Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nasze dziedzictwo na Kresach

- Przez te spotkania chcieliśmy pokazać mieszkańcom Radomia, że Lwów był miastem o wielkim dorobku naukowym i kulturalnym - powiedział Bogusław Stańczuk, prezes Towarzystwa Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Radomiu.

Towarzystwo Przyjaciół Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Oddział w Radomiu zaprosiło na „Dni Lwowa” do Radomskiego Klubu Środowisk Twórczych i Galerii „Łaźnia”.

- Trzydniowe spotkanie z Kresami, które nazwaliśmy Dni Lwowa, zorganizowaliśmy, żeby pokazać, że Lwów to nie tylko znana wpadająca w ucho piosenka oraz doskonale znany dorobek naukowy i kulturalny. Chcieliśmy przekazać przestrzeń historyczną Lwowa - 700 lat Kresów w granicach Polski - poinformował B. Stańczuk.

Pierwszy z trzech wieczorów tego wydarzenia należał do zespołu Chawira z Krakowa, który wystąpił z programem „Orlątko - walczymy o polski Lwów”.

Jak powiedział Karol Wróblewski, założyciel zespołu Chawira, akordeonista i wokalista, nazwa zespołu pochodzi z gwary południowo-wschodnich Kresów i oznacza ciepły, rodzinny dom.

Zespół wykonał piosenki patriotyczne i znane lwowskie przeboje. O historii Lwowa i Lwowskich Orlętach mówił B. Stańczuk.

W kolejnych dniach historię Kresów przybliżyli prelegenci. Dr Marian Winiarski mówił o 700 latach Kresów Wschodnich w granicach Polski, a Aleksandra Biniszewska, posługując się zdjęciami, porównywała, jak wygląda obecnie nasze dziedzictwo narodowe na Kresach z tym, gdy te tereny należały do Polski.

- Zdjęcia były przejmujące. Ukraińcy wcale nie dbają o nasze dobra materialne - mówi Stańczuk.

- O ile ta część dziedzictwa narodowego w postaci np. budowli w jakimś stopniu jest do uratowania, to część duchowa, ta która działa w przestrzeni społecznej, ona jest nie do odzyskania. Lwowski bałak - język Lwowa, który był fenomenem na skalę światową, polegał na tym, że ten język łączył batiara lwowskiego, tego chłopaka ulicy, z profesorem uniwersytetu. Ten język lwowski był językiem pojednania, połączenia. Ale ci, którzy nim mówili, niestety odchodzą - dodaje prezes.

O tym, że Lwów jest nam bliski świadczyła wypełniona sala „Łaźni”.

Dni Lwowa były także okazją do spotkania tych, którym Kresy są bliskie   Dni Lwowa były także okazją do spotkania tych, którym Kresy są bliskie
Krystyna Piotrowska /Foto Gość

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama