Nowy numer 48/2020 Archiwum

Niedokończone Msze

Męczennik z Wołynia. Mija 70. rocznica mordów na Polakach. Wśród ofiar jest o. Kasjan Józef Czechowicz, zakonnik pochodzący z Białaczowa koło Opoczna.

Drugi holoCaust

Takie tło wydarzeń pozwoliło zrozumieć w pełni to, co stało się udziałem o. Kasjana. Ojciec Kasjan Józef Czechowicz urodził się 16 stycznia 1912 r. w Białaczowie jako syn Franciszka i Katarzyny Podlewskiej. Po ukończeniu siódmej klasy szkoły powszechnej w 1926 r. rozpoczął naukę w kolegium św. Fidelisa w Łomży. Do zakonu kapucynów wstąpił 14 sierpnia 1930 r. w Nowym Mieście na Pilicą. Pierwsze śluby złożył 15 sierpnia 1931 roku, a uroczyste 4 lata później. Święcenia kapłańskie otrzymał 11 lipca 1937 r. w Lublinie. W 1938 r. przeszedł na obrządek wschodni bizantyński i zamieszkał w Lubieszowie w diecezji pińskiej. Tam rozpoczął działalność misyjną wśród miejscowej ludności. W czasie wojny obsługiwał opuszczone parafie grekokatolickie diecezji łuckiej. W 1943 r. Ukraińcy zlikwidowali katolicką misję, dlatego o. Kasjan z o. Aniołem Dąbrowskim i br. Bartłomiejem Słabowskim przebywał w Kolonii Choromecko. Gdy wiosną tamtego roku szalał terror UPA, o. Kasjan udał się w czerwcu do obozu banderowców, gdzie błagał ich o zaniechanie mordów na Polakach. Został uwięziony, następnie przewieziony do Kowla i utopiony. Ciało wrzucono do rzeki. Ciała nigdy nie znaleziono. Ten prosty zakonnik znalazł się w trybach wielkiej machiny ludobójstwa. Ukraiński nacjonalizm, korzystając ze słabnącej siły hitlerowskiej okupacji i starając się uprzedzić nadchodzącą Armię Czerwoną, chciał realizować plan budowy niepodległości, realizując go przy tym przez etniczne czystki. Historycy wskazują, że realizatorzy tej wizji sięgali po niemieckie doświadczenia z Wołynia, gdy dokonywano eksterminacji ludności żydowskiej. Hitlerowcy w początku 1942 r. rozpoczęli likwidację żydowskich gett i zaczęli masową zagładę ludności żydowskiej. Przy obławach i konwojowaniu Żydów, a czasem przy egzekucjach z SS współdziałała Ukraińska Policja Pomocnicza. W tamtej eksterminacji zostało zamordowanych na Wołyniu około 150 tys. Żydów i 455 tys. w Małopolsce Wschodniej. W czasie zbliżania się Armii Czerwonej wielu członków Ukraińskiej Policji Pomocniczej zdezerterowało i zasiliło oddziały UPA. Może tutaj należy szukać zrozumienia sensu słów i tragicznych skutków działań jednego z dowódców UPA: „Z dniem 1 marca 1943 r. przystępujemy do powstania zbrojnego. Jest to działanie wojskowe i jako takie skierowane jest przeciwko okupantowi. Obecny jednak okupant jest przejściowym, nie należy więc tracić sił w walce z nim. Właściwy okupant to ten, który nadchodzi – ZSRR. Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską”. – Nie jesteśmy tutaj, by szukać zemsty. Jesteśmy tu po to, by szukać jedności. A ta, by prowadzić do pełnego pojednania i przebaczenia, musi opierać się na prawdzie. Niech tej drodze patronuje nasz rodak o. Kasjan – mówił ks. kan. Henryk Wójcik.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama