• facebook
  • rss
  • Rodzinnie u Ostrobramskiej

    dodane 28.08.2014 00:00

    Odkrywali Wilno przede wszystkim jako miasto miłosierdzia.

    Dwanaście małżeństw Domowego Kościoła wraz z dziećmi swój III stopień rekolekcji oazowych przeżywało w Wilnie. Uczestniczyło w nich ponad 40 osób. „Odkrywamy piękno, jakim jest wspólnota i poznajemy historię naszych rodaków mieszkających na Wileńszczyźnie. Powierzamy Matce Bożej Ostrobramskiej rodziny z całej naszej diecezji” – napisali z Wilna.

    Ważny dialog

    Rekolekcje poprowadzili ks. Piotr Turzyński, wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu, wraz z parą moderatorską Marią i Ryszardem Bojarskimi z Radomia oraz parą wspomagającą Małgorzatą i Robertem Telusami z Opoczna. Tematem ich rekolekcyjnych przeżyć było hasło „Mater Ecclesiae”. – Specyfiką trzeciego stopnia jest to, że są tam tzw. kościoły stacyjne. Jakoś się to łączy z wirtualną podróżą do Rzymu. Każdego dnia wspominaliśmy jedną z bazylik rzymskich, a nawiedzaliśmy kościoły Wilna, które są bardzo piękne i jest ich bardzo dużo – mówi ks. Piotr Turzyński.

    W rekolekcjach uczestniczyły rodziny z różnym stażem małżeńskim i różnymi doświadczeniami. Czy można między nimi wytworzyć wspólnotę? – To był pewien proces. Bazowaliśmy na tym, że do Wilna przyjechały osoby, które wcześniej uczestniczyły w oazowych rekolekcjach. Spotkania odbywały się w małych grupach zwanych „Drogą do wspólnoty”. W nich uczestnicy uczyli się budowania jedności z innymi. Myślę, że nam się udało – wyjaśnia ks. Piotr. Ważnym elementem oazowych rekolekcji rodzin jest podejmowany podczas nich dialog małżeński. – Małżonkowie często nie rozmawiają ze sobą. Informują się tylko, że trzeba coś załatwić czy coś zrobić. To chyba mankament naszych czasów. My zachęcaliśmy ich do dialogu – mówi ks. Piotr.

    Codziennie przez kilkanaście minut małżonkowie rozmawiali ze sobą. – Dawaliśmy im konkretne zadania. Mieli na przykład w swojej drugiej połówce dostrzec pozytywne cechy. Opisać je i podziękować. Dla niektórych było to trudne zadanie. Zwłaszcza mężczyźni nie potrafią okazywać swoich uczuć i emocji. W godzinie świadectw okazało się, że byli wdzięczni za te zadania. Podczas rozmów w cztery oczy, tylko z współmałżonkiem, przełamali opory. Otworzyli się. Mówili, że choć znają się od wielu lat, tu poznawali się na nowo – opowiada ks. Piotr. – Uczyli się być radośni z innymi. Była modlitwa, ale też zabawa, śmiech, śpiew i wspólne wyprawy – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół