Nowy numer 46/2019 Archiwum

Czytanie i pisanie za majątek stanie

To ludowe przysłowie stało się tytułem pracy, dzięki której Sylwia Biernat z wioski Przystałowice Małe zdobyła Grand Prix Ogólnopolskiego Młodzieżowego Konkursu Krajoznawczego „Poznajemy ojcowiznę”.

Sylwia właśnie rozpoczęła wakacje. Od września będzie uczennicą VIII klasy PSP w Rusinowie koło Przysuchy. W minionym roku szkolnym nie tylko zdobyła wspomniane Grand Prix, ale została także stypendystką fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. W lipcu pojedzie z nowymi kolegami i koleżankami z fundacji na obóz do Torunia. – Bardzo lubię chodzić do szkoły i robię to z wielką radością. Wszystkie świadectwa mam z wyróżnieniem, a moje ulubione przedmioty to chemia, biologia i matematyka. Lubię też grać w siatkówkę i rysować. Do szkoły jesteśmy dowożeni autobusem. Kiedyś czekałam na przystanku, ale teraz kierowca, pan Krzysio, zatrzymuje się koło mojego domu, bo z tej części wioski tylko ja chodzę do szkoły w Rusinowie – mówi laureatka.

Piłka z gałganów

Uczennicę do konkursu przygotowywała Kazimiera Woźniak, nauczycielka biologii, geografii, edukacji dla bezpieczeństwa i wychowania do życia w rodzinie w szkole w Rusinowie.

– Na ogólnopolski finał pojechałam już po raz 9. I to było już trzecie Grand Prix zdobyte przez mojego ucznia. Trzeba docenić te dzieci za ogromny wkład pracy. Ode mnie mogą otrzymać szóstkę, i to jest cała nagroda. To są bardzo pracowici uczniowie – mówi nauczycielka, nie kryjąc dumy ze swych podopiecznych. Konkurs „Poznajemy ojcowiznę” co roku mobilizuje do poznawania historii, tradycji i zwyczajów miejscowości, w których mieszkają uczniowie. Nieocenionym źródłem informacji w wyszukiwaniu tematów prac jest Anna Abramczyk, mama nauczycielki.

– Moja mama ma bardzo dobrą pamięć i bardzo mi pomaga. O co bym nie zapytała, czy to o kopanie ziemniaków, czy prace na dawnych warsztatach tkackich, czy wreszcie jak kiedyś chodziło się do szkoły, zawsze usłyszę mnóstwo ważnych informacji. Pierwsze Grand Prix moja uczennica zdobyła za pracę o tym, jak kiedyś kopało się studnię. I tutaj źródłem informacji też była moja rodzina, bo studnie kopał mój dziadek, tata i brat – mówi K. Woźniak. W tym roku pani Anna opowiadała córce i jej uczennicy, jak kiedyś chodziło się do szkoły. – To były lata krótko po II wojnie światowej. Mieszkałam blisko szkoły. Lubiłam do niej chodzić, ale jak przyszły kopania ziemniaków na jesieni, to dwa tygodnie nie byłam w szkole, bo trzeba było pracować, ale później wszystko nadrabiałam. Dobrze wspominam szkołę, bo w szkole się też odpoczywało. Można było pograć w piłkę, ale trzeba było ją sobie samemu zrobić. Braliśmy gałgany, te lepsze na wierzch, a gorsze w środek, i zaszywaliśmy. Graliśmy taką piłką w celowanego, rzucaliśmy o ścianę. Najpierw, pamiętam, w szkole był polski i rachunki, bo było tylko dwóch nauczycieli, a później, kiedy przyszło jeszcze dwóch, to był wuef i śpiew – wspomina A. Abramczyk.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama