Tekst i zdjęcie zbigniew.niemirski@gosc.pl Pan Wiesio, bo tak nazywają go jego znajomi, jest bezdomnym od dobrych 10 lat. – Mieszka w krzakach w pobliżu jednego z radomskich marketów. Pierwszy raz spotkałem go w 2014 r. To była sobota. Szedłem na zakupy. Siedział na murku. Podszedłem, porozmawialiśmy. Był bardzo łagodny i grzeczny. Dałem mu różaniec, a nawet razem pomodliliśmy się. A potem spotykaliśmy się wiele, wiele razy. Było i tak, że w kościele na Drodze Krzyżowej z młodzieżą udzielałem mu Komunii św., ale bywało, że mocno zziębniętego odwoziłem go do szpitala – opowiada ks. Daniel Glibowski, wikariusz radomskiej parafii pw. św. Brata Alberta na os. Prędocinek.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








