Nowy numer 33/2018 Archiwum

Pięć prób Przyczajonej Wilczycy

Uczą się szacunku do chleba i pokonują własne słabości.

Ewenementem letniego obozu „Tygrysy 2012” w Wygrynach koło Rucianego-Nidy jest między innymi to, że odbył się w tym miejscu po raz 50. Jego Szefem od początku jest ks. Mirosław Mikulski, pochodzący z podradomskiej Kowali. Ksiądz w tym roku obchodzi 50. rocznicę święceń kapłańskich. Do organizowania obozów przez te wszystkie lata nic nie było go w stanie zniechęcić. Przetrwał dokuczanie w czasach komunistycznych, kiedy to nie dostawał pozwolenia od władz na wyjazdy z dziećmi.

Wyjeżdżał więc bez pozwolenia, a dla zmylenia przeciwnika zamiast „proszę księdza” trzeba było zwracać się do niego „Szefie”. Czasy się zmieniły, a Szefem jest do dziś. Został też gwizdek, którym zwołuje obozowiczów. Ów gadżet znaleziono kiedyś w obozie po jednej z milicyjnych kontroli. Z naszej diecezji razem z dzieciakami z całej Polski i Białorusi w Wygrynach wypoczywało 60 dzieci z parafii św. Wojciecha w Kowali i św. Pawła w Janiszpolu. – Były w różnym wieku i z różnych rodzin. Mile widziane są szczególnie te, które nie mają łatwego dzieciństwa, bo hasło obozu nie na próżno brzmi „Przywrócić dzieciom radość dzieciństwa” – mówi Małgorzata Kopera, współorganizator grupy z naszej diecezji.

Szef szczególnie dba o formację, pokazywanie i przybliżanie dzieciom Boga poprzez pracę, sport i pokonywanie własnych słabości. – Obóz nie ma charakteru oazy, bo wiele dzieci jest z rodzin religijnie zaniedbanych i one by tego nie wytrzymały – wyjaśnia pani Małgosia. Jest codziennie wspólna modlitwa rano i wieczorem, Msza św. oraz modlitwa-śpiew przed posiłkiem. I katechezy dla różnych grup wiekowych. Najpiękniejsze i najcelniejsze są te prowadzone przez Szefa. Wszyscy mieszkają pod namiotami, myją się w jeziorze, pełnią nocne warty. Nie mają dostępu do chipsów i coca-coli. Dzień jest tak zapełniony atrakcjami, że w kąt idą nawet telefony komórkowe.

Praca dla obozowiczów to na przykład pomoc w kuchni. Bo jeśli jest 350 dzieci plus opiekunowie, to trzeba pokroić ponad 70 bochenków chleba. W niedzielę, gdy przyjeżdżają w odwiedziny goście, do kotła trafia dwa tysiące parówek. Za przygotowanie obozowych posiłków od lat odpowiada mistrz sztuki kulinarnej Robert Krasuski, który na co dzień gotuje dla prezydenta RP. Jakub Kopera wyjechał na obóz po raz dziewiąty. – Jak pojedzie się raz, to potem trudno znowu nie pojechać, chociaż czasem nie jest łatwo sprostać wszystkim zadaniom Szefa – opowiada Jakub. W tym roku rozpoczyna naukę w szkole gastronomicznej i najchętniej udzielał się w kuchni.

Jako jeden z najstarszych miał obowiązek pomagania młodszym kolegom i koleżankom. Ta pomoc przydała się szczególnie wtedy, gdy nad obozowiskiem, w środku nocy przetoczyła się groźna burza. Jej skutkiem były poprzewracane namioty, przemoczone rzeczy. Marta Baran przyjechała na obóz po raz pierwszy. Należała do elitarnej grupy 5, co oznacza, że codziennie dobrowolnie o 5.00 rano zanurzała się w jeziorze. To zdecydowanie ułatwiło jej przejście prób indiańskich, podczas których poranna kąpiel obowiązywała przez sześć dni. Zaliczenia wszystkich prób: wody, milczenia, głodu, samotności i bólu (czytaj – bliski kontakt z pokrzywami) podjęło się 100 osób. Wytrwało 12. Teraz Marta ma swoje indiańskie imię – Przyczajona Wilczyca i należy do Rady Starszych. Jakub te wszystkie próby zaliczył już wcześniej. W gronie indiańskich obozowiczów nosi imię Poszukujący Pierścienia.

Podziękowania
Organizatorzy wyjazdu dziękują za pomoc: firmom „Krzyżanowscy” oraz Masarni „Elmas” które co roku dają żywność dla wszystkich uczestników; radnemu powiatowemu Mirosławowi Sienkiewiczowi za sfinansowanie pobytu pięciorga dzieci; Marcie Morgiewicz, właścicielce apteki w Radomiu, za zaopatrzenie apteczek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma