• facebook
  • rss
  • Mzimu - dobre i złe

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 16.12.2014 22:58

    Kali z Sienkiewiczowej powieści "W pustyni i w puszczy" intuicyjnie umiał odróżniać dobro od zła i z całą mocą szedł za tym pierwszym. Nam to rozróżnienie wychodzi znacznie gorzej.

    Do tego osądu skłaniają mnie świąteczne opłatki, w których biorę udział, i ogląd tego, co dzieje się poza nimi. Na tych pierwszych mnóstwo dobrych słów przekuwanych na życzenia. Na ich czele te: „Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia, bo bez zdrowia...”. A potem: „Sukcesów, pomyślności...”. Ale gdy kończy się opłatkowe spotkanie, wracają stare podziały, niechęci i wrogości. Wszystko tak, jak gdyby owych życzeń nie było albo jak gdyby te spotkania stanęły na naszej drodze niczym konieczność do odbycia i nic więcej.

    W ciemnym ponoć średniowieczu na czas świąt ogłaszano święty czas pokoju, bo nadchodziły dni wyjątkowe i nie wypadało w tym czasie wojować. My zapomnieliśmy o tym, bo przecież nie jesteśmy ciemni, ale jaśnie oświeceni.

    Kali z „Pustyni i w puszczy” widział świat prosto, może dla nas zbyt prosto. Złe mzimu groziło śmiercią, a dobre mzimu - bo tak postrzegał na przykład Nel - trzeba było chronić.

    My nie wierzymy w mzimu, bo to przecież takie banalne. Może i tak. Może naiwny był i ów średniowieczny czas pokoju. Ale czy to nie pozwalało na bardziej szczere i spokojne przeżywanie świąt? W jednym z telewizyjnych programów przypomniano Wigilię z okresu I wojny światowej, gdy kolędowy śpiew sprawił, że z wrogich okopów wyszli żołnierze, by razem przeżywać Boże Narodzenie.

    Jestem naiwnym romantykiem, że ten wspólny śpiew jest w stanie coś zmienić? Zapewne tak. Ale przecież warto dać sobie odpocząć od codziennych swarów i sporów. Kto wie, może po takim świętym czasie pokoju inaczej spojrzymy potem na nasze codzienne pole walki, a wrogowie staną się jakoś bardziej bliscy?

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Alpejski
      17.12.2014 15:53

      Dobrze, że Ksiądz przypomniał tamto zdarzenie z 1914 roku!

      Kolenda śpiewana przez żołnierza, śpiewaka Berlińskiej Opery wciągnęła z okopów żołnierzy przeciwnych stron. Potem wspólnie sprawowali nabożeństwo…
      Joyeux Noël albo Merry Christmas. Koniecznie zobaczcie ten wspaniały film.

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół