Nowy numer 33/2018 Archiwum

Idźcie po moich śladach

Przez całe życie starał się nie zasłaniać sobą Pana Jezusa. To właśnie nie oszczędziło mu licznych upokorzeń.

Za nieprzejednaną postawę trwania przy jedności Kościoła władze komunistyczne do śmierci nie zatwierdziły bp. Piotra Gołębiowskiego na urzędzie biskupa sandomierskiego. Co więcej, był jedynym polskim biskupem, który nie otrzymał paszportu i nie wziął udziału w obradach Soboru Watykańskiego II. Dziś diecezja radomska prowadzi proces o wyniesienie go na ołtarze.

Koronacje

– To bardzo wymowy znak. Gdy podczas wojny sługa Boży ks. Gołębiowski, jako proboszcz parafii Baćkowice, znalazł się na polu minowym, szedł przez nie, narażając życie, a swoich parafian zachęcał: „Idźcie po moich śladach”. Te słowa nabierają głębszego sensu. One pokazują rolę pasterza, gotowego oddać życie za owce – mówi bp Henryk Tomasik.

Piotr Gołębiowski urodził się 10 czerwca 1902 r. w Jedlińsku. Ukończył Państwowe Gimnazjum w Radomiu. Wstąpił do seminarium duchownego w Sandomierzu. Jako kleryk, wysłany do Rzymu, studiował na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim. Tam uzyskał dwa doktoraty – z filozofii i teologii. W 1924 r. przyjął święcenia kapłańskie. Był wikariuszem w bazylice katedralnej w Sandomierzu i profesorem w seminarium. Pełnił tam też posługę ojca duchownego. W okresie II wojny światowej był proboszczem parafii Baćkowice. W 1957 r. otrzymał święcenia biskupie. 10 lat później, po śmierci bp. Jana Kantego Lorka, został rządcą diecezji. Tej decyzji nie zaakceptowały władze komunistyczne. Do śmierci nie został zatwierdzony jako ordynariusz, stąd był administratorem apostolskim. Mimo oporu ówczesnych władz, jako pasterz diecezji sandomierskiej bp Gołębiowski w 1968 r. zorganizował jubileusz 150-lecia diecezji, a także koronację obrazu MB Świętorodzinnej w Studziannie papieskim diademem. Przeprowadził także kolejne dwie koronacje łaskami słynących obrazów – MB Różańcowej w Wysokim Kole (1974) i MB Pocieszenia w Błotnicy (1977). Tej ostatniej przewodniczył kard. Karol Wojtyła. Była to jego ostatnia koronacja w Polsce przed wyborem na Stolicę Apostolską na kolejnego następcę św. Piotra. Biskup Gołębiowski zmarł nagle 2 listopada 1980 r. w Nałęczowie. Został pochowany w bazylice katedralnej w Sandomierzu. Staraniem jego następcy – bp. Edwarda Materskiego – trwa proces o wyniesienie go na ołtarze.

Rocznicowe wspomnienia

Diecezja radomska, prowadząc proces, każdego roku w okolicy rocznicy śmierci bp. Piotra organizuje obchody połączone z modlitwami o ogłoszenie go błogosławionym. W tym roku na taką uroczystość bp Tomasik zaprosił kapłanów diecezji radomskiej do Sandomierza. W bazylice katedralnej stawili się księża, którzy swoją kapłańską posługę rozpoczynali, gdy bp Gołębiowski pasterzował w diecezji. – Byłem wówczas uczniem szkoły średniej. Naszą parafię w Dobieszynie odwiedził bp Gołębiowski. To wtedy rozmawiałem z nim po raz pierwszy. Potem przyszły kolejne spotkania i rozmowy. I oto rozmowa sprzed ponad 40 lat, zaowocowała tym, że bp Piotr powierzył mi troskę o kształt muzyki kościelnej w diecezji – mówi ks. prał. Henryk Ćwiek, emerytowany wykładowca śpiewu i muzyki kościelnej, były proboszcz parafii Jedlińsk. – Biskup Gołębiowski był zawsze otwarty na młodych. Ile razy z nim rozmawiałem o działaniach duszpasterskich na ich rzecz, tyle razy spotykałem się z jego wsparciem, i tym duchowym, i materialnym – mówi ks. Kazimierz Mąkosa, moderator oazy i jeden z twórców ruchu. – Ledwo co zaczęliśmy naszą oazę, a już przyjechali przedstawiciele ówczesnych władz. Kazali nam rozwiązać nielegalną kolonię. Z ks. Kazimierzem Mazurem pojechaliśmy wówczas moim motorem do Sandomierza. Było już bardzo późno, ale postanowiliśmy porozmawiać z biskupem. On nie tylko nas przyjął, ale także napisał kilka pism do ówczesnych władz. „Dokumenty mają to do siebie, że muszą krążyć. Macie pismo władz. Teraz macie moją odpowiedź. Wyślijcie ją listem poleconym. To potrwa kilka dni. W tym czasie spokojnie prowadźcie rekolekcje” – powiedział nam bp Piotr. Tak zrobiliśmy i do końca turnusu nikt nam nie przeszkadzał – wspomina ks. Stanisław Bujnowski, moderator oazy, proboszcz parafii pw. św. Barbary w Pionkach.

Nowe, w istocie stare detale

Każdego roku, gdy kapłani i wierni diecezji radomskiej gromadzą się na modlitwę o beatyfikację sługi Bożego bp. Gołębiowskiego, ks. Albert Warso stara się odsłonić jakiś ważny, a zapomniany detal z życia kandydata na ołtarze. Tym razem była to opowieść z czasów okupacji niemieckiej. – Gdy w czasie wojny ks. Gołębiowski zdołał zdobyć trochę oliwy, kazał wlać ją do wiecznej lampki, a do jednego z alumnów powiedział: „Tak was mało widzę teraz przed tabernakulum. Niech chociaż ta płonąca lampka modli się za was”. Gdy zobaczył smutne spojrzenie kleryka, dodał od razu: „No, może nie jest tak źle, ale musimy się modlić” – wspomina ks. Warso.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma