• facebook
  • rss
  • Świst szabel i tętent kopyt

    Krystyna Piotrowska

    |

    Gość Radomski 35/2016

    dodane 25.08.2016 00:00

    Polacy walczyli u boku zaborczych armii. Musimy o tym pamiętać.

    Działo się to na terenie radomskiego skansenu i wyglądało bardzo groźnie. Na szczęście była to tylko rekonstrukcja historyczna bitewnych potyczek z Wielkiej Wojny. Spod końskich kopyt wyrywał się piach, słychać było szczęk szabel, wystrzały karabinów, a od huku armat chwilami drżała ziemia. Przez pole bitwy przemieszczały się: piechota, artyleria i kawaleria różnych armii. – To już czwarty „Letni kurs historii”. Te wydarzenia skupiają dużą liczbę osób. Jak widać, pogoda sprzyja widowiskom historycznym. Dziś Wielka Wojna, spotkanie z historią, może czasami bardzo trudną, ale niezwykle ważną. To, co dziś i tu oglądają młodzi ludzie, zapadnie im w pamięć na długo – powiedziała Ilona Jaroszek, dyrektor MWR.

    To świetnie zaplanowane widowisko historyczne nawiązywało do najważniejszych wydarzeń z czasów I wojny światowej, jakie miały miejsce w okolicach Radomia. – Polska znajdowała się pod zaborami. Trzy potężne mocarstwa dokonały podziału Rzeczypospolitej i tylko kataklizm wojenny, który postawiłby przeciwko sobie te trzy potęgi – Rosję, Niemcy i Austro-Węgry, mógł przynieść nadzieję na odzyskanie niepodległości. Właśnie o tę wojnę powszechną ludów modlił się Adam Mickiewicz słowami wiersza. Modlił się o czas, w którym będą znów na sztandarach orły narodowe i broń w rękach Polaków – tak Przemysław Bednarczyk rozpoczął swoją narrację do rekonstrukcji historycznej, która rozgrywała się na polach Muzeum Wsi Radomskiej. Pan Przemysław był reżyserem i scenarzystą tego wydarzenia oraz jego genialnym narratorem.

    Licznie zgromadzeni w skansenie widzowie (około 4 tys. osób) zobaczyli m.in. sceny poboru do carskiego wojska, wkroczenia na tereny wokół Radomia wojsk austro-węgierskich i walczących u ich boku Legionów Polskich. Tej niezwykłej lekcji historii i przyglądali się przedstawiciele wszystkich pokoleń. Korzystając z tej okazji, P. Bednarczyk przypomniał, że w okolicy Radomia i na terenie Puszczy Kozienickiej znajduje się wiele bezimiennych, zbiorowych, bardzo zaniedbanych mogił żołnierzy. Bez względu na to, czy mówi się, że leżą tam żołnierze rosyjscy czy niemieccy, trzeba mieć świadomość, że wśród nich leżą też żołnierze polscy. Polacy na frontach I wojny światowej walczyli w armiach zaborców – rosyjskiej, pruskiej i austriackiej – wielokrotnie występując przeciwko sobie. Historyk zaapelował do samorządów o zainteresowanie się tymi grobami, zaznaczając, że należy szanować wszystkie miejsca, w których złożono ludzkie szczątki, bez względu na to, czyje one są.

    Rekonstrukcję w skansenie zakończyła symboliczna scena wręczenia sztandaru 1. Dywizji Strzelców Polskich we Francji, w której uczestniczył gen. Józef Haller. Zanim jednak rozpętała się ta „wielka wojna”, w radomskim muzeum można było obejrzeć film „Legion Puławski” w reżyserii P. Bednarczyka i powoli przenosić się w czasy I wojny światowej za sprawą scen rodzajowych, przygotowanych przez grupy rekonstrukcyjne. Rozlokowały się one w różnych miejscach skansenu, prezentując, jak mogło wyglądać obozowe życie żołnierzy. Był to też czas dla tych, którzy pasjonują się fotografią. Zdjęcia tych scenek, jak też z samego widowiska, można przesyłać na konkurs ogłoszony przez muzeum,  zatytułowany „Jak z obrazów Kossaka”. Jego regulamin znajduje się na stronie Muzeum Wsi Radomskiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół