• facebook
  • rss
  • Oaza Rodzin przeżyła trzęsienie ziemi

    ks. Zbigniew Niemirski ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 24.08.2016 11:50

    Pierwszy wstrząs poczuli o 3.35, drugi - godzinę później. - Nic nam się nie stało, ale łóżka wręcz chodziły po pokoju - mówi bp Piotr Turzyński.

    50 członków Oazy Rodzin z diecezji radomskiej przebywa na rekolekcjach w Poggio Cinolfo we włoskim rejonie Abruzzo, który też dotknęło trzęsienie ziemi.

    - Nic nam się nie stało, ale łóżka wręcz chodziły po pokoju. Było uczucie bezradności. Mimo że budynek, gdzie mieszkamy, ma drewniane obelkowanie, które łagodzi wstrząsy, to szafa w moim pokoju otworzyła się. Pobudzili się wszyscy dorośli uczestnicy oazy. Pierwszy wstrząs poczuliśmy o 3.35. Drugi przyszedł godzinę później - mówi bp Turzyński, który prowadzi turnus rekolekcyjny dla członków Domowego Kościoła, zwanego też Oazą Rodzin.

    To drugi turnus w te wakacje. Wcześniej bp Piotr był z rodzinami w Wilnie. - Tam była mniejsza grupa, teraz jest nas cały autokar. Mieszkamy w Poggio Cinolfo. To miejscowość, w której podczas studiów i pobytu we Włoszech pracował ks. Krzysztof Dukielski, który jest z nami na tej oazie - dodaje bp Piotr.

    Poggio Cinolfo należy do diecezji Avezzano, a sąsiaduje z L’Aquilą, która kilka lat temu przeżyła katastrofalne trzęsienie ziemi. Biskup opowiada, że o samym trzęsieniu, które przyniosło ofiary i zniszczenia, dowiedzieli się z telefonów, które rozdzwoniły się z Polski, gdy dowiedziano się o nocnym kataklizmie. - Pytali, czy nic nam się nie stało, czy jesteśmy bezpieczni. Opowiadali, co pokazuje telewizja - wyjaśnia biskup.

    Rano oaza ruszyła do Rzymu na audiencję z papieżem Franciszkiem. - Ojciec Święty odłożył przygotowaną katechezę i modliliśmy się tajemnicami bolesnymi Różańca za ofiary i poszkodowanych w trzęsieniu ziemi. To było głębokie i wzruszające. Dziś w programie rekolekcji mamy dzień pojednania. Będzie więc okazja do spowiedzi i, jak co dzień, Eucharystia. W poniedziałek kończymy pobyt w Poggio i ruszamy do Polski - dodaje bp Turzyński.

    Pytany, czy nie czują lęku przed powrotem do Poggio, mówi, że jest jakieś podświadome pobudzenie, ale nie ma lęku. - Czujemy się bezpiecznie - kończy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół