamtych czasów. Ich surowość życia budziła podziw, a umiejętności – chęć naśladowania. Jeśli benedyktyni budowali swe klasztory na szczytach gór, to cystersi szukali nizin. Tu uprawiali pola, organizowali stawy. Pokazywali miejscowej ludności, jak nowocześnie i skutecznie gospodarować. Wystarczy wspomnieć, że to oni wynaleźli chomąto i upowszechnili w Polsce hodowlę karpia.

    Strażnica

    – Cystersi od początku swego istnienia wszystkie swe kościoły dedykowali Matce Bożej Wniebowziętej, mimo że ten dogmat został ogłoszony w Kościele dopiero w 1950 r. Aby jednak uroczystości odpustowe w klasztorach nie nakładały się na siebie, poszczególne kościoły otrzymywały drugi tytuł. Nasz w Sulejowie jako patrona otrzymał św. Tomasza Kanturyjskiego, angielskiego biskupa i męczennika – mówi o. Augustyn Węgrzyn, proboszcz i przeor w Podklasztorzu. Cystersi do Sulejowa przybyli z Marimond. Kościół wzniesiono jeszcze przed 1232 r. Potem budowano klasztor. Żyli w nim jak wszędzie w cysterskich konwentach bracia kapłani, oddani modlitwie, i konwersi, czyli bracia, którzy zajmowali się pracami fizycznymi i zarządzaniem gospodarstwami. – Zakonnicy, przestrzegający bardzo surowej reguły, byli uważani za świętych już za życia. Mimo że prowadzili hodowlę zwierząt i rzeźnie, nie jedli mięsa. Mieszkali w nieogrzewanych celach. Rytm dnia i nocy wyznaczały im wezwania na wspólną modlitwę. Można sobie wyobrazić piękno zakonnego śpiewu, który rozlegał się w naszym kościele – mówi Zofia Gwarda. Sulejowski klasztor stał się powoli twierdzą. Bramy: Krakowska, Mauretańska, Opacka z arsenałem to ślady minionej wielkości. Nie była to wszak wielkość bez bolesnych momentów. W latach 1259 i 1287, podczas najazdów tatarskich, konwent został zniszczony, a obrońcy wymordowani. Podobnie było w 1431 r., gdy klasztor ponownie zniszczyli Tatarzy. Niszczycielski pożar przyszedł w 1790 r., a potem w 1847 r., gdy nie było tu już cystersów.

    Goście i koronacyjny wiec

    – To był poniedziałek 23 czerwca 1410 r. Jagiełło szedł na Grunwald. Stawił się w klasztorze sulejowskim. Można sobie wyobrazić taką wizytę. Przy portalu kościoła witał go opat. Zapraszał do kościoła, a potem do klasztoru i ogłaszał dyspensy od surowych postów. Władysław Jagiełło był tu później jeszcze pięć razy – opowiada Zofia Gwarda. Opiekunka klasztornego muzeum, urządzonego w przepięknym kapitularzu, cudzie architektonicznego kunsztu cystersów, opowiada o jeszcze jednej wizycie. – Niemal wiek przed wizytą Władysława Jagiełły w sulejowskim klasztorze, dokładnie od 20 do 23 czerwca 1318 r., odbywał się wiec. Wzięli w nim udział przedstawiciele wszystkich stanów. Nie było tylko reprezentowanej Wielkopolski. Przybył wysłannik papieża. Debatowano nad koronowaniem Władysława Łokietka. Po długich latach rozbicia dzielnicowego wrócił nam król. Królewską koronę nałożono mu dwa lata później w Krakowie. Ale to tutaj, w Sulejowie, przygotowano warunki. Polska uznała władzę papieża. Zapadły decyzje ws. ustanowienia świętopietrza, podatku na Stolicę Apostolską, i zgodzono się na powrót do Krakowa biskupa Jana Muskaty. Bez Sulejowa nie byłoby ostatnich władców z dynastii Piastów. Nic więc dziwnego, że król Władysław Łokietek uwolnił mieszczan sulejowskich od płacenia cła w nieodległym Żarnowie. Ale i potem miasto cieszyło się przychylnością władców. Kazimierz Jagiellończyk w 1458 r. ustanowił tu cotygodniowe targi i trzy wielkie jarmarki w ciągu roku. Sulejów i klasztor znacznie ucierpiały w czasie szwedzkiego potopu w połowie XVII w. Reszty dopełniła decyzja cara Aleksan- dra I, który w 1819 r. zarządził likwidację wszystkich polskich zakonów. Cystersi opuścili klasztor. Wrócili tutaj dopiero w 1986 r.

    Trudne odradzanie

    Losy klasztoru po odejściu cystersów nie były łatwe. Doświadczały go pożary, cały kompleks powoli niszczał. Ratunkiem było przejęcie części zabudowań przez państwo. Ale w ruinę popadał przede wszystkim kościół. Wystarczy wspomnieć, że gdy do resztek klasztoru wrócili cystersi, świątynia była zamknięta dla kultu. Groziła zawaleniem. Liturgię sprawowano w kapitularzu. Rozpoczęła się żmudna re- stauracja. Cenną pomoc niosła powstała w 1990 r. fundacja „Obiekt Zabytkowy Opactwo Cystersów w Sulejowie”. Prace postępują, choć powoli. Kościół z zewnątrz i wewnątrz wygląda dziś imponująco, ale nadal jest tu co robić. Na remont czeka między innymi arsenał. – Do Sulejowa przyjeżdżają historycy. Prowadzą badania i odjeżdżają. To bardzo ważne. Ale brakuje projektów i idących za nimi funduszy europejskich – mówi Zofia Gwarda. Może zmieni to ważna decyzja, która zapadła nieco ponad pół roku temu – prezydent Bronisław Komorowski wpisał obiekt na „Listę polskich Pomników Historii”. Na prezydenckiej liście jest ich 54. „Sulejów jest jedynym cysterskim opactwem warownym w Polsce z tak dobrze zachowanymi i silnie rozwiniętymi późnośredniowiecznymi obwarowaniami klasztornymi. Szczególną wartość artystyczną przedstawia kościół klasztorny pw. NMP i św. Tomasza Kantuaryjskiego, który obrazuje przełom epok w historii sztuki i architektury” – głosi fragment uzasadnienia tej decyzji. Fakt umieszczenia na tej liście otwiera drogę do starań o wpisanie kompleksu na „Listę światowego dziedzictwa UNESCO”.

    Dlaczego lwy?

    Dawne podanie głosi, że na miejscu dzisiejszego klasztoru szumiała odwieczna puszcza, pełna tajemniczych trzęsawisk, jezior, dzikiego ptactwa i zwierza. Nikt nie zaglądał w jej ostępy. Pewnego razu książę Kazimierz Sprawiedliwy zapędził się tu na łowy ze swoją drużyną. Ujrzawszy jelenia, bez namysłu pogonił za nim. Jednak zwierz zaczął się szybko oddalać, zostawiając myśliwca daleko od reszty dworu, aż nagle zniknął za rozległym dębem. Książę pobłądził. Nadciągała burza. Strugi deszczu padały na rozpaloną skroń myśliwego. Pioruny napełniały puszczę grozą. Kazimierz stał bezradny i w modlitwie szukał pocieszenia. Nagle jego wzrok oślepiła jasność i usłyszał słowa: „Zbuduj w tym miejscu kościół, a doprowadzę cię do sług twoich”. Słysząc wolę Bożą, książę upadł na ziemię i przyrzekł gorliwie wykonać polecenie Opatrzności. Gdy wstał, ujrzał jasność na niebie, a po swoich bokach dwanaście ogromnych lwów. Wstrząsnęło nim przerażenie, lecz w tym momencie usłyszał słowa: „Nie lękaj się! Ta jasność i lwy, stróże twoi, wyprowadzą cię stąd”. Tak też się stało. Książę powrócił szczęśliwie do swojej drużyny i oznajmił jej wolę Bożą. Zaniechano łowów, a nazajutrz orszak książęcy udał się na miejsce cudownego objawienia. Książę Kazimierz Sprawiedliwy słowa danego Bogu dotrzymał i na miejscu swego ocalenia kazał wybudować kościół, umieszczając w nim dwanaście pięknie w drzewie wyrzeźbionych lwów. Legenda spisana wg przewodnika z 1938 r. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół