Nowy numer 4/2021 Archiwum

Wszystkie drogi prowadzą do wspólnoty

Byli zafascynowani Rzymem. Nie tylko jego zabytkami. To miasto wpisane w program rekolekcji pozwoliło im odkryć piękno i bogactwo Kościoła.

Po raz pierwszy w historii naszej diecezji udało się zorganizować Oazę Rodzin III stopnia w Rzymie. Wcześniej były podejmowane takie próby, ale wciąż na przeszkodzie stawały obawy – a to wysokie koszty, a to trudności z zarezerwowaniem noclegów czy upały. – Przed kilkoma laty trójka przyjaciół postanowiła zrealizować swoje marzenia. Pomysł Roberta Frączyka „Łosia” podchwycili księża Krzysztof Dukielski i Albert Warso. I wspólnie dopięli swego. Udało się zorganizować w naszej diecezji Oazę Rodzin III stopnia w Wiecznym Mieście. Bo przecież w zamyśle sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego rekolekcje te powinny odbywać się nie gdzie indziej, jak właśnie w Rzymie – wyjaśnia Jarosław Kołodziejczyk, jeden z moderatorów.

Nowy krąg w Austrii

Do Rzymu na rekolekcje oazowe wyjechało 51 osób, w tym 15 małżeństw i 12 dzieci (najmłodsze miało 10 miesięcy). Parą moderatorską byli Monika i Jarosław Kołodziejczykowie, a Ewa i Robert Frączykowie pełnili jednocześnie posługę pary wspomagającej i muzycznej. Ich moderatorami było trzech księży – Albert Warso, Krzysztof Dukielski i Przemysław Wójcik. Hasłem rekolekcji oazowych III stopnia jest „Droga do wspólnoty”. – Pan Bóg, który sam jest wspólnotą osób, tak nas stworzył, że najpełniej przeżywamy nasze człowieczeństwo we wspólnocie. Każdy z nas jest niepowtarzalny, każdy otrzymuje od Boga dary, którymi może dzielić się z innymi. Wzrastamy wtedy, gdy dajemy się innym. Ponieważ wyjazd do Rzymu był autokarowy, niektóre punkty programu realizowane były w drodze. Spowodowało to od razu nawiązanie bliższych relacji między uczestnikami – mówi J. Kołodziejczyk. – Prawdziwa wspólnota powstała jednak w Wiedniu, kiedy to uczestniczyliśmy z tamtejszymi parafianami w Eucharystii odprawianej po niemiecku. Już wówczas poczuliśmy, że kwestie językowe są bez znaczenia, jeżeli mówi się o tym samym Bogu i Jego Matce. Z wielką radością przyjęliśmy zapowiedź ks. Pawła Marniaka, że planuje założyć w swojej parafii krąg Domowego Kościoła.

Niebo jest blisko

We Włoszech oazowicze zatrzymali się w pofranciszkańskim klasztorze sióstr obliczanek w Poggio Cinolfo, około 60 km na wschód od Rzymu. – Bajkowe miejsce, położone na szczycie góry, oaza spokoju, doskonale nadająca się zarówno na wypoczynek, jak i medytację. Obecność wiecznie uśmiechniętych sióstr w białych habitach stale przypominała nam o tym, że niebo jest blisko – wspomina Jarosław. Z tego urokliwego miasteczka wyjeżdżali do Rzymu, by nawiedzać znajdujące się tam bazyliki i kościoły – tak, jak wyznaczył im ks. Blachnicki. Odwiedzili też katakumby św. Kaliksta, w których pochowano ponad pół miliona chrześcijan. – W każdym z tych miejsc staraliśmy się celebrować liturgię eucharystyczną. Było to dla każdego z nas ogromne przeżycie. Szczególnie podczas Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra. Dreszczyk duchowych emocji towarzyszył nam także w innych ulubionych miejscach pielgrzymowania i modlitw papieży – Mentorelli, sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, położonym wysoko w górach, do którego wymykał się Jan Paweł II, oraz przed obrazem Matki Bożej w bazylice Santa Maria Maggiore, który jest bliski sercu papieża Franciszka – mówi J. Kołodziejczyk. Wielu wzruszeń dostarczyła oazowiczom audiencja u ojca świętego. – Dzięki ks. Albertowi mogliśmy zająć bardzo dobre miejsca wzdłuż drogi, którą papież wchodził do auli. Niemal każdy z uczestników naszej oazy mógł go dotknąć. Szczególny był moment, kiedy papież podszedł do naszych dzieci, żeby je przytulić, ucałować i pobłogosławić – wspomina Jarosław.

Doświadczyli Kościoła

W Rzymie oazowicze poznawali wiele zabytków. – Zwiedzanie Wiecznego Miasta nabiera zupełnie innego uroku, jeżeli ma się do dyspozycji tak wspaniałego przewodnika jak ks. Albert. Jego wiedza i dar słowa przenosiły nas w czasie i pozwalały dotykać rzeczywistości pierwotnego Kościoła, Kościoła męczenników – mówi J. Kołodziejczyk. – Ale nasz wyjazd nie był turystyczny. Chodziło o to, by zawsze znaleźć czas na formację. Każdy dzień zaczynaliśmy od modlitwy. Później były spotkania w grupach i wyjazd do Rzymu. Na trzecim stopniu jest bardzo dużo liturgii godzin – dodaje ks. Krzysztof. Dla niego była to pierwsza oaza z Domowym Kościołem. Wcześniej jeździł z młodzieżą. – Cudowne było to, że ludzi, którzy są w oazie 20, a może więcej lat, można było czymś zaskoczyć. Uczyłem się od nich entuzjazmu i radości. Rzym wpisany w program rekolekcji pozwala odkryć piękno i bogactwo Kościoła – mówi. – Na przyszły rok mam pełną listę tych, którzy chcieliby wyjechać na rekolekcje do Wiecznego Miasta. W Poggio już zarezerwowałem miejsca. Trudno wymienić wszystkie miejsca, w których byli oazowicze, a tym bardziej opowiedzieć o ich przeżyciach. – To było niezwykłe bogactwo i doświadczenie Kościoła, prawdziwej wspólnoty chrześcijańskiej prowadzonej przez Ducha Świętego. Relikwie betlejemskiego żłóbka, w którym Jezus przyszedł na ziemię, a także relikwie Krzyża Świętego, poprzez który Jezus nas odkupił, są klamrą spinającą i drogowskazem dla nas – podsumowuje rekolekcyjne przeżycia J. Kołodziejczyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama