• facebook
  • rss
  • Jak nie księdzem, to bandytą

    ks. Zbigniew Niemirski


    |

    Gość Radomski 11/2016

    dodane 10.03.2016 00:00

    Ksiądz Józef Rokoszny. W Sandomierzu stworzył podwaliny pod Muzeum Diecezjalne. W Radomiu założył państwowe archiwum i przez wiele lat kierował Seminarium Nauczycielskim. Jego życie i działalność mogłyby wypełnić życiorysy kilku osób.


    Gdy Józef oznajmił, że chce zostać księdzem, w rodzinie doszło do aktu swoistej rozpaczy. „Moja matka płakała, a matka mojego kolegi mówiła: »Przecież cię szkoda na księdza!«. A ja miałem jeden argument: »Jak nie księdzem, to bandytą!«” – zapisał we wspomnieniach ks. Rokoszny. O wyborze jego drogi życiowej nie był też przekonany ojciec. „Zawiózł mnie do Sandomierza, zaprowadził do seminarium duchownego i u księdza regensa [łac. rektor – przyp. aut.] tak mnie zarekomendował: »Przywiozłem tu mojego syna. Umyślnie z nim przyjechałem, żeby księdza regensa uprzedzić, że według mnie on się tu nie nadaje, to światowy wesoły chłopak. Ja się boję, że taki łobuz tu nie wytrzyma!«. Spuściłem głowę i pomyślałem: »Ładny ojciec«” – zanotował ks. Rokoszny.


    Pamięć powstania styczniowego


    Józef Rokoszny urodził się 18 września 1870 r. w Radomiu. W jego rodzinie wciąż żywe było wspomnienie powstania styczniowego. „W 1863 r. ojciec mój, jako uczeń piątej klasy gimnazjum radomskiego, wraz z kolegami drapnął do powstania. Moskale aresztowali dziadka mojego Antoniego” – wspominał ks. Rokoszny. Areszt dziadka był skutkiem tego, że Antoni, jako senior Bractwa Różańcowego, nie pozwolił nieść świecy człowiekowi, który wydał Moskalom powstańczą kryjówkę.


    Tamte wspomnienia zaowocowały u młodego Józefa niechęcią do tego, co rosyjskie, bo kojarzące się z zaborami. Zanim wstąpił do seminarium duchownego, był uczniem szkoły Karoliny Barycz. Ale prawdziwe otwarcie na rzetelne poszukiwania odczuł dopiero w seminarium. „Uczyłem się chętnie i wybiłem się na prymusa. W seminarium był duch patriotyczny. Wykładano otwarcie historię polską, literaturę polską i język polski” – notował w osobistych zapiskach.


    Rada Nauczycielska seminarium zdecydowała, by J. Rokosznego wysłać na dalsze studia do Petersburga. Józef nie czuł się tam dobrze. Doskwierała mu tęsknota za bliskimi. Ale mimo to studiował teologię i uczył się języków obcych. W czasie studiów zaprzyjaźnił się z Zygmuntem Łozińskim, przyszłym biskupem mińskim. „Tyle mnie nauczyła jego pobożność, która miała zawsze kierunek do ludzi, a nie od ludzi” – zapisał ks. Rokoszny.


    Zabytki Sandomierza


    Po powrocie z Petersburga 11 lipca 1897 r. J. Rokoszny przyjął święcenia kapłańskie. Tydzień później bp Antoni Sotkiewicz mianował go wykładowcą seminarium. Ks. Rokoszny wykładał między innymi apologetykę, teologię dogmatyczną, archeologię, historię sztuki kościelnej, język łaciński i liturgię.
Jednocześnie ks. Rokoszny został rektorem kościoła pw. św. Ja
kuba, najstarszej świątyni San-
domierza.


    Młody i pełen dynamizmu naukowiec i wykładowca zaczął działanie na dwóch frontach. Podjął się dzieła renowacji kościoła św. Jakuba, by przywrócić mu pierwotny romański kształt, i rozpoczął działania, by w Sandomierzu powstało muzeum diecezjalne. Dziś placówka mieści się w Domu Długosza. O tym myślał ks. Rokoszny, ale wówczas obiekt wymagał gruntownego remontu.
W 1912 r. ks. Józef zainteresował się sprawą odnowienia sandomierskiej katedry. Rzecz dotyczyła przywrócenia gotyckich fresków w prezbiterium świątyni. Renowacja zakończyła się dwa lata później. Dalsze prace przy renowacji kościoła przerwały działania I wojny światowej.


    W Sandomierzu ks. Rokoszny prowadził także szeroko zakrojoną działalność dobroczynną. W 1905 r. został zatwierdzony statut Towarzystwa Dobroczynności autorstwa kapłana. W ramach jego działalności ks. Rokoszny udostępnił na warsztaty tkackie pomieszczenia przy kościele św. Jakuba.
Radomskie sprawy
Ksiądz Rokoszny przeniósł się do Radomia w końcu maja 1915 roku. W mieście był to czas, gdy odeszli Rosjanie, dotkliwie grabiąc miasto, a zarząd zaczęli sprawować Austriacy. Kapłan skupił się na sprawie wprowadzania języka polskiego do placówek edukacyjnych. Wielką pomocą w tym dziele była Komisja Szkolna Ziemi Radomskiej. To w jej strukturach działał ks. Rokoszny. Był jej przewodniczącym. Komisja zainicjowała powstanie 51 szkół elementarnych. Ale istotnym dziełem było powołanie do istnienia Seminarium Nauczycielskiego, prawdziwego „oczka w głowie” ks. Rokosznego. Gdy o tę placówkę pytał w liście bp Marian Ryx, ks. Rokoszny napisał: „Zapytuje Wasza Ekscelencja o tutejsze seminarium. Zawsze mam jedną odpowiedź: jest ono dla mnie radością życia”.


    W Radomiu ks. Rokoszny był rektorem pobernardyńskiego kościoła św. Katarzyny. Jego zapał w dziele renowacji zabytków zaowocował także renowacją wnętrza świątyni.
Miastu Radom ks. Rokoszny zostawił rzecz jeszcze jedną – Archiwum Państwowe. Nominację na funkcję jego kierownika otrzymał 1 kwietnia 1921 r. z Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Zadaniem kapłana było wyszukanie lokalu oraz archiwaliów. Znalazł lokum – pomieszczenia przy dzisiejszej ul. Lubelskiej. To była pierwsza siedziba archiwum, a kapłan stał się pierwszą osobą, która systematycznie rozpoczęła gromadzenie i porządkowanie dokumentów dotyczących dziejów miasta i regionu. Dziś Archiwum Państwowe ma w Radomiu nowy budynek z nowoczesnym wyposażeniem, otwarty nieco ponad dwa lata temu.


    Rzymski i radomski pogrzeb


    W ostatnim okresie życia ks. Rokoszny odbył misję do USA. Starał się tam o uporządkowanie pracy duszpasterskiej wśród Polonii amerykańskiej. Po powrocie do kraju bp Włodzimierz Jasiński poprosił go o towarzyszenie mu podczas wizyty „ad limina apostolorum” (do progów apostolskich). 30 listopada 1931 r. goście z diecezji sandomierskiej wzięli udział w audiencji prywatnej u papieża Piusa XI. Ks. Rokoszny podczas tej audiencji ofiarował ojcu świętemu swoją książkę o wychowaniu w duchu Marceliny Darowskiej. Po audiencji ks. Rokoszny źle się poczuł. Wieczorem było coraz gorzej. Kapłan był świadom, że umiera. Przepraszał bp. Jasińskiego za kłopot i powiedział: „Nie tak trudno umierać, kiedy całe życie kochało się Boga i dla Niego pracowało”. Zmarł 1 grudnia. Został pochowany na rzymskim cmentarzu Campo Verano.


    Z początkiem 1932 r. zawiązał się komitet do sprawy sprowadzenia zwłok ks. Rokosznego do Radomia. Ekshumowane szczątki zostały przywiezione do Radomia 20 marca 1932 roku. Wieczorem odbyło się nabożeństwo żałobne. Nazajutrz liturgii pogrzebowej w kościele pw. Opieki NMP przewodniczył bp Jasiński. W uroczystości wzięło udział około 10 tys. osób. Kapłan został pochowany na cmentarzu przy dzisiejszej ul. Limanowskiego. Dwa lata później, z inicjatywy uczniów i nauczycieli Seminarium Nauczycielskiego, zostało ufundowane epitafium, które umieszczono w kościele pw. Opieki NMP, dzisiejszej katedrze.

    Korzystałem z książki Bernarda Pająka „Ksiądz Józef Rokoszny w świetle listów i wspomnień”, Radom 2015.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół