• facebook
  • rss
  • Odgruzowany Pan Bóg

    Marta Deka, ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 08/2016

    dodane 18.02.2016 00:00

    Ruch Światło–Życie. Wielu ich rówieśników uważa, że Kościół to są smęty. Tymczasem oni mówią, że Kościół jest radosny i piękny, a w ferie, zamiast na narty, jadą na KODA i KAMuzO. To rekolekcje, które oazowiczom kojarzą się z kursami dla elit.

    Do oazy trafiali na różne sposoby. Najczęściej zachęcali ich rówieśnicy lub katecheci, ale zdarzało się, że ruch dosłownie wyssali z mlekiem matek. W czasie kolejnych wakacji przechodzili przez 15-dniowe rekolekcje coraz to wyższych stopni, aż przyszedł czas, by stali się animatorami, młodymi przewodnikami młodszych. KODA to Kurs Oazy dla Animatorów, a KAMuzO to Kurs Animatorów Muzycznych Oazy. Od lat oba organizowane są podczas zimowych ferii.

    Zasięg pod figurą

    KODA i KAMuzO trwają 10 dni. Po raz drugi odbywały się w ośrodku rekolekcyjnym Ruchu Światło–Życie w Dąbrówce. – Wcześniej organizowaliśmy je w naszym ośrodku w Pionkach. Ale tam to było miasto. Niewiele miejsca poza ośrodkiem na takie spacery, by gdzieś obok nie było marketu czy kebaba. Dąbrówka to malownicza wieś z lasem po sąsiedzku, ciszą, a nasz tutejszy ośrodek niedawno przeszedł gruntowny remont i oferuje bardzo dobre warunki. Mały kłopot to 104 km do Radomia. Tutaj od wielu lat autobus przejeżdża tylko raz na dobę. Musimy organizować własny transport, ale – z drugiej strony – są to naprawdę zamknięte rekolekcje – mówi ks. Grzegorz Lipiec, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie diecezji radomskiej. Uczestnikom nie przeszkadza nawet to, że trudno tu złapać zasięg telefonu komórkowego. – Najlepiej jest przed figurą Matki Bożej, przed wejściem do ośrodka. W tym miejscu Ona słucha naszych rozmów – śmieją się uczestnicy i dodają: – Bardzo lubimy ten ośrodek. Jeśli ktoś nie był tu latem na oazie, to przecież wielu z nas od lat przyjeżdża tutaj na oazowego sylwestra. I tak to na zimowe KODA przyjechało 61 osób, na KAMuzO – 14, do tego kadra. W sumie 90 osób. A – co ciekawe – do młodzieży z naszej diecezji dołączyła grupa z kilku miejsc Polski, z archidiecezji katowickiej i łódzkiej oraz z diecezji żywieckiej, siedleckiej i kieleckiej. – Oni takie kursy mają u siebie, ale w terminach, które uniemożliwiały im udział. Wynaleźli nas w internecie, zgłosili się i jesteśmy razem w takiej poszerzonej wspólnocie, która się bardzo szybko poznała i ze sobą zaprzyjaźniła – wyjaśnia s. Anna Baćmaga, diecezjalna moderatorka ruchu.

    Z dziadkami na oazę

    – Bardzo chciałam wziąć udział w KODA. Ale terminy w mojej archidiecezji pokrywały się z moimi egzaminami na studiach. Znalazłam w internecie te rekolekcje, zgłosiłam się i jestem – mówi Joanna Basek z Rudy Śląskiej. Asia przyjechała z archidiecezji katowickiej, a więc z tej części naszego kraju, gdzie w ogóle narodziła się oaza. A że ten ruch to już prawdziwa tradycja, dowodzi sama studentka. – W mojej parafii św. Andrzeja Boboli śpiewałam w scholi dziecięcej, potem pomagałam ją prowadzić. Na koniec moi znajomi z parafii zachęcili mnie, żeby przyjść na oazę. Przyszłam, a właściwie wróciłam, bo w oazie byli moi rodzice. Co więcej, na oazy rodzin jeździli moi dziadkowie. Gdy rodzice nie mogli jechać z powodu pracy, dziadkowie zabierali mnie ze sobą, wtedy małą dziewczynkę. Krzysztof Goworek, licealista z Opoczna, oazę poznał jako mały chłopak. – Wszystko się zaczęło od moich rodziców, którzy są w oazie rodzin. Jeździłem z nimi jako małe dziecko. Myślę, że to była podstawa. A potem przyszło przekazanie pałeczki. Zobaczyłem, że to mi się podoba, że czuję się dobrze w oazie. Jeździłem już sam na kolejne stopnie. Rok temu byłem na KAMuzO, teraz jestem na KODA – opowiada. Wielu uczestników trafiło do Ruchu dzięki rówieśnikom, czasem nauczycielom. – Do oazy zachęcił mnie w gimnazjum mój katecheta ks. Piotr Ostrowski. Teraz jestem tu już jako maturzystka. Przyjechaliśmy w trójkę i bardzo się cieszymy z tego, że będziemy pierwszymi animatorami w naszej parafii – mówi Justyna Sochańska z Drzewicy.

    Formacja, która przemienia

    – Wcześniej miałam problem z otwieraniem się na ludzi. Byłam raczej osobą nieśmiałą. Wolałam siedzieć w kącie i do nikogo się nie odzywać. A w oazie jest wiele wspaniałych osób, którzy w jakiś sposób pomagają mi się otwierać. Do wstąpienia na drogę oazową zachęcił mnie mój katecheta ks. Damian Spiżewski. KODA, w której biorę udział, pomoże mi dobrze się przygotować, by samodzielnie prowadzić grupy w parafii, a potem być animatorką na oazach letnich – mówi Karolina Jabłońska z parafii MB Nieustającej Pomocy w Starachowicach. Dzień na KODA i KAMuzO to modlitwa, bo to przecież rekolekcje, ale też szkolenia i wykłady. – Najwięcej daje mi szkoła biblijna. Mnóstwo ważnych informacji. Prowadzi ją ks. Marcin Dąbrowski – mówi J. Basek. K. Goworek szczególnie sobie ceni szkołę liturgiczną. – Bardzo interesuje mnie to, co się wiąże z Mszą św. Chcę jak najwięcej wiedzieć, by potem jak najgłębiej przeżywać każdą celebrację – wyjaśnia. – Chłonę wszystkie wykłady, które prowadzą animatorzy, s. Anna i księża – dodaje Karolina Jabłońska. – Bardzo lubię nasze Msze św., ponieważ tutaj każdy się bardzo angażuje w to, co ma robić, w śpiew, czytania. Bardziej mogę to przeżyć i skupić się na całej liturgii i czerpać z niej ogromną radość – zapewnia J. Sochańska.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół