Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mówili mu „Szefie”

Zawsze ciągnęło go do ludzi i ludzi ciągnęło do niego.

Mój przewodnik

Ks. Leszek Domagała, redaktor książki ze wspomnieniami o ks. Zdzisławie Domagale – Po zakończeniu szkoły podstawowej wraz z kolegą wybrałem się na Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę. Było to w 1987 r. Podczas Mszy św. sprawowanej na rozpoczęcie pielgrzymki po raz pierwszy zobaczyłem jej dyrektora, ks. Zdzisława Domagałę. Gdy usłyszałem jego nazwisko, byłem niezmiernie dumny. Jednakże nie byliśmy rodziną. W późniejszych latach, i jako kleryk, i jako ksiądz, spotykałem wielokrotnie ks. Zdzisława. Uczestniczyłem także w jego mazurskich wyprawach. Mam w pamięci Msze św., które sprawował podczas wakacji. Wspominam wieczory przy ognisku, gdzie jako młody żeglarz uczyłem się „rzemiosła” i spotkań z ludźmi. A potem, po latach, ja sam stałem się odpowiedzialny za radomską pielgrzymkę i tym samym byłem spadkobiercą wielkiej tradycji, którą wypracował ks. Domagała. Mamy ciągle wypływać na głębię, tak jak uczył bł. Jan Paweł II. Ks. Zdzisław mówił o mozole i trudach, które wiążą się z tym, by płynąć pod wiatr i wędrować pod prąd, także w życiu. A taki kierunek wyznacza niejednokrotnie pomoc drugiemu człowiekowi. To dewizy i podpowiedzi ks. Zdzisława Domagały, które stały się dla mnie najcenniejszymi wskazówkami. Staram się nimi żyć i przenosić je na grunt duszpasterski.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama