Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Wracają z mocą

Byli zwyczajnymi ludźmi. – Im się udało dotknąć świętości. My też możemy spróbować – mówi ks. Marcin Andrzejewski, administrator parafii.

Do kościoła Chrystusa Króla na radomskim Gołębiowie zostały wprowadzone relikwie św. s. Faustyny oraz bł. misjonarzy męczenników o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. W uroczystej procesji do ołtarza wniósł je bp Radosław Zmitrowicz OMI z łacińskiej diecezji kamieniecko-podolskiej na Ukrainie. Ojciec Zbigniew i o. Michał to pierwsi błogosławieni polscy misjonarze męczennicy. 9 sierpnia 1991 r. ponieśli śmierć męczeńską w Pariacoto w Peru. Zginęli za wiarę i miłość z rąk terrorystów z komunistycznego ugrupowania Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak). Zostali wyniesieni na ołtarze 5 grudnia 2015 r. w Chimbote w Peru.

– To wielki dar, który ma nam pomóc odpowiedzieć na pytanie, jak dotknąć w naszym życiu świętości. Im się udało, dlaczego my nie możemy spróbować? – pytał ks. Andrzejewski. – Oni byli zwyczajnymi ludźmi, tak jak my. Za przyczyną św. s. Faustyny promień miłosierdzia Bożego poszedł na cały świat i dotarł do naszej parafii. Ona uczy nas zaufania Panu Bogu i codziennego powtarzania: „Jezu, ufam Tobie!”. Błogosławieni franciszkańscy misjonarze uczą nas wierności. Nie tylko w radosnych momentach, ale zwłaszcza w tych trudnych, kiedy trzeba dokonywać wyborów i opowiedzieć się za wiernością Ewangelii – dodał.

Mszy św. przewodniczył bp Zmitrowicz. W homilii mówił o Bożym miłosierdziu: – Dzisiaj chcę wam pomóc otworzyć bramy miłosierdzia w waszych sercach, by Bóg mógł je napełnić miłością. O polskich męczennikach misjonarzach powiedział, że mogą być dla nas wzorem w wierności i zaufaniu Panu Bogu. – Bóg dał im natchnienie, żeby wstąpili do zakonu, żeby wyjechali na misje. Oni byli otwarci, dali się prowadzić Bogu. Pan Bóg doprowadził ich tak daleko – do chwały ołtarzy. Ci dwaj młodzi misjonarze wyjechali do Peru. Wydawałoby się, że są straceni dla Polski. Nagle wracają z wielką mocą i świadectwem, i mogą zrobić wiele dobra. To jest znak, że jeśli posyłamy misjonarzy, to nic nie tracimy. Ich działanie, ofiara, modlitwa przynoszą owoce dla Polski – mówił.

Galeria na: radom.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy