• facebook
  • rss
  • Żeby było bez lipy

    ks. Zbigniew Niemirski

    |

    Gość Radomski 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    Choć to wiedza niepoparta absolutnymi dowodami, historia sięga tu 1129 roku.

    Wtedy miał stanąć pierwszy kościół. Parafia w Lipie (dekanat radoszycki) została erygowana przed 1416 rokiem. Obecna świątynia, częściowo drewniana, powstała w 1761 r. z fundacji Ignacego Strzembosza, podczaszego podlaskiego. – Kierowanie parafią, która ma zabytkowy kościół, to wielki zaszczyt, ale i ogromny obowiązek. Od momentu, gdy w 2014 r. objąłem probostwo w Lipie, nieustannie, z pomocą parafian i samorządu, pracuję nad tym, by nasz zabytek służył nie tylko obecnym, ale i przyszłym pokoleniom – mówi proboszcz ks. Tomasz Waśkiewicz. Mimo że wciąż na coś brakuje pieniędzy, udało się przeprowadzić szereg prac.

    Wykonano gruntowny remont elewacji i dachu, odrestaurowano dzwonnicę i zamontowano nowe dzwony, a także sygnaturkę, która 5 minut przed każdą niedzielną Mszą św. zapowiada rozpoczęcie Eucharystii. – Koszt prac wyniósł 90 tys. zł. Udało się dzięki finansowemu wsparciu parafian z miejscowości: Cis, Greszczyn, Hucisko, Młotkowice, Lipa, Szkucie. Pomogła też gmina z wójtem Leszkiem Kucą na czele. Prawie 45 tys. zł zdobyliśmy z funduszu europejskiego „Odnowa i rozwój wsi” dzięki pomocy wicewójta Piotra Pieca. Nad wszystkim czuwał kierownik budowy Krzysztof Wilczyński pochodzący z Lipy, a obecnie mieszkający we Wrocławiu – mówi proboszcz.

    Parafia ma jeszcze wybudowany ponad 30 lat temu kościół filialny w Jakimowicach. Tam także trwają prace, których zwieńczeniem będzie budowana przy świątyni wieża. A przed parafią i proboszczem kolejne wyzwania. – W planach mamy pomalowanie kościoła na zewnątrz i wewnątrz oraz odrestaurowanie murów otaczających świątynię i położenie kostki na placu – zdradza ks. Waśkiewicz. To ostatnie z marzeń proboszcza wiąże się z jego osobistą pasją – teatrem. – Na placu mamy, jako jedyna parafia w powiecie koneckim, scenę, na której wraz z młodzieżą wystawiamy sztuki. Gdy odbywa się spektakl, przybywają tłumy. Niestety, krzesełka grzęzną w piaskowym podłożu. Dzięki kostce zyskałaby nie tylko widownia, ale przede wszystkim zmotoryzowani parafianie, dla których plac przed kościołem jest parkingiem – mówi duszpasterz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół