• facebook
  • rss
  • Pokonali najdzikszą rzekę

    dodane 07.09.2017 00:00

    Te wyprawy pozwalają im przekroczyć własne ograniczenia oraz pozbyć się lęków – i tych ludzkich, i tych duchowych.

    Historia kleryckich spływów kajakowych sięga 2007 roku. – Wtedy odbył się po raz pierwszy, na rzece Krutyni. Potem co roku organizowałem taki spływ, bo zawsze cieszył się dużym zainteresowaniem wśród kleryków i dostarczał niezapomnianych wrażeń – mówi ks. Paweł Gogacz, prefekt i wykładowca filozofii w radomskim seminarium. Przez te 11 lat w spływach wzięło udział 110 kleryków, którzy wraz z opiekunami pokonali około 1000 km różnych rzek, o różnym stopniu trudności.

    – Ideą tych spływów są słowa Jezusa skierowane do apostoła Piotra i pozostałych uczniów: „Duc in altum”, czyli „Wypłyń na głębię”. Zapraszają nas one do przekraczania własnych ograniczeń, poznawania na nowo własnych możliwości, pozostawiania własnych lęków zarówno w wymiarze ludzkim, jak i duchowym. Odgrywają ważną rolę w formacji ludzkiej do kapłaństwa. Poznajemy siebie w innych okolicznościach, uczymy się współpracy w kajaku i wzajemnej odpowiedzialności, próbujemy naszych sił we wspólnym gotowaniu, a także modlimy się razem oraz dyskutujemy na wiele ciekawych tematów. Duchowym patronem spływów jest od samego początku Jan Paweł II. Modlitwa za jego wstawiennictwem towarzyszy nam codziennie, na zakończenie wspólnej medytacji poprzedzającej Eucharystię. Dzięki spływom zwiedziliśmy najpiękniejsze zakątki Polski, bo ich integralną częścią jest zawsze zwiedzanie okolicznych miast, sanktuariów, atrakcji turystycznych, i przekonaliśmy się o tym, jak piękna jest Polska z perspektywy kajaka – dodaje ks. Gogacz.

    Podczas 11. spływu klerycy i ich opiekunowie – ks. Gogacz i ks. Maciej Korczyński, ojciec duchowny – pokonali rzekę Wieprzę. – Należy ona do najdzikszych i najpiękniejszych rzek Pomorza. Nieodkryta i niezagospodarowana turystycznie, zachwyca pięknem dziewiczego krajobrazu. Niezwykle często można tu spotkać dziką zwierzynę leśną i rzadkie gatunki ptaków. Szybki nurt, liczne bystrza oraz drzewa w jej korycie nadają Wieprzy charakter rzeki podgórskiej, dla doświadczonych kajakarzy – wyjaśnia ks. Paweł.

    W drodze na spływ przejeżdżali przez miejsca zniszczone przez nawałnice, które w sierpniu nawiedziły Bory Tucholskie i okoliczne tereny. Na różańcu modlili się za osoby, które zginęły i ucierpiały w czasie tej tragedii. Potem przez 4 dni pokonali ok. 95 km na Wieprzy, zmagając się z przeszkodami na rzece. Uwieńczeniem ich wysiłku było wpłynięcie do portu w Darłówku. Tam Wieprza uchodzi do Morza Bałtyckiego. Po zakończeniu spływu uczestnicy zatrzymali się w klasztorze ojców benedyktynów w Starym Krakowie. Uczestniczyli w liturgii benedyktyńskiej, zapoznali się z działalnością zakonu na Pomorzu oraz zwiedzili zamek w Darłowie, port i plaże w Darłówku.

    – Może się wydawać, że spływ kajakiem po rzece to tylko jeden z banalnych rodzajów aktywnego wypoczynku. Nic bardziej mylnego. Każda tego typu wyprawa otwiera kleryków na siebie nawzajem, pozwala budować relacje, a niejednokrotnie staje się poligonem wielu nowych doświadczeń (spanie w namiocie, mycie się w rzece, rozpalanie ogniska czy Msza św. na kajaku). Jest to chwila wytchnienia od zgiełku tego świata, gdzie nieustannie trzeba być „online”. W tym czasie zapomina się o telefonie, bo już dawno się rozładował, i o tym, jaki jest dzień tygodnia, bo i tak jadłospis jest stały, czyli konserwa. Każdy dzień rozpoczyna się znakiem krzyża i zapachem dobrej kawy o poranku, następnie rozważamy słowo Boże, a zaraz po rozmyślaniu przeżywamy Eucharystię, w ciągu dnia znajdujemy czas na koronkę czy Różaniec, zaś wieczorem wspólnie celebrujemy nieszpory – mówi Mateusz Dusiński, alumn IV roku, który od początku studiów seminaryjnych bierze udział w spływach.

    Mateusz Dusiński przyznaje, że każdy klerycki spływ jest inny. – W tym roku najbardziej dotknęło mnie słowo Boże, które na łonie przyrody jeszcze głębiej trafia do serca i pozwala bardziej otworzyć się na Boga. Historia z bogatym młodzieńcem, który odszedł zasmucony, oraz pytanie Piotra: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?” podsuwają wiele ciekawych myśli na temat powołania. Z kajaka widać więcej, widać głębiej i widać lepiej – swoje powołanie do służby Bogu i Kościołowi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół