• facebook
  • rss
  • Walczyć musi cała rodzina

    Krystyna Piotrowska

    dodane 02.08.2014 23:52

    Diecezjalny Duszpasterz Trzeźwości ks. Mirosław Kszczot zaprosił na spotkanie pod znamiennym tytułem "Żyjemy bez alkoholu", które odbyło się w parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Radomiu, przy ul. Starokrakowskiej 144.

    Sierpień jest miesiącem abstynencji. W tym roku przeżywamy go pod hasłem „Kochająca matka zawsze trzeźwa” i stąd zrodziła się w środowiskach trzeźwościowych inicjatywa, żeby tu zorganizować spotkanie na progu tego miesiąca – mówi ks. Mirosław.

    Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w intencji trzeźwości. Po Eucharystii krótki wykład miała psycholog Dominika Skupińska-Fila.

    Pani Dominika współpracuje ze Stowarzyszeniem Viktoria, a także wspiera inicjatywy ks. Mirosława Kszczota. I tak przy jego parafii powstały różne grupy m.in. świetlica dla dzieci i grupy abstynenckie.

    – W czasie spotkań w grupach abstynenckich prowadzimy indywidualne konsultacje i rozmowy, terapie indywidualne i grupowe warsztaty. Podczas takiego spotkania jak to, dzielimy się tym, co każdy osiągnął. Wspieramy się duchowo. Mówimy sobie gdzie i jak można sobie pomóc. W ten sposób trafiają do nas też nowe osoby. Na spotkanie, gdzie tyko się rozmawia, nie wszyscy by dotarli, ale na takie można przyjść z całą rodziną – mówi pani psycholog. – Każdy, kto przychodzi na spotkanie do grup trzeźwościowych jest taki sam. Każdy przychodzi z problemem, każdy potrzebuje pomocy i każdy każdego rozumie. Bo każdy przeżył podobne doświadczenia i w związku z tym, łatwiej komuś pomóc, wesprzeć go – dodaje.

    Do grup abstynenckich trafia coraz więcej młodych ludzi, przed trzydziestym rokiem życia i coraz więcej kobiet.

    Przy radomskiej parafii Miłosierdzia Bożego działa Parafialny Klub Abstynencki współfinansowany przez Gminę Miasta Radomia. Od tego roku spotyka się tu też „Wspólnota Przyjaciół Przenajświętszej Krwi”, która daje siłę i nadzieję osobom współuzależnionym, ale nie tylko. – Przez kilka miesięcy przewinęło się u nas na spotkaniach kilkadziesiąt osób – mówi ks. Mirosław. – Nikt dobrowolnie nie podejmuje terapii, ani nikt na przymus nie podejmuje terapii. Zawsze trzeba taką osobę troszkę przymusić. Może to być jakaś sytuacja, czy konsekwencje tej choroby, kiedy musi się zmierzyć z konsekwencjami nadużywania alkoholu. Wtedy jest szansa, że przyjmie taką pomoc. Dobrze jest, jeśli osoby z bliskiego kręgu szukają wsparcia i pomocy, bo ten klub nie jest tylko dla osób uzależnionych, ale również dla tych, którzy chcą pomagać takim osobom. Po to żeby tu przyszły i żeby w rozmowie z psychologiem, z terapeutą dowiedziały się też, w jaki sposób można sobie poradzić, kiedy bliska osoba ma problem.To jest miejsce otwarte nie tylko dla osób, które mają problem alkoholowy, które cierpią na chorobę alkoholową, ale i dla współuzależnionych, dla przyjaciół rodzin.Żyjąc z osobą uzależnioną, wpada się w pułapkę choroby alkoholowej, czy w pułapkę iluzji zaprzeczeń. Te mechanizmy, które działają w osobie uzależnionej, działają też na osoby im bliskie. One też wchodzą w tę samą pułapkę choroby alkoholowej, mimo że nie piją, to cierpią z powodu alkoholu. To dla nich też jest miejsce, że mogą przyjść i sobie porozmawiać. Pomocy potrzebuje osoba uzależniona, ale też i osoba, która żyje z taką osobą, czy się przyjaźni – wyjaśnia ks. Mirosław.Spotkanie zakończyło się zabawą taneczną. Grał zespół „Jur – Plus”.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół