Nowy numer 26/2022 Archiwum

Coraz bliżej beatyfikacji matki Kazimiery Gruszczyńskiej

Ojciec Święty podpisał 9 kwietnia dekret o heroiczności cnót sługi Bożej matki Kazimiery Gruszczyńskiej.

Podczas audiencji udzielonej Jego Eminencji Kardynałowi Marcello Semeraro, prefektowi Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, Papież upoważnił tę Kongregację do ogłoszenia dekretu dotyczącego m.in. o heroiczności cnót sługi Bożej matki Kazimiery Gruszczyńskiej.

- W miniony wtorek odbyła się ostatnia dyskusja kardynałów, którzy są członkami Kongregacji do spraw Kanonizacyjnych, na temat heroiczności cnót i życia matki Kazimiery Gruszczyńskiej. Dyskusja wypadła pozytywnie. Wszyscy potwierdzili, że matka Kazimiera w stopniu heroicznym spełniała cnoty na ziemi. Dzisiaj kardynał Marcello Semeraro zaniósł sprawę do Ojca Świętego Franciszka. Wśród wielu innych spraw Ojciec Święty podpisał także i ten dekret - mówi ks. prał. Albert Warso, postulator procesu matki Kazimiery Gruszczyńskiej.

Kazimiera Gruszczyńska urodziła się 31 grudnia 1848 roku w Kozienicach. Od najmłodszych lat pragnęła swoje życie poświęcić Bogu. Jako 10-latka złożyła prywatny ślub czystości, który ponowiła, mając 20 lat. Katechizowała ubogie dzieci, pomagała chorym i potrzebującym, posługiwała w kościele parafialnym. Coraz więcej czasu przeznaczała na modlitwę. Za radą spowiednika zamierzała wstąpić do zgromadzenia sióstr szarytek.

W 1875 roku, po odprawieniu rekolekcji pod kierunkiem o. Honorata Koźmińskiego, zdecydowała się na wstąpienie do tworzącego się ukrytego Zgromadzenia Posłanniczek Serca Jezusowego. W 1882 roku o. Honorat zlecił Gruszczyńskiej kierownictwo warszawskiego zakładu dobroczynnego "Przytulisko" i utworzenie z jego członkiń nowej rodziny zakonnej. Zorganizowała zgromadzenie oddane posłudze chorym, cierpiącym, ubogim - Siostry Franciszkanki od Cierpiących. Prowadziła je przez 45 lat. Zmarła w Kozienicach 17 września 1927 roku w opinii świętości. Jej ciało zostało uroczyście przewiezione i pochowane na Powązkach w Warszawie. Od 2013 roku toczy się jej proces beatyfikacyjny.

- Była inicjatorką wielu dzieł i placówek dla chorych, ubogich, bezdomnych, samotnych matek i sierot. Bezwarunkowo oddana drugiemu człowiekowi dotkniętemu cierpieniem, niezależnie od jego statusu społecznego, wyznania, poglądów, broniąca każdego życia od poczęcia, aż do naturalnej śmierci. Sama także doświadczona wieloletnim, ciężkim cierpieniem - uczyła, jak je mężnie przyjmować i znosić - mówi s. Lucyna Czermińska CSFA, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego sługi Bożej.

W połowie marca, w ramach trwającego procesu, dokonano ekshumacji, rozpoznania i przeniesienia doczesnych szczątków matki Kazimiery z cmentarza w Warszawie do kaplicy bocznej kościoła św. Józefa w Kozienicach. O zgodę na ekshumację poprosił kilka lat temu ks. prał. Albert Warso, kapłan pochodzący z naszej diecezji, pracownik watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

Prace ekshumacyjne zostały dokonane pod nadzorem trybunału kościelnego powołanego przez metropolitę warszawskiego kard. Kazimierza Nycza. W skład komisji ekshumacyjnej weszli duchowni, wśród nich ks. Warso, siostry ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących oraz świadkowie autentyczności grobu sługi Bożej, biegli z anatomii i medycyny oraz pomocnicy techniczni.

- Wydobyte 18 marca z grobu ziemnego doczesne szczątki matki Kazimiery Gruszczyńskiej zostały kanonicznie rozpoznane przez biegłych z anatomii. Następnie złożono je w miedzianej urnie, którą hermetycznie zamknięto i opieczętowano lakowymi pieczęciami kurii metropolitalnej. Po przewiezieniu urny do domu Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w Kozienicach, 19 marca, na czas prawnego przekazania jej trybunałowi kościelnemu, powołanemu przez bp. Marka Solarczyka, doczesne szczątki sługi Bożej złożono w izbie pamięci jej imienia. Jest to jednocześnie pokój, w którym Kazimiera Gruszczyńska zmarła. Po odczytaniu stosownych dokumentów, zaprzysiężeniu trybunału i stwierdzeniu nienaruszalności pieczęci, urnę procesyjnie przeniesiono do kaplicy bocznej kościoła św. Józefa i złożono w drewnianym sarkofagu, który opatrzono lakową pieczęcią Kurii Radomskiej - opowiada s. Czermińska.

W procesie beatyfikacyjnym trzeba udowodnić, że kandydat do chwały ołtarzy praktykował w stopniu heroicznym wszystkie cnoty, jak również wyprosić cud za jego przyczyną. - Dlatego, po dokonanych czynnościach, uczestnicy wspólnie odmówili tajemnicę chwalebną różańca: Zmartwychwstanie Pana Jezusa, prosząc o rychłą beatyfikację m. Kazimiery - wyjaśnia s. Lucyna. - Należy zaznaczyć, że zgodnie z wytycznymi prawa kanonizacyjnego cześć publiczna należna jest tylko relikwiom błogosławionych i świętych dopiero po oficjalnym orzeczeniu Kościoła, wyrażającym się w beatyfikacji i kanonizacji. Dlatego też doczesnym szczątkom sługi Bożej nie oddawano czci publicznej - dodaje wicepostulatorka.

Miedzianą urnę złożono w sarkofagu.   Miedzianą urnę złożono w sarkofagu.
Archiwum Sióstr Franciszkanek od Cierpiących
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama