• facebook
  • rss
  • On gdzieś tu musi być

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 31/2014

    dodane 31.07.2014 00:00

    Festiwal folkloru w Iłży. Odbywa się pod patronatem Józefa Myszki, wybitnego ludowego artysty, który ze śpiewem szedł przez życie. Jego głos i muzyka przetrwały na winylowej płycie, kasetach magnetofonowych, można było go usłyszeć na antenie Polskiego Radia.

    Jadąc droga krajową nr 9, w odległości około 30 km na południe od Radomia dociera się do Iłży, miasta, którego początki sięgają wczesnego średniowiecza. Nad miastem wznoszą się ruiny zamku. To miejsce widokowe, skąd wzrok pada między innymi na rzekę Iłżankę i zalew. Od 20 lat ze sceny nad jeziorem, w jedną z lipcowych niedziel, rozbrzmiewa ludowa muzyka, okraszona różnorodnością i wielobarwnością regionalnych strojów. To Festiwal Folkloru im. Józefa Myszki. W tym roku odbył się on dokładnie w 50. rocznicę tragicznej śmierci patrona tego wydarzenia. Festiwalowe uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele parafialnym.

    Odziedziczony talent

    Niezamożna wielodzietna rodzina z Błazin w okolicach Iłży, z której pochodził urodzony w 1928 roku Józef Myszka, nie dawała mu najlepszych szans na życiowym starcie. Rodzice wysłali go do zakładu krawieckiego, gdzie miał zdobyć dobry zawód. Ten szybko opanował jego tajniki i rzeczywiście mógł na siebie zarabiać. Dzięki uprzejmości siostry i jej męża zamieszkał w ich domu, w małym pokoiku, gdzie miał też swój warsztat pracy. Nie założył własnej rodziny, choć podobno podkochiwał się w niejednej dziewczynie, a i na niego panny chętnie zerkały. Swój wybór życia w pojedynkę tłumaczył poważną chorobą nerek. Jak mówił, nie chciałby zostawić żony i dzieci bez opieki. Matka pana Józefa była uzdolnioną śpiewaczką samoukiem, znała ludowe przyśpiewki i pieśni, a jej talent był doceniany w okolicy. Zapraszano ją na wesela, gdzie pełniła rolę starościny. Często zabierała ze sobą młodego Józka, a ten chłonął ludową obyczajowość. Rejestrował wszelkie szczegóły przekazywanych z pokolenia na pokolenie tradycyjnych obrzędów weselnych. Z czasem miał w swoim repertuarze niewyczerpany zasób wiejskich ballad, piosenek, pieśni, przyśpiewek. Poznał obrzędowe tradycje i potrafił je odtwarzać jak nikt inny. Swój pierwszy ludowy zespół artystyczny założył w Rzeczniowie, potem były kolejne, w innych miejscowościach. Największy rozgłos i uznanie przyniósł mu założony w Jasieńcu zespół „Józef Myszka z Błazin”. Występował z nim we wszystkich większych miastach w Polsce na różnych uroczystościach, w tym i tych państwowych. Bywał też za granicą – w Czechosłowacji i NRD. Wielokrotnie wygrywał w konkursach śpiewaków, akordeonistów, kapel i zespołów ludowych. Nagrania J. Myszki zachowały się na płycie winylowej długogrającej i kasetach magnetofonowych. Można było go też usłyszeć na antenie Polskiego Radia. Zginął śmiercią tragiczną w wieku 36 lat. Dramat rozegrał się na oczach wielu ludzi. W Warszawie trwała próba z zespołem. Przygotowywano program na centralne obchody Święta Odrodzenia Polski, przypadające 22 lipca. Próba odbywała się na terenie osiedla akademickiego, na wolnym powietrzu. Gdy Józef Myszka śpiewał, podszedł do niego mieszkaniec osiedla i zadał mu kilka silnych ciosów. Artysta ludowy zmarł w szpitalu dwa dni później. Śledztwo w sprawie zabójstwa umorzono.

    Pamięć, która żyje

    Jubileuszowy festiwal i pół wieku od śmierci jego patrona zaowocowały dwoma publikacjami. Dom Kultury w Iłży przygotował zeszyt, w którym znalazło się opracowanie biograficzne o J. Myszce autorstwa nieżyjącej już Marii Chłopek oraz materiały z kronik Domu Kultury. Tytuł publikacji: „Józef Myszka z Błazin. Wielki piewca folkloru regionu iłżeckiego”. „Za każdym razem przeżywam głęboko festiwal w Iłży, zwłaszcza jego początek: uroczyste otwarcie przeglądu, wspomnienia, słuchanie fragmentu śpiewu Józefa Myszki z zachowanych nagrań, występ Joanny Tęczy, która owego tragicznego dnia lipcowego była również w Warszawie. I ciągle zadaję sobie pytanie bez odpowiedzi: czy Józef Myszka musiał tragicznie umrzeć, aby jego niezwykłe dzieło zostało uznane i docenione, a on stał się postacią-legendą?” – tak Adolf Krzemiński podsumowuje swój wstęp do zeszytu wydanego przez DK w Iłży. Pan Adolf jest znawcą folkloru i regionalistą. W Delegaturze Urzędu Marszałkowskiego w Radomiu pełni funkcję inspektora ds. kultury. Z kolei Ludowe Towarzystwo Naukowo-Kulturalne Oddział w Kielcach oddało do rąk czytelników książkę „Józef Myszka – śpiewaniem przez życie” pod redakcją Józefa Wierzby. Festiwalowi zawsze towarzyszy kiermasz sztuki ludowej. Tym razem można było kupić wyroby z gliny, wykonywane i wypalane w sposób tradycyjny. Przywiózł je Wiesław Rokita ze wsi Rędocin koło Bliżyna. Razem z zespołem śpiewaczym „Grabowianki” przyjechała Aleksandra Sowińska z Lucimi, wioski nad Wisłą w gminie Przyłęk. Pokazywała, jak wyplata się koszyki. Po wojnie we wsi, z której pochodzi, tę umiejętność posiadali wszyscy. – Była bieda i z tego się utrzymywali – wspomina. Teraz zawód ten powoli odchodzi w zapomnienie. Za to następców ma pani Alina ze Skarżyska. Od najmłodszych lat robi na szydełku i na drutach. Nauczyła się tego od swojej babci i mamy. Wiedzę przekazała córce i wnuczce. Swoje wyroby panie sprzedają między innymi do Cepelii. – Festiwal jest niezwykle ważnym wydarzeniem kulturalnym na ziemi radomskiej, bo nasz region pod względem kulturowym jest inny niż Mazowsze i Kielecczyzna. Dobrze też, że jest tylu solistów, tyle kapel i zespołów, które chcą prezentować dorobek Józefa Myszki. Miał on bowiem wyjątkową osobowość i niespotykany talent artystyczny. Opanował niepowtarzalną technikę śpiewu. Poprzez ten festiwal przypominamy pewną wartość kulturową od czasów pierwszej wojny światowej (mam tu na myśli dorobek matki Józefa Myszki) do 1964 roku, kiedy zginął tragicznie pan Józef – mówi A. Krzemiński. Z zamkowej wieży w Iłży widać miejsce, na którym stoi scena, przechadzających się między straganami ludzi. Z wiatrem dobiegają tu nuty ludowych piosenek. I choć nie da się dostrzec ducha patrona festiwalu, trudno nie wierzyć, że on gdzieś tu musi być. Bo festiwal wciąż się rozwija. Na ten pierwszy przyjechało 10 zespołów. Na ostatnim było ich 53. Zespoły śpiewacze, kapele i solistów oceniało jury w składzie: przewodniczący dr Stefan Rosiński, etnograf, Adolf Krzemiński, Justyna Siek, przedstawiciel organizatorów festiwalu. XX Festiwal Folkloru im. Józefa Myszki odbywał się pod patronatem starosty radomskiego Mirosława Ślifirczyka oraz burmistrza Iłży Andrzeja Moskwy. Główny organizator to DK w Iłży z dyrektorem Krzysztofem Kozerą, przy udziale powiatu radomskiego, samorządu gminy Iłża, Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Iłżeckiej oraz MGOSiR w Iłży.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół