• facebook
  • rss
  • Twierdzą był każdy próg

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 34/2015

    dodane 20.08.2015 00:00

    Wojna polsko-bolszewicka. Myślimy o niej w kategoriach bitwy warszawskiej z połowy sierpnia 1920 r. A ta wojna rozpoczęła się już w lutym 1919 r., gdy nasza niepodległość miała zaledwie trzy miesiące.

    Przed oczyma moimi przedstawił się straszny widok. Banda z pianą na ustach, ofiarna za ideały Trockiego biegnie do mnie – pisał we wspomnieniach Stanisław Żaczek, przed wojną polsko-bolszewicką uczeń Państwowego Seminarium Nauczycielskiego Męskiego w Radomiu, a podczas wojny żołnierz 24. Pułku Piechoty. Był to jeden z dwóch oddziałów, w którym podczas tamtej wojny przed 95 laty walczyli ochotnicy i poborowi rekrutowani z regionu radomskiego. O ich zmaganiach i losach opowiadała tegoroczna rekonstrukcja historyczna, przygotowana przez historyka Przemysława Bednarczyka w Muzeum Wsi Radomskiej.

    Piechurzy, ułani, groby i medale

    „Losy radomskich bohaterów wiodą bojowym szlakiem wielu pułków, batalionów, dywizjonów i szwadronów. Największa liczba ochotników i poborowych z regionu znalazła się w szeregach jednostek, które od podstaw były formowane w Radomiu tuż po odzyskaniu niepodległości, tj. pod koniec 1918 i na początku 1919 r. Były to 24. Pułk Piechoty i »szwadron radomski« 11. Pułku Ułanów Legionowych” – piszą Przemysław Bednarczyk i Sebastian Piątkowski, historycy i wytrawni regionaliści. Staraniem radomskiego skansenu ukazała się niezwykle cenna publikacja ich autorstwa: „Twierdzą nam będzie każdy próg. Społeczeństwo ziemi radomskiej w okresie wojny polsko-bolszewickiej lat 1919–1920”. To właśnie ta książka, a właściwie jeden z jej czterech rozdziałów, stała się podstawą scenariusza rekonstrukcji historycznej, jaką z okazji 95. rocznicy bitwy warszawskiej zorganizowano w skansenie. Narracja i przedstawiane sceny odwoływały się do walk i marszów 24. Pułku Piechoty oraz 4. szwadronu 11. Pułku Ułanów. Obie jednostki powstały w Radomiu i obie walczyły jeszcze w 1919 r., u początku wojny z Sowietami, a militarne zmagania zakończyły w październiku 1920 r., gdy nastąpiło zawieszenie broni. Trud i poświęcenie obu jednostek oddają proste i wymowne liczby. W 24. Pułku Piechoty poległo 400 żołnierzy, a tysiąc zostało rannych. Niektórzy z zabitych zostali pochowali na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, obok mogił Orląt Lwowskich. Walczącym przyznano 25 medali Virtuti Militari i 200 Krzyży Walecznych. W 11. Pułku Ułanów poległo 208 żołnierzy, a 214 odniosło rany. 55 odznaczono medalem Virtuti Militari, a 214 – Krzyżem Walecznych.

    Wróg nie napoił koni w Wiśle

    Obie jednostki – i piechurzy, i ułani – walczyli najpierw na Wileńszczyźnie, Białorusi i Zamojszczyźnie. Cofali się przed sowiecką nawałą pod Warszawę i brali udział w ofensywie, która przeganiała najeźdźców na Wschód. Właśnie w tej zwycięskiej fazie wojny płacili największą daninę krwi. Symbolem tego jest śmierć pod Hrubieszowem radomskiej sanitariuszki Teresy Grodzińskiej, która – broniąc swojej niewinności przed bolszewickimi zwyrodnialcami – w akcie zemsty została przez nich zarąbana siekierami. Wtedy też, w ostatniej ułańskiej bitwie tej wojny, śmiertelne rany odniósł mjr Antoni Jabłoński, dowódca 11. Pułku Ułanów. Miał wówczas zaledwie 24 lata. Przed wojną był uczniem Szkoły Handlowej w Radomiu i tam, jako nastolatek, włączył się w działalność organizacji niepodległościowych. Podczas tamtej wojny Armia Czerwona nie stanęła na ziemi radomskiej. Lotniczy zwiad – jeden z pierwszych w tamtych czasach – informował, że krasnoarmiejcy dotarli nad Wisłę naprzeciw Ryczywołu, w pobliżu ujścia do Wisły rzeki Radomki. Była to tak zwana Grupa Mozyrska. Ta zwiadowcza informacja pozwoliła na szybką reakcję. 16 sierpnia 1920 r., po zwycięstwie nazwanym potem Cudem nad Wisłą, do kontrataku ruszyła 4. Armia dowodzona przez Józefa Piłsudskiego. Ten atak rozbił Grupę Mozyrską i zmusił ją do odwrotu. Sowieci nie przekroczyli Wisły. Ich dumne zapowiedzi, że napoją swoje konie w Wiśle, a potem w Atlantyku, nie ziściły się. Żołnierze pochodzący z naszych terenów nie bronili wprost tego terytorium, ale ich udział w całej wojnie i realizacja planów strategicznych sprawiły, że można ich nazwać obrońcami ojczyzny, także tej im najbliższej.

    Galeria z rekonstrukcji na: radom.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół