• facebook
  • rss
  • Architektura Pana Boga

    Marta Deka Krystyna Piotrowska ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 32/2016

    dodane 04.08.2016 00:00

    Po Dniach w Diecezji młodzi z Polski i niemal 20 krajów opuszczali diecezję radomską i udawali się na drugą część Światowych Dni Młodzieży. Jednocześnie wciąż przybywali do nas kolejni goście i ruszali na spotkanie z papieżem Franciszkiem.

    Takich wspomnień jak to było wiele: – To było naprawdę niezwykłe. Mam na myśli pierwsze spotkanie naszej młodzieży z Szegedu na Węgrzech i rodzin z Radomia, które nas przyjęły. Serdeczne powitania i uściski wyglądały tak, jakbyśmy się znali od dawna i teraz znów się spotkali po długim czasie niewidzenia – opowiada s. Anna Maria Pełka, polska salwatorianka pracująca na Węgrzech.

    Baza w Pobiedniku i katechezy

    Lotnisko aeroklubu w podkrakowskim Pobiedniku Wielkim stało się bazą uczestników ŚDM z diecezji radomskiej. – Dotarliśmy naszym specjalnym pociągiem do Krakowa ok. 23.00. Tam czekaliśmy chwilę na autobusy firmy pana Michalczewskiego z Radomia, rycerza Kolumba, który przysłał tu 5 autokarów, którymi mieliśmy jeździć z obozu na pętlę tramwajową – wspomina pierwsze chwile ks. Damian Fołtyn z Radomia. – Było super! Uczestniczyłam w Światowych Dniach Młodzieży po raz pierwszy. To były niesamowite doświadczenia. Od początku nie mogłam się doczekać spotkania z papieżem Franciszkiem – mówi Karolina Tkaczyk, animatorka Ruchu Światło–Życie z Jastrzębi. W Pobiedniku była pierwsza katecheza, którą wygłosił bp Henryk Tomasik. – Słowa biskupa utwierdziły mnie w przekonaniu, że Boże miłosierdzie po prostu nie ma granic – dzieli się wrażeniami Weronika, licealistka z Sierpca. A ordynariusz radomski odwoływał się do ewangelicznych obrazów o miłosierdziu. Wśród nich przywołał przypowieść o nielitościwym dłużniku, któremu pan darował dług 10 tys. talentów, a który nie mógł zwolnić swojego dłużnika z kwoty 100 denarów. Owe 100 denarów to kwota równa 100 dniówkom pracy, a suma 10 tys. talentów złota to 84 mln takich dniówek. Uczestnicy zapamiętali także teologię boksu, o której mówił bp Piotr Turzyński. – „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli braniu” – to słowa Pana Jezusa. Tak uważają też bokserzy. Ale w miłosierdziu chodzi nie o ciosy, ale o dawanie miłości – mówił bp Piotr.

    Praca na zapleczu

    W gronie naszych uczestników podczas ŚDM w Krakowie byli niemal wszyscy alumni z radomskiego seminarium. Pracowali w centrum akredytacji, udzielali Komunii św. lub pomagali księżom ją roznoszącym. Ale było też coś więcej. – Na ulicy zaczepiali nas ludzie z różnych krajów i chcieli sobie z nami robić zdjęcia, a to dlatego, że cały czas chodziliśmy w sutannach. Zagadnęło mnie też kilku młodych ludzi. Pytali, jak to się stało, że jestem diakonem. Potem wywiązała się bardzo ciekawa rozmowa, która była im bardzo potrzebna – wspomina dk. Krzysztof Kołtunowicz. – Mogliśmy spotkać naprawdę żywy Kościół. Widzieliśmy młodych ludzi z całego świata, którzy czasem przebyli bardzo długą drogę i włożyli w to wiele wysiłku. Staliśmy się jedną wielką wspólnotą Kościoła – dodają dwaj inni diakoni – Paweł Męcina i Mateusz Nowak. W pracę wolontariuszy ŚDM zaangażowali się Rycerze Kolumba z diecezji radomskiej. Pełnili służbę w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach, na stadionie Cracovii, w namiocie adoracji w parku Jordana i Tauron Arenie. Było to ok. 60 osób. Prawie drugie tyle dojeżdżało, by odbywać dyżury. – Wolontariuszami byli nie tylko rycerze, ale także ich rodziny i moi parafianie, którzy chcieli się włączyć i służyć podczas ŚDM – mówi ks. Wiesław Lenartowicz, proboszcz radomskiej parafii MB Częstochowskiej i kapelan Rycerzy Kolumba Rady 14004. – Przyjechali młodzi z całego świata. Pokazali, że to wielka sprawa i dla Wschodu, i dla Zachodu. Oni mówili bardzo wyraźnie, że chcieli spotkać ludzi wierzących, że w fast foodach można się było pomodlić przed jedzeniem. Ci ludzie wyznawali swoją wiarę w każdej chwili. Modlitwa od razu przekładała się na ich codzienność. Spotykaliśmy dużo francuskiej młodzieży. W rozmowach z wolontariuszami mówili, że przyjechali, by publicznie wyznawać swoją wiarę. U siebie tego nie mogą. Dla mnie to jakiś znak czasu: szukają kraju, gdzie mogą publicznie wyznać swoją wiarę – mówi ks. Lenartowicz. Podobnie, jak wszyscy uczestnicy ŚDM, Rycerze Kolumba uczestniczyli w nocnym czuwaniu w Brzegach, a w niedzielę 31 lipca – w Mszy św. Posłania. A na zakończenie spotkali się z papieżem Franciszkiem w gronie wolontariuszy w Tauron Arenie.

    Ewangelizacja na palcach

    Gdy pielgrzymi wyjechali już z Radomia i diecezji do Krakowa, nadal przybywali tu kolejni pielgrzymi w drodze na ŚDM. Z Ekwadoru do diecezji przyjechało 147 członków wspólnot neokatechumenalnych. – Od tygodnia jesteśmy w podróży. Odwiedzamy sanktuaria, które są budowane przez ludzi i pokazują ich ogromną wiarę oraz korzenie tej wiary. Największa architektura Pana Boga jest budowana przez Niego w was, ludziach, którzy nas goszczą. Dziękujemy Bogu, że możemy doświadczyć w was Jego miłości – mówił w radomskim kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus jeden z pielgrzymów z Ekwadoru. Obok nich na ostatnie dwa dni przed czuwaniem w Brzegach do Radomia przyjechali neokatechumeni z Sycylii. Wcześniej odwiedzili Sokołów Podlaski. W obu miastach ewangelizowali na placach, wybierając także te trudniejsze dzielnice. – Głosili kerygmat, słowo Boże, że Chrystus zmartwychwstał, że jest obecny w życiu każdego z nas, że kocha nas takimi, jacy jesteśmy, że jest Panem naszego życia. Dawali również świadectwo obecności Chrystusa Zmartwychwstałego w ich życiu. Mówili, że Jezus łamał wszelkie bariery, że doświadczali Jego miłości i wybaczenia – opowiada katechistka Bożena Pogodzińska. Neokatechumeni z Sycylii nie zakończyli wizyty w Polsce na Krakowie, a to za sprawą swoich katechistów, małżonków Anny Marii i Salvo. Oboje uczestniczyli we wszystkich spotkaniach ŚDM od 1989 r., czyli od Santiago de Compostela. W 1991 r. byli na ŚDM na Jasnej Górze. – Znów po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży robimy objazd śladami św. Jana Pawła II, a więc odwiedzimy Wadowice i Jasną Górę. Dotykanie śladów i pamiątek świętych jest ważne, bo kto ich dotyka, dotyka świętego i otrzymuje łaski. Po ŚDM w Kolonii przyjechaliśmy do Polski, aby chodzić po śladach Jana Pawła II i wtedy też odwiedziliśmy Kraków, Wadowice i Jasną Górę. Robimy tak, ponieważ jesteśmy bardzo przywiązani do tego papieża, który zainicjował Światowe Dni Młodzieży – mówią włoscy katechiści.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół