• facebook
  • rss
  • Hospicjum za trzy złote

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 19/2014

    dodane 08.05.2014 00:00

    Wileńskie dzieło miłosierdzia. Na tych terenach choroba nowotworowa skazywała dotkniętych nią tylko na cierpienie. S. Michaela Rak pokazała, że może być inaczej. Że można pomóc i nieść ulgę w bólu. 


    Potężny klasztor postawiono tu na przełomie XVI i XVII wieku. Przed wojną to miejsce nazywane było Wzgórzem Zbawiciela. Tu mieszkał ks. Michał Sopoćko, spowiednik s. Faustyny Kowalskiej. Tu malowany był obraz Jezusa Miłosiernego. Teraz mieszkające tu zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego opiekują się chorymi w jedynym na Litwie stacjonarnym hospicjum. Hospicjum oddalone jest od Ostrej Bramy o zaledwie trzysta metrów.


    Garść drobniaków


    W czasie każdego koncertu najważniejsza jest muzyka. Ale jeśli jest on charytatywny, równie ważny jest jego cel. Ten koncert charytatywny Radomskiej Orkiestry Kameralnej odbył się przed rokiem.

    Przyświecała mu idea wsparcia Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Organizatorami tamtego muzycznego spotkania w Radomiu były trzy zakony rycerskie działające na terenie naszej diecezji: Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, Rycerze Kolumba i Zakon Rycerski Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie. A bohaterem tego wydarzenia, a raczej bohaterką była s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, dyrektorka wileńskiego hospicjum i przełożona miejscowej wspólnoty. Kobieta o skupionych, ciemnych, pogodnych oczach, o niespożytej energii, emanująca optymizmem. Opowiadała o historii hospicjum i o tym, co robiła, zanim wyjechała do Wilna. Wcześniej była przez lata związana z hospicjum w Gorzowie Wielkopolskim. Gdy kard. Audrys Juozas Bačkis poprosił, by siostry z jej zgromadzenia założyły w Wilnie podobną placówkę, została oddelegowana do tego, jak się okazało, niezmiernie trudnego przedsięwzięcia. 
W dniu wyjazdu na Litwę poszła na cmentarz pożegnać się z tymi, których spotkała w gorzowskim hospicjum. – Chodziłam po tym cmentarzu, płakałam i prosiłam ich o pomoc, bo wyjeżdżałam z niczym i nie znałam tamtejszej sytuacji. Przy wyjściu cmentarna kwiaciarka dała mi to, co tego dnia zarobiła – garść dobniaków. Powiedziała, że to jest na moje hospicjum. To były trzy złote. Zabrałam te pieniądze do Wilna. Tam w kaplicy położyłam przy tabernakulum. I to była taka moja modlitwa. A właściwie nie wiem, czy modlitwa; to był krzyk rozpaczy. Mówiłam: „Panie Boże, jesteś Ty, mamy trzy złote i zrobimy hospicjum”… – wspominała s. Michaela.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Pomoc
      15.05.2014 01:30
      Szlachetny cel, kto nie chcialby byc traktowany jak czlowiek w ostatnich dniach naszego zycia.Dziekujmy Bogu ze jestes my zdrowi ale nie mozemy byc zimni na losy ludzi ktorzy tego zdrowia nie maja. Bardzo wazny artykul aby zatrzymac sie na chwile I pomyslec co mozemy zrobic zeby im pomoc a takze docenic to co mamy najcenniejsze-zdrowie.
    • RC
      17.05.2014 03:36
      Bardzo ucieszylam sie na widok tego artykulu. Jak milo przeczytac, ze istnieja dobrzy ludzie, ktorzy bezinteresownie chca pomagac innym. Mam nadzieje, ze wkrotce ukarze sie wiecej artykulow na temat hospicjum w Wilnie.
    • aga17
      21.05.2014 04:39
      Temat bardzo wazny bo praktycznie kazdy z nas ma stycznosc z ta straszna choroba a artykul jest bardzo pobierzny.Chcialabym poczytac wiecej o tym hospicjum.
    • BJ
      18.06.2014 19:38

      Dziekuje za pelna wersje artykulu!
      Teraz moge przeczytac calosc!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół