Nowy numer 43/2020 Archiwum

Czy to oni chcieli otruć Walentynowicz?

Zdaniem IPN oskarżeni dopuścili się zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciw ludzkości. Jesienią 1981 r. zamierzali, przy pomocy konfidenta "Karola", podać działaczce "Solidarności" środek farmakologiczny o nazwie furosemidum.

Środek ten, podawany bez medycznej potrzeby, może powodować silne odwodnienie organizmu, ostre niedociśnienie, a nawet śmiertelną zapaść. Anna Walentynowicz w październiku 1981 r. przebywała w Radomiu, gdzie przyjechała na spotkanie z robotnikami. Spisek nie powiódł się, ponieważ działaczka wyjechała wcześniej z Radomia.

Rozprawa jest powrotem do sprawy, która została umorzona w 2010 r. decyzją o przedawnieniu. Sąd Apelacyjny w Lublinie był innego zdania i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia właśnie w Radomiu. Obecnie IPN uzupełnił dokumentację. Właśnie zdaniem IPN Tadeusz G. i Marek K., funkcjonariusze Wydziału III Departamentu IIIA MSW i Wiesław Sz., funkcjonariusz Wydziału IIIA Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Radomiu, między 19 a 21 października 1981 r. w Radomiu dopuścili się zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości polegającej na „przekroczeniu uprawnień służbowych w związku z opracowaniem i wdrożeniem kombinacji operacyjnej, zmierzającej bezpośrednio do podstępnego podania działaczce NSZZ "Solidarność" Annie Walentynowicz środka farmakologicznego o nazwie Furosemidum, za pośrednictwem tajnego współpracownika posługującego się pseudonimem »Karol«”. Oskarżonym grozi 5 lat więzienia.

Wyjaśnień oskarżonych podczas pierwszej rozprawy w Radomiu przysłuchiwał się syn Anny Walentynowicz, Janusz, który w rozprawie jest oskarżycielem posiłkowym.

Kolejna rozprawa odbędzie się w przyszłym roku na początku lutego.

Anna Walentynowicz urodziła się 15 sierpnia 1929 r. w Równem. Jako 10-letnia sierota znalazła się w Warszawie, a potem przeniosła się w okolice Gdańska. W 1950 r. została spawaczem w Stoczni Gdańskiej. Po wstąpieniu do Ligi Kobiet zaczęła zabiegać o prawa pracowników, co przyniosło jej pierwsze kłopoty z Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego. Z czasem została w stoczni suwnicową. Podczas protestu robotniczego w grudniu 1970 r. przygotowywała strajkującym posiłki. W 1978 r. była jedną z założycielek Wolnych Związków Zawodowych. Szykanowana przez Służbę Bezpieczeństwa, została karnie wyrzucona z pracy niespełna pół roku przed przejściem na emeryturę. To była kropla, która przelała czarę goryczy i rozpoczęcie strajku sierpnia 1980 w Gdańsku. Przywrócenie jej do pracy było pierwszym z robotniczych postulatów.

W stanie wojennym została internowana i skazana na 1,5 roku więzienia. W latach 80. nadal działała w opozycji. Między innymi była inicjatorka strajku głodowego po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Sprzeciwiała się ugodowej polityce okrągłego stołu. Weszła w spór z Lechem Wałęsą, gdy pojawiły się informacje o jego rzekomej współpracy z SB.

W 2000 r. odmówiła przyjęcia tytułu honorowego obywatela Gdańska.

Anna Walentynowicz zginęła w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. W 2012 r. doszło do ekshumacji, podczas której okazało się, że doszło do zamiany zwłok i w grobie Anny Walentynowicz została pochowana inna z osób tamtej katastrofy. Przy okazji badań po ekshumacji okazało się, że w Moskwie doszło do profanacji zwłok Anny Walentynowicz. W jej głowie zostały zaszyte rękawiczki, kawałek rękawa i inne kawałki materiału. Powtórny pogrzeb legendy "Solidarności" odbył się na gdańskim cmentarzu Srebrzysko 28 września 2012 r.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama