Nowy numer 2/2021 Archiwum

Dlaczego nie ja?

– Kiedy odchodzi dziecko, czuję, jak pęka moje serce, jak wyje dusza z żalu – mówi Anna Sałacińska. Wolontariusze Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu opiekują się chorymi, także tymi najmłodszymi. Kiedyś ksiądz na kazaniu powiedział im, że wyznacznikiem ich posługi powinien być skrót www, jak początek adresu strony internetowej, ale tłumaczony jako „wiara, wiedza, wspólnota”. I tego się trzymają.

Hospicjum działa już 12 lat. Posługuje w nim około 50 wolontariuszy. Do chorych dzieci jeździ 10 osób, bo to duże obciążenie. Trzeba zmierzyć się z tym, że dziecko nie może powiedzieć, co je boli, można tylko obserwować małego pacjenta. Do tego dochodzi rozpacz rodziców, którzy są bezradni, choć chcieliby zrobić wszystko, by ich dziecko żyło. Sami wolontariusze czasem też zastanawiają się, dlaczego ich podopieczni cierpią. – Cisną się na usta pytania do Pana Boga: „Dlaczego takie maluchy muszą cierpieć? Co jest to wszystko warte, gdy taki maluch, zamiast biegać i śmiać się, po prostu umiera?”. Przypominają mi się słowa mądrych ludzi, ale nie przynoszą ukojenia. I nagle przychodzi mi do głowy myśl. Coś mi szepnęło do ucha, że przy tych dzieciach jest Ktoś – najbardziej delikatna, czuła, kochana Maryja. Przychodzi ulga, powoli wracam do równowagi – mówi Monika Wężyk.

Trzeba być blisko Boga

Monika jest wolontariuszką od 11 lat. – Obejrzałam kiedyś w telewizji program. Na łóżku siedziała dziewczynka w chustce na głowie. Obok dwie wolontariuszki malowały z nią obrazki na kubeczkach. Ja też maluję. Pomyślałam, że może akurat jakiemuś choremu dziecku w ten sposób zajmę czas. Przyszłam do hospicjum. Powiedziałam, że chcę być przy dzieciach. Pierwsze dało mi tak w kość, że powiedziałam: „Nigdy więcej dzieci”. Zdecydowałam, że chcę posługiwać dorosłym. Teraz jestem i u dorosłych, i u dzieci. Jedno, czego się nauczyłam przez te wszystkie lata, to to, że nie ma co wybierać, bo nikt nie wie, co Pan Bóg ma dla niego przygotowane – mówi Monika.

Anna Bińkowska została wolontariuszką, bo hospicjum przyjechało do jej domu, do chorej mamy. – Wspólnota hospicyjna mnie urzekła. Popatrzyłam na nich. Pomyślałam: „Tak miłosiernie posługują, dlaczego nie ja?”. Po jakimś czasie dołączyłam do wspólnoty – mówi. W czasie posługi w hospicjum stwierdziła, że chciałaby coś więcej zrobić dla chorych, dlatego ukończyła studia pielęgniarskie. Teraz opiekuje się i dorosłymi, i dziećmi. – Na pewno u dzieci jest dużo ciężej, zwłaszcza u tych maleńkich. W tej posłudze człowiek staje się pokorny. Trzeba być bardzo blisko Boga, bo inaczej nie dalibyśmy rady. Miałam dwie ciężkie posługi. W tym samym czasie odchodziło nam dwoje dzieci – Adaś i Iga. Gdyby nie wspólnota, gdyby nie łaska Boża, to byłoby bardzo ciężko. A dzięki temu, że mamy siebie, że możemy rozmawiać, być ze sobą i być blisko Boga, da się przez to wszystko przejść – mówi. Beata Kowalska jest pielęgniarką, w hospicjum od 7 lat. – Trafiłam tutaj po rekolekcjach ewangelizacyjnych, gdzie było słowo poznania dla mnie, że mam pomagać ludziom. W krótkim czasie kilka osób powiedziało mi o tym hospicjum. Czułam wielki lęk w sercu – co ja tu będę robiła, czy się przydam, czy sobie poradzę – mówi. Do hospicjum zgłosiła się w wakacje. Potrzebne były pielęgniarki. Przyszła w sobotę, a już w poniedziałek była na pierwszej wizycie hospicyjnej. Kiedy opowiada o swoich podopiecznych, nie kryje wzruszenia. – Pamiętam, kiedy pojechałyśmy z doktor Marią Cygan stwierdzić zgon 7-letniej Julci. Pamiętam Piotrusia, Kubusia, Jana Pawła. Jasiek jest ozdrowieńcem, ma się dobrze do tej pory. Pamiętam wszystkie dzieci. Nie zapomnę ich do końca życia. W domu też przeżywam. Mamy taki komfort, że możemy w hospicjum porozmawiać z wolontariuszami i kapelanem ks. Markiem Kujawskim SAC. Najczęściej zadajemy sobie pytanie, czy zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, czy już wszystkie ludzkie możliwości zostały wyczerpane, by tym dzieciom i tej rodzinie pomóc – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama