• facebook
  • rss
  • Śmierć całych rodzin za ratowanie Żydów

    ks. Zbigniew Niemirski ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 07.12.2017 11:50

    Uczczono pamięć zamordowanych bestialsko 75 lat temu przez Niemców w Starym Ciepielowie i Rekówce.

    Opis mordu i bestialstwa budzi grozę. W domu Obuchiewiczów Niemcy specjalnie zostawili ranne dzieci, by spłonęły żywcem.

    - Miejsca kaźni i zbiorową mogiłę razem z przedstawicielami lokalnej oświaty i uczniami odwiedzili: Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN, Marcin Krzysztofik, dyrektor lubelskiego IPN, Artur Szewczyk, wójt gminy Ciepielów, oraz ks. Stanisław Sławiński, proboszcz parafii Ciepielów. Obecna była także wnuczka zamordowanych z rodziny Kowalskich - informuje Dawid Florczak, asystent prasowy lubelskiego IPN.

    - Bez pamięci nie możemy zbudować naszej tożsamości, dlatego powinniśmy sięgać do korzeni. Nie możemy przy tym zapominać o polskich rodzinach, które pomagały Żydom w czasie II wojny światowej, gdyż wiele z nich zostało za to zamordowanych. Każda taka rodzina powinna być upamiętniona pomnikiem lub tablicą - powiedział M. Szpytma.

    Opis mordu i bestialstwa budzi grozę. 6 grudnia 1942 r. niemieccy żandarmi w Starym Ciepielowie otoczyli domostwa należące do rodziny Kowalskich, Obuchiewiczów i Kosiorów. W domu tych ostatnich schwytali dwóch ukrywanych przez Polaków Żydów, których zamordowali. Po południu zaprowadzili Kosiorów do stodoły i rozstrzelali małżeństwo wraz z sześciorgiem dzieci w wieku od 6 do 18 lat, a następnie podpalili budynek. Ze stodoły udało się wydostać jednemu z synów Kosiorów, który później został złapany, rozstrzelany i wrzucony do palącego się budynku.

    Po dokonaniu mordu niemieccy żandarmi zajęli się rodzinami Kowalskich i Obuchiewiczów. Obie rodziny zgromadzili w domu tych ostatnich i dokonali podobnej masakry. Niektóre z rannych dzieci specjalnie pozostawili niedobite, by spłonęły żywcem. Jedna z córek Kowalskich wydostała się z płonącego budynku, jednak po przebiegnięciu kilkunastu metrów zginęła od niemieckich kul. Oprócz czwórki dorosłych żandarmi zabili dziewięcioro dzieci w wieku od 7 miesięcy do 16 lat. Z rodziny Kowalskich ocalał jedynie syn Jan, który w tym czasie uczył się krawiectwa u jednego ze swoich krewnych.

    To nie był jednak koniec zbrodniczych niemieckich działań tego dnia. W tym samym czasie niedaleko Starego Ciepielowa, w Rekówce, rozgrywała się kolejna tragedia. Niemcy wkroczyli do gospodarstwa Kosiorów i Skoczylasów, gdzie pojmali trójkę dorosłych i sześcioro dzieci w wieku od 2 do 12 lat oraz znaleźli ślady po ukrywaniu Żydów. Wszystkich uwięzionych rozstrzelali. Piotra Skoczylasa wraz z synem Józefem znaleźli poza gospodarstwem. Józefowi udało się uciec, jednak jego ojca zamordowali. Przy Piotrze przebywał również jego drugi syn, Jan, którego Niemcy nie rozpoznali i odpędzili. W gospodarstwie nie było także czternastoletniej Bronisławy Skoczylas.

      Wejście do kryjówki, gdzie ukrywano Żydów
    SK/IPN

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół