• facebook
  • rss
  • Smartfony przed ołtarzem

    dodane 23.02.2017 00:00

    Uczyli się, by – zanim zaczną formować przyszłych oazowiczów – poznać swoje słabości i zalety.

    W Domu Rekolekcyjnym Ruchu Światło–Życie im. ks. Kazimierza Mazura w Dąbrówce odbyły się rekolekcje przygotowujące oazowiczów do posługi animatora. W spotkaniu uczestniczyli młodzi, którzy dokształcali się w ramach kursów KODA, czyli Kursie Oazowym dla Animatorów, i KAMuzO, czyli Kursie Animatorów Muzycznych Oaz. Przez 10 dni pod kierunkiem s. Anny Baćmagi i ks. Grzegorza Lipca, diecezjalnych moderatorów Ruchu, ks. Marcina Dąbrowskiego z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz animatorów odkrywali tożsamość i charyzmat ruchu oraz uczyli się, jak być dobrym animatorem. Mieli zajęcia m.in. z Biblii, psychologii, pedagogiki, muzyki.

    – Zależy nam na młodych. Chcemy im pomóc podjąć posługę animatora, która nie jest łatwa. Będą się spotykać z dziećmi, młodzieżą, którzy mają swoje historie życiowe. Chcemy pomóc im odnaleźć relację z Panem Bogiem i z drugim człowiekiem, pomóc im uformować swoją osobowość, by mogli lepiej zrozumieć innych – mówi ks. Lipiec. Oazowicze, oprócz zajęć, mieli też wspólne modlitwy i codziennie uczestniczyli w Mszach św. Podczas jednej z nich złożyli swoje telefony komórkowe przed ołtarzem. Mogli je odebrać następnego dnia. W ten sposób opiekunowie chcieli im uświadomić, że komórka to urządzenie, nad którym można panować. Ma im służyć, a nie odwrotnie. – Wielu z nich chce czegoś więcej. Chce głębszej relacji z Panem Bogiem. Chcą wychodzić ze zniewoleń, np. uzależnień od telefonów komórkowych, ale nie wiedzą, jak to zrobić. W swoim środowisku nie otrzymują pomocy. Wielu z nich doświadczyło kryzysu. Chcą coś zmienić, ale napotkali na opór. Na kursie doświadczyli akceptacji, tego, że mogą zrobić coś bezinteresownego dla innych, co służy wszystkim, ale też im samym – mówi s. Anna.

    Razem z kadrą w kursach w Dąbrówce uczestniczyło 87 osób, w tym 11 animatorów. Magdalena Molenda z parafii w Orońsku jest animatorem muzycznym. – Chcemy uwrażliwić młodych na piękno liturgii. Pokazać im, że śpiew nie jest kwiatkiem do kożucha, ale czymś bardzo ważnym – mówi. Karolina Włodarczyk z parafii w Zakrzewie posługiwała na KODA. – To praca z oazowiczami, którzy za chwilę mają stanąć po drugiej stronie – będą formować młodych, by rozbudzać w nich żywą wiarę i relację z Jezusem, dlatego duży nacisk kładziemy na osobiste spotkanie z Nim w słowie Bożym – tłumaczy.

    Katarzyna Bis z Radomia jest w oazie, bo szukała wspólnoty, która pomogłaby jej zbliżyć się do Boga. – Najtrudniej jest samemu odkryć prawdę o Jezusie, a wspólnota pomaga w zauważeniu Jego działania– mówi. Radomianin Krzysztof Stysiek podkreśla, że w oazie ważne jest spotkanie ze słowem Bożym. – Tu odkrywamy Boży plan dla nas. To pomaga w podejmowaniu ważnych decyzji i umacnia – zapewnia.

    Anna Kołodziejczyk z Kraśnicy jest w oazie, bo rodzice pokazali jej, jaką ta wspólnota daje radość i odwagę do działania. – Kiedy patrzyłam na nich, że dzięki oazie są radośni, mają w sobie dużo Bożej miłości i miłości do drugiego człowieka, chciałam być jak oni – mówi.

    Karolina Wakuła z Wierzbicy przyznaje, że oaza otworzyła ją na innych ludzi. Na kursie dowiedziała się, jak być dla dzieci i dorosłych światłem w dążeniu do integracji z Bogiem na Eucharystii. – Chcę uświadomić im, że śpiew nie jest tylko po to, by nie było ciszy na Mszy św., że przez śpiew też się modlimy – wyjaśnia.

    Weronika Kasprzyk ze Starachowic przyjechała tu, bo bardzo chciała być animatorką. – Tak, jak ktoś kiedyś mnie poprowadził przez tę drogę, ja też chcę innych prowadzić. Oazę wybrałam ze względu na wspólnotę. Nie mogłam odnaleźć się w swojej wierze. Miałam wrażenie, że wynika ona bardziej z tradycji niż z zaangażowania duchowego. Oaza pokazała mi, że wiara to nie tylko indywidualność, ale przede wszystkim wspólnota, pomaganie sobie, chęć do działania, otwartość, spontaniczność – mówi.

    Michał Blinowski z Radomia na początku nie chciał być w oazie. – Ważniejszy był dla mnie komputer. Oaza zmieniła mnie zupełnie. Ten ruch zmienia serca. Czyni je gotowymi do służby drugiemu i tego, by nie bać się głosić słowa Bożego – mówi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół