Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gniazdo prymasa Drzewickiego

Jubileusz 700-lecia. „Król Stanisław August Poniatowski, jadąc z Opoczna, przybył do Drzewicy, oglądał tamtejszy kościół, starożytny, jeszcze za czasów Władysława Łokietka założony”.

Taką notatkę z datą 18 lipca 1787 r. zostawił Adam Naruszewicz, poeta i historyk oświecenia, jezuita i biskup smoleński, a potem łucki. Towarzyszył królowi w podróży na Ukrainę. Dzisiejsza Drzewica w XIII w. jako osada została nadana komesowi Gosławowi przez księcia Konrada Mazowieckiego, tego samego, który do Polski sprowadził Krzyżaków. O ile ta ostatnia decyzja przyniosła krajowi niemało problemów, których książę nie mógł przewidzieć, powstanie osady zapoczątkowało jej długą i bogatą historię.

Drzewiccy herbu Ciołek

– Nasz kościół został rozbudowany 100 lat temu staraniem ks. Franciszka Sobótki, ówczesnego proboszcza. Prace rozpoczęły się w 1908 r. Wyburzono dawne prezbiterium i zakrystię, nawę wydłużono o dwa przęsła. Dobudowano transept i nowe prezbiterium. Z pierwotnego kościoła pozostała spora część, a przede wszystkim wieża. Jest na niej kamienna tablica z łacińskim napisem, który wieści, że dwaj duchowni – Jan i Mikołaj Drzewiccy – proszą o modlitwę. Tablica pochodzi z 1321 roku. Budowa kościoła – od razu z ciosów kamiennych, a nie drewnianego, co wówczas nie było częstą praktyką – rozpoczęła się 700 lat temu. Gdy na wieży umieszczano kamienną tablicę, erygowana była tutejsza parafia – mówi ks. kan. Adam Płuciennik, proboszcz drzewickiej parafii. Ów komes Gosław stał się protoplastą rodu Drzewickich herbu Ciołek, od których pochodzi nazwa miasta. Drzewiccy stali się ważnym rodem I Rzeczypospolitej, a w XVI w. jeden z nich był prymasem Polski. To abp Maciej Drzewicki. – W tym roku obchodzimy 480. rocznicę jego śmierci, i ta okoliczność to także jeden z elementów naszych rocznicowych obchodów – wyjaśnia ks. Płuciennik. Maciej Drzewicki urodził się 22 lutego 1467 r. w Drzewicy. Był synem Jakuba Drzewickiego, późniejszego kasztelana żarnowskiego. Dobrze wykształcony, nauki pobierał także u Filipa Kallimacha, jednego z luminarzy renesansu.Stał się zaufanym doradcą króla Jana Olbrachta. Odgrywał także ważną rolę na dworze Zygmunta Starego. I choć był przeciwnikiem kanclerza Jana Łaskiego, królowa Bona wspierała Drzewickiego jako kandydata na biskupią stolicę w Gnieźnie, złączoną z godnością prymasa. Mimo że abp Drzewicki żył w kręgu wielkiej polityki, także międzynarodowej, bo przyczynił się na przykład do wyboru Karola V Habsburga na cesarza rzymskiego we Frankfurcie, dbał i pamiętał o rodzinnym gnieździe.

Zamek i herma św. Jana Chryzostoma

Abp Michał w rodzinnej Drzewicy wybudował zamek, dziś drugą – obok kościoła – wizytówkę miasta. Stanął na skraju miasta, nad rzeką Drzewiczką. Otaczały go dwie fosy i wał ziemny, a w systemie obronnym ważną rolę pełniły cztery wieże. Zamek spłonął w 1814 r. i od tamtej pory nie był już nigdy zamieszkany. Ale mimo tej straty, dzięki temu, że obiekt nie był odbudowywany ani przebudowywany, jest jedną z najlepiej zachowanych polskich rezydencji z XVI w. W XVIII w. w zamku, po pożarze swego klasztoru, zamieszkały zakonnice z kontemplacyjnego zakonu bernardynek. Mniszki opuściły Drzewicę po zniszczeniu zamku na początku XIX w. i osiadły w Świętej Katarzynie, u stóp Świętego Krzyża, gdzie do dziś mają swój klasztor. Dla rodzinnego kościoła abp Drzewicki sprowadził wyjątkową relikwię – hermę św. Jana Chryzostoma. Jan Złotousty (bo to znaczy greckie słowo chryzostomos) był na przełomie IV i V w. biskupem Konstantynopola. Jest doktorem Kościoła, uznawanym za największego kaznodzieję Wschodu. Herma, czyli relikwiarz w kształcie głowy, mający zawierać czaszkę świętego, unikat w skali światowej, stała się łupem Szwedów podczas potopu. Na szczęście wróciła do Drzewicy i do dziś wrześniowy odpust ku czci św. Jana cieszy się wielką popularnością. Wspomniany czas potopu to okres, który – podobnie jak w wielu miejscach Rzeczypospolitej – zostawił po sobie miasto w ruinie. Początki odrodzenia Drzewicy przyniosła decyzja króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który potwierdził dawne przywileje miasta i nadał nowy, pozwalający sprowadzać rzemieślników. Ta decyzja zaowocowała rozwojem przemysłu. Jeszcze w XVIII w. powstała w Kuźnicach Drzewickich fabryka, która związała swoją nazwę z rodem późniejszych właścicieli – Gerlachów. Ale i ten wymiar życia drzewiczan miał bolesną cenę. Po upadku powstania styczniowego władze carskie w 1869 r. za pomoc powstańcom, a przede wszystkim za zaopatrywanie ich w broń produkowaną w miejscowych zakładach, odebrały Drzewicy prawa miejskie. Te przywrócono dopiero w 1987 roku. – 700-lecie naszego kościoła to okazja do wyrażenia wdzięczności wszystkim pokoleniom mieszkańców Drzewicy, którzy tutaj dbali o naszą świątynię i budowali miejscową społeczność, zawsze bliską sprawom Boga i ojczyzny – mówi burmistrz Janusz Reszelewski.

Ornaty, kielichy, księgi...

Z okazji 700-lecia drzewickiego kościoła pw. św. Łukasza parafia, miejscowy samorząd, placówki szkolne, wielu ludzi zaangażowanych w życie miasta i Regionalne Centrum Kultury zwarły szyki, przygotowując rocznicowe obchody. Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Henryk Tomasik, który potem odwiedził rocznicową wystawę we wspomnianym centrum. Dwie z trzech części to ekspozycja prac nadesłanych na konkursy „Życie religijne mojej parafii” oraz „Świątynia drzewicka w fotografii i malarstwie”. Trzecia część to ekspozycja wyposażenia kościoła. Znalazły się tu między innymi zabytkowe ornaty, kapy, kielichy, obrazy i kadzielnice. – Te wszystkie skarby na co dzień są w naszym kościele. Ale do świątyni przede wszystkim przychodzimy na modlitwę i mniej się rozglądamy po całym budynku. Sporo z tych eksponatów widać też z daleka, a tutaj są na wyciągnięcie ręki. No i jest takie przyzwyczajenie, że w kościele mamy swoje ulubione miejsce i nie oglądamy całości. Wystawa umożliwia zapoznanie się z pięknem detali wyposażenia kościoła. Myślę, że po zakończeniu wystawy już bardziej świadomie będziemy oglądać jego wnętrze – mówi Krzysztof Kowalski, dyrektor RCK. Na widok publiczny wystawiono także to, co zawiera parafialne archiwum – nieużywane już księgi liturgiczne oraz stare księgi kancelaryjne. Wystawa to również mnóstwo fotografii. – Są tu między innymi stare reprodukcje pokazujące kościół przed rozbudową sprzed wieku. Jest też pewien „smaczek”, który pokazuje, jak wiele jest jeszcze do odkrycia. Wiemy, że nasz kościół ma podziemia, ale od czasów remontu, jaki przeprowadził ks. Antoni Boratyński (drzewicki proboszcz w latach 1963–1980), nie ma do nich dostępu. Jednemu z naszych fotografów przez wąską szczelinę udało się włożyć aparat i zrobić wiele zdjęć. Efekt imponujący: na zdjęciach można oglądać kościelne piwnice, a w nich trumny – dowód tego, że pod kościołem grzebano zmarłych. Bez wątpienia członków rodziny Drzewickich i Szaniawskich (późniejszych właścicieli Drzewicy). Wiemy też, że pochowano tam powstańca styczniowego, rannego pod Ossą, a zmarłego w Drzewicy. Kogo jeszcze? Tu potrzeba badań. Nasza Drzewica kryje jeszcze wiele intrygujących zagadek – uśmiecha się proboszcz.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama