• facebook
  • rss
  • Zamknięte otwarcie

    Ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 20.10.2014 01:01

    Może tak, a może odwrotnie: otwarte zamknięcie. Rzecz idzie o seminarium duchowne.

    Nasze radomskie Wyższe Seminarium Duchowne działa od 25 lat. Wykłady w obecnym roku akademickim rozpoczęły się z początkiem października, a teraz, u końca miesiąca, przyszedł czas na jubileuszową uroczystą inaugurację roku akademickiego.

    Mieszkam w seminarium i pracuję jako wykładowca dwa lata krócej niż ono istnieje. Podzielam jakoś zamknięcie tego miejsca, bo ono - jako dom formacji i studiów - domaga się pewnego wyizolowania. Z drugiej strony wychodzę poza, bo niemal taki sam czas pracuję w świecie mediów. I wracam do seminarium codzienne z bagażem tego, co dzieje się poza. A to musi rodzić napięcie, przede wszystkim we mnie. Jak pogodzić konieczne zamknięcie z równie koniecznym otwarciem? Jak łączyć teoretyczne wykłady z tym, co niesie codzienność? Przecież alumni po 6 latach formacji i studiów pójdą do świata.

    Seminarium to instytucja i miejsce, które nie przestawało i nie przestaje budzić zainteresowania świata zewnętrznego - i tego mu życzliwego, i tego pełnego  nieżyczliwości, najczęściej bazującej na nieznanym, zrodzonym z obiegowych opinii. Czasem to ciekawość, która, gdy nie znajduje oczekiwanego zaspokojenia, otwiera przestrzeń domysłów i własnych interpretacji, niekoniecznie pozytywnych.

    Co więc robić, gdy ludzie pytają o seminarium? Myślę, że cierpliwie odpowiadać. Ale czy każdemu, kto pyta? Przecież nieżyczliwi, pytając, mają swoje z góry założone odpowiedzi? Sądzę, że mimo ryzyka, iż nasze odpowiedzi zignorują, trzeba rozmawiać. A jeśli nasze odpowiedzi zmanipulują i źle zinterpretują? To ewangeliczne ryzyko, które musimy ponosić. Gdy Pan Jezus szedł do ludzi, nieżyczliwi mieli własną interpretację: „Żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • anita_teolog85
      20.10.2014 19:48
      Czytałam Księdza Profesora felieton z samego rana. Było to o godzinie 5.10, kiedy po porannej modlitwie chciałam zobaczyć, co dziś przyniesie świat w Internecie. Z tym tekstem chodziłam przez cały dzień. Seminarium jest mi bliskie. W tym pięknym duchowo i wizualnie miejscu spędziłam 5 lat i obserwowałam życie Księży Wykładowców i Alumnów, którzy z roku na rok są bliżej Chrystusa. Kiedy zapytana byłam podczas spotkań klasowych, co robię i czym się zajmuję, odpowiadałam krótko i z wielką dumą i duchową radością. Niektórzy krzywili się i syczeli, jakby zostali czymś poparzeni, ale inni - ci bardziej "życzliwi" - pytali z zainteresowaniem, co to za miejsce to nasze Seminarium. Uważam jak Ksiądz Naczelny, że trzeba o tym miejscu mówić, trzeba opowiadać i odpowiadać, oczywiście, jak się ma na ten temat odpowiednią wiedzę. Potrzeba jest, aby dzisiejszy świat i żyjący w nim ludzie wiedzieli o tym miejscu, o Seminarium, które pomaga młodym chłopakom, być NIEUSTRASZONYM ŚWIADKIEM CHRYSTUSA, aby nikt nie mówił, że Księża życia nie znają, szczególnie ci młodzi, którzy niedawno opuścili mury Seminarium. Seminarium musi być odizolowane od świata, ale żyjący w nim Osoby Duchowne, są bliskie światu i życiu człowieka, bo do niego wychodzą. Jak również identyfikuję się z tym miejscem, bo również i ja w Seminarium przygotowywałam się intelektualnie i duchowo, do tego, aby dziś być KATECHETKĄ - bardzo dumna jestem z tego - i nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w tym miejscu! Księże Profesorze, DZIĘKUJĘ za ten tekst :)
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół