• facebook
  • rss
  • Biskupi na bluszczowej ścieżce

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    Szlak edukacyjny. Cmentarze chętniej odwiedzamy w listopadzie, ale latem możemy tu zobaczyć znacznie więcej.

    Dwustuletni cmentarz rzymskokatolicki przy ul. Limanowskiego w Radomiu to prawdziwa kopalnia wiedzy o historii miasta i jego mieszkańcach. Zupełnie słusznie bywa nazywany radomskimi Powązkami. Właśnie ukazał się drugi przewodnik po wybranych grobach nekropolii pt. „Znani i nieznani radomianie. Ścieżka edukacyjna”. Wcześniej ukazał się przewodnik po grobach uczestników powstania styczniowego. Autorem jest Janusz Wieczorek, znawca i pasjonat dziejów Radomia, oraz wiceprzewodniczący Społecznego Komitetu Ochrony Zabytkowego Cmentarza Rzymskokatolickiego w Radomiu, wydawcy publikacji.

    Symbole

    Stare nagrobki często budzą podziw i wprawiają w zadumę. Mówią o przemijaniu. Każą pytać o losy tych, których upamiętniają. Ale one mają coś jeszcze. – Dziś jest znacznie gorzej, bo brak jest jasnego kanonu artystycznego i estetycznego, ale stare nagrobki posiadają konkretną symbolikę, która – gdy ją odczytamy – zaczyna do nas przemawiać i pokazywać bogactwo treści. Na przykład bluszcz. On jest symbolem życia, które nie przemija, bo bluszcz jest zielony także zimą i ponadto łatwo się odradza. Albo jaszczurka. Ona jest atrybutem nieśmiertelności i zmartwychwstania. Dlaczego? Ano dlatego, że ludzie wiedzieli o jej umiejętności odtwarzania utraconego ogona, a skojarzenia z ideą zmartwychwstania budził fakt corocznego zrzucania skóry – mówi J. Wieczorek. Autor przewodnika wyjaśnia, że opisy grobów i informacje o pochowanych w nich osobach dopełnił słowniczkiem zawierającym najczęściej spotykane pojęcia związane z architekturą i symboliką nagrobną. – Tworzenie ścieżek edukacyjnych niejako wpisuje się w statut komitetu. Z niego jasno wynika, że nasza działalność ma polegać nie tylko na zdobywaniu pieniędzy i odnawianiu starych nagrobków, ale ma to być także działalność publicystyczna i popularyzatorska. Dzięki temu można poznawać historię cmentarza i miasta. Cmentarz przy ul. Limanowskiego to radomskie Powązki. My, jako Społeczny Komitet Ochrony Zabytkowego Cmentarza Rzymskokatolickiego w Radomiu, działamy 20 lat. To dokładnie dwa razy krócej niż działalność takiego komitetu przy Powązkach w Warszawie – mówi Jerzy Przyborowski, przewodniczący.

    Duchowni

    Druga ścieżka, na której znajduje się 26 grobów, przypomina osoby zmarłe dawno temu, bo nawet w I połowie XIX wieku. Ale prowadzi też do mogił osób, które doskonale pamiętamy. Trzecia stacja spaceru wyznaczonego przez ścieżkę prowadzi do grobu biskupów: Edwarda Materskiego, pierwszego ordynariusza diecezji radomskiej, i Stefana Siczka, biskupa pomocniczego. Obaj zmarli w 2012 roku. Grobowiec w istocie jest starą bramą, pochodząca z czasów, gdy cmentarz był mniejszy. Najpierw, w I połowie XIX w., była tu drewniana brama. W 1864 r. Komitet Urządzania Cmentarza podjął decyzję o zbudowaniu bramy murowanej i dostawieniu do niej dwóch izb. W pierwszej było mieszkanie dla grabarza, a druga była kaplicą, gdzie modlono się przy przynoszonych tu zmarłych. Ale obaj biskupi nie są pierwszymi duchownymi, których groby spotykamy na ścieżce. Już pierwszy przystanek wiąże się z księdzem. Jest to leżący przy głównej alei, wiodącej od aktualnego wejścia, grób Gieryczów. To rodzina przemysłowców i właścicieli ziemskich. W grobowcu rodzinnym został pochowany ks. Henryk Gierycz. Urodził się w 1887 r. w Radomiu. Studiował we Fryburgu. Był prefektem radomskich szkół, a przez ostatnie dwa lata życia (zmarł w 1949 r.) pełnił funkcję proboszcza parafii Opieki NMP, dziś katedry. Bez pomocy przewodnika trudno byłoby znaleźć grób ks. Józefa Satryana. Duchowny zmarł w 1838 roku. Był kanonikiem kapituły sandomierskiej, a przez ostatnie 17 lat życia pełnił funkcję proboszcza parafii św. Jana (fary) i z tej racji był opiekunem cmentarza. To dzięki jego staraniom po raz pierwszy rozbudowano nekropolię. Ścieżkę kończy przystanek przy olbrzymim głazie narzutowym, który – jak wieści stare źródło cytowane przez J. Wieczorka – został „wydobyty z łąk sąsiednich i w 8 par koni przywleczony”. Jest to nagrobek ks. Kazimierza Kłaczyńskiego, pijara. Zmarły w 1857 r. zakonnik uczył się w założonym przez Stanisława Konarskiego Collegium Nobilium w Warszawie i studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. W Radomiu był rektorem szkół pijarskich, prezesem Rady Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych. Żywo angażował się w działalność przytułków, sklepów dla ubogich, wypożyczalni książek i wówczas nowo utworzonego szpitala św. Kazimierza.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół